Jednocześnie redakcja poinformowała, że nie wycofała się ze swojego stanowiska i uważa, że prywatne opinie osób publicznych takich jak politycy trzeba publikować.
Zadowolenia nie krył Józef Oleksy, bowiem redakcja przepraszając go przyznała, że zrobiła niewłaściwie. Były premier zaznaczył jednocześnie, że nie widział sensu usuwania nagrań z internetu po wielu miesiącach sprawy. Oleksy przyznał też, że nie spodziewał się zasądzenia odszkodowania tak wysokiego, jak się domagał.
Józef Oleksy domagał się od "Wprost" odszkodowania za opublikowanie nagrania jego rozmowy z przedsiębiorcą Aleksandrem Gudzowatym. W rozmowie tej były premier niepochlebnie wyrażał się o politykach lewicy.
Źródło:IAR



























































