WAKACJE NA GIEŁDZIE

Nauczyciele muszą się pożegnać z podwyżkami

2022-02-07 06:53
publikacja
2022-02-07 06:53
Dodaj Bankier.pl w Google

Nie będzie więcej godzin pracy, ale nie będzie też znaczących podwyżek; temat zmian w Karcie nauczyciela można uznać za zamknięty - pisze w poniedziałek "Dziennik Gazeta Prawna".

Nauczyciele muszą się pożegnać z podwyżkami
Nauczyciele muszą się pożegnać z podwyżkami
fot. Andrzej Hulimka / / FORUM

Gazeta przypomniała, że rząd planował średni wzrost płac nauczycieli o 23 proc. w zamian za zwiększenie pensum w szkołach – z 18 do 22 godzin tygodniowo. Zarobki miały urosnąć nawet o 1,4 tys. zł brutto. Dla tych, dla których zabrakłoby godzin, otwarta miała być ścieżka wcześniejszej emerytury z możliwością dalszego dorabiania.

Zdaniem dziennika, temat zmian w Karcie nauczyciela można jednak uznać za zamknięty. O tym, że nowelizacja, która miała obowiązywać od września 2022 r., jest już nieaktualna, kierownictwo resortu edukacji poinformowało na niedawnym spotkaniu z kuratorami oświaty.

Zamknięcie tematu ma ogłosić w tym tygodniu minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek, winą obarcza związkowców, którzy nie chcieli nawet o krok zbliżyć się do kompromisu - podaje "DGP".

Według informacji gazety uzyskanych w resorcie edukacji, bez reformy podwyżki dla nauczycieli będą, ale nie tak znaczące. Osoby pracujące w samorządowej oświacie mają otrzymać więcej o tyle, ile cała budżetówka: ok. 4,4 proc. Pensja zasadnicza stażysty wzrosłaby więc od września 2022 r. o 130 zł brutto. O 178 zł brutto więcej zobaczyłby na koncie nauczyciel dyplomowany.

Niewykluczona jest też - pisze "DGP" - waloryzacja o nawet 6 proc., ale na to szanse nie są wysokie; wówczas podwyżki wahałyby się od 176 zł brutto do 243 zł brutto.

Ile zarabiają nauczyciele?

Najliczniejsza grupa nauczycieli to osoby z tytułem zawodowym magistra i z przygotowaniem pedagogicznym – stanowią oni ok. 96 proc. wszystkich nauczycieli. W tabeli podano, że w tej grupie wynagrodzenie nauczyciela stażysty wynosi 2949 zł brutto, nauczyciela kontraktowego – 3034 zł brutto, nauczyciela mianowanego – 3445 zł brutto i nauczyciela dyplomowanego – 4046 zł brutto.

W grupie nauczycieli z tytułem zawodowym magistra bez przygotowania pedagogicznego, z tytułem zawodowym licencjata (inżyniera) z przygotowaniem pedagogicznym i wynagrodzenie stażysty wynosi 2818 zł brutto, nauczyciela kontraktowego – 2823 zł brutto, nauczyciela mianowanego – 3002 zł brutto, a nauczyciela dyplomowanego – 3523 zł brutto.

W grupie nauczycieli z tytułem zawodowym licencjata (inżyniera) bez przygotowania pedagogicznego, z dyplomem ukończenia kolegium nauczycielskiego lub nauczycielskiego kolegium języków obcych oraz z innym wykształceniem, a także wynagrodzenie stażysty wynosi – 2800 zł brutto, nauczyciela kontraktowego – 2818 zł brutto, nauczyciela mianowanego – 2638 zł brutto, nauczyciela dyplomowanego – 3079 zł brutto.

Oprócz wynagrodzenia zasadniczego, którego minimalną wysokość określa minister edukacji w rozporządzeniu, nauczyciele otrzymują też dodatki do niego. Są one określone w Karcie nauczyciela. Jest ich kilkanaście: za wysługę lat, funkcyjne (wynikający z pełnienia funkcji kierowniczej, dla opiekuna stażu, dla wychowawcy klasy, nauczyciela doradcy, nauczyciela konsultanta), motywacyjny, za warunki pracy, za uciążliwość pracy, nagroda jubileuszowa, nagroda ze specjalnego funduszu nagród, dodatkowe wynagrodzenie za pracę w porze nocnej, dodatkowe wynagrodzenie roczne (tzw. trzynastka), odprawa emerytalno-rentowa i odprawa z tytułu rozwiązania stosunku pracy, wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe i doraźne zastępstwa.

Wysokość części dodatków przepisy uzależniają od wysokości wynagrodzenia zasadniczego (np. dodatek stażowy i wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe) – wzrost wynagrodzenia zasadniczego spowoduje automatyczny wzrost składników od niego zależnych. O wysokości innych dodatków decydują samorządy w regulaminach wynagradzania. Samorządy mogą też przyznać nauczycielom wyższe wynagrodzenie zasadnicze niż wynika z rozporządzenia ministra edukacji.

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (59)

dodaj komentarz
samsza
W Paragwaju, we wioskach antyszczepionkowców, nie mają takich problemów.

Ani z chętnymi do nauczania dzieci, ani z programem, ani z kuratorem, ani z kartą nauczyciela, ani z wyliczeniem wynagrodzenia, ani z koniecznością medialnego linczu nauczycieli, itd.
jogibeznogi
Najgorszemu wrogowi się zawsze życzyło co by cudze dzieci musiał uczyć

Jak to mawiano człowiek który nie nadaje się do żadnej roboty zostaje nauczycielem Woody Allen wiecznie na czasie .

Nauczycieli jest za dużo w stosunku do liczby uczniów i to psuje całą robotę . Przypominam początek lat 90 co roku do szkół szło
Najgorszemu wrogowi się zawsze życzyło co by cudze dzieci musiał uczyć

Jak to mawiano człowiek który nie nadaje się do żadnej roboty zostaje nauczycielem Woody Allen wiecznie na czasie .

Nauczycieli jest za dużo w stosunku do liczby uczniów i to psuje całą robotę . Przypominam początek lat 90 co roku do szkół szło ponad 700 tys dzieci dzisiaj około 360do 400 tys w porywach liczba nauczycieli na przestrzeni lat ciągle ta sama

Więc do kogo pretensje zmniejszyć liczbę nauczycieli o połowę i nie będzie problemu z kasą na podwyżki dla tych co zostaną
szymon_xyz
Gdybyś dokonał prostych obliczeń z danych, które podajesz to doszedłbyś do wniosku, iż:
A/ klasy są mniej liczne,
B/ nauczyciele mają mniej godziny.

Ta liczba 700 tys. to liczba OSÓB. Warto byłoby porównać liczbę etatów. W niektórych szkołach ponad połowa kadry to osoby zatrudnione w niepełnym wymiarze godzin.
Czy
Gdybyś dokonał prostych obliczeń z danych, które podajesz to doszedłbyś do wniosku, iż:
A/ klasy są mniej liczne,
B/ nauczyciele mają mniej godziny.

Ta liczba 700 tys. to liczba OSÓB. Warto byłoby porównać liczbę etatów. W niektórych szkołach ponad połowa kadry to osoby zatrudnione w niepełnym wymiarze godzin.
Czy jest możliwa redukcja? Owszem. Gdy taki chemik (5h tygodniowo) uczyłby biologii (+5h), fizyki (+5h), geografii (+6h). Z obecnych 4 nauczycieli po 5-6h miałbyś jednego na etacie. Spróbuj tylko ułożyć wówczas plan... Najlepiej bez okienek dla dzieci i od 8 do 14. ;-)
jogibeznogi odpowiada szymon_xyz
Jak ja chodziłem do szkoły to w klasach było po 27-30 osób w grupie a klas było po 2lub 3 z jednego rocznika czyli ok 80 osób z jednego rocznika , jeżeli dzisiaj jest znacznie mniej dzieci to grup powinno być mniej a co za tym idzie mniej godzin do przerobienia

Jeżeli jest mniej godzin na dany rocznik to można obskoczyć
Jak ja chodziłem do szkoły to w klasach było po 27-30 osób w grupie a klas było po 2lub 3 z jednego rocznika czyli ok 80 osób z jednego rocznika , jeżeli dzisiaj jest znacznie mniej dzieci to grup powinno być mniej a co za tym idzie mniej godzin do przerobienia

Jeżeli jest mniej godzin na dany rocznik to można obskoczyć więcej roczników w ramach tego samego etatu .

Ja jak chodziłem do szkoły to plan lekcyjny miał 28 godzin lekcyjnych na 5 dni i mogę rozpisać ile czego miałem już nie pamietam co było w poszczególnych dniach ale wiem ile godzin z czzego było w tygodniu

1 J. polski 5 godzin
2 matematyka 5 godzin
3 angielski 2 godziny
4 historia 2 godziny
5 biologia 2 godziny
6 geografia 2 godziny
7 fizyka 1 godzina
8 chemia 1 godzina
9 informatyka 1 godzina
10 WOS 1 godzina
11 godzina wychowawcza 1 godzina
12 WF 4 godziny
13 przysposobienie obronne 1 godzina

Więc nie wiem czy godzin jest więcej fakt , że za mnie był 1 język obcy w tej chwili są dwa co nie zmienia faktu , że liczba uczniów jest niższa niż jeszcze 15 lat temu
szymon_xyz odpowiada jogibeznogi
8 klasa w SP ma teraz 42 godziny. Mają etykę, basen, religię, WDŻ, edukację dla bezpieczeństwa i niemiecki. Godzin też jest więcej. Angielskiego 5h, chemia 2h, fizyka 2h. Do tego dochodzą różne terapie, logopedia, koła zainteresowań itd. To tak z grubsza.

Klasy są (np. w Gdyni, łatwo sprawdzisz) 20-osobowe. Dlatego przy malejącej
8 klasa w SP ma teraz 42 godziny. Mają etykę, basen, religię, WDŻ, edukację dla bezpieczeństwa i niemiecki. Godzin też jest więcej. Angielskiego 5h, chemia 2h, fizyka 2h. Do tego dochodzą różne terapie, logopedia, koła zainteresowań itd. To tak z grubsza.

Klasy są (np. w Gdyni, łatwo sprawdzisz) 20-osobowe. Dlatego przy malejącej liczbie dzieci, liczba nauczycieli nie maleje. Większość ludzi ma problem, aby to pojąć. Tymczasem gdyby połączyć klasy i uzyskać liczbę 27-30 osób (20 lat temu w LO rekrutowaliśmy 40 osób do klasy, a najliczniejsza miała 36 ostatecznie)... Do tego zmniejszyć liczbę zajęć z tych 42h do - powiedzmy - 30h... Wyciąć koła, baseny itp. I założyć, iż nauczyciele w większości będą pracować w 1 placówce i na całym etacie (rzecz oczywista jeszcze 20 lat temu)... to liczba nauczycieli drastycznie by spadła. Pytanie czy dałoby się ułożyć plan. Gdy masz 20 nauczycieli w szkole w godz. 8:00-8:45 i 20 klas... upraszczając... wszystkie klasy mają lekcje. Ale jeśli 1 nauczyciel będzie obstawiał 3-4 przedmioty... a w godz. 8:00-8:45 jest w stanie mieć zajęcia tylko z 1 przedmiotu z 1 klasą... to wówczas będą Ci się tworzyć okienka dla klas. Już widzę ten zachwyt Rodziców i Uczniów, gdy po chemii o 8:00 z panią Kowalską trzeba czekać do 11:00 na biologię z p. Kowalską, a potem o 13:00 na fizykę z p. Kowalską, by zamknąć o 15:00 dzień geografią z p. Kowalską... OK - p. Kowalska miałaby etat i może nawet średnią krajową, ale czy czegoś nauczy? No nie wiem... Już dziś wfista potrafi uczyć dodatkowo informatyki, historyk angielskiego, a pani z zerówki etyki... Niestety - braki kadrowe.
jogibeznogi odpowiada szymon_xyz
To pokazuje jak nieudolny jest system kształcenia nauczycieli

Ja jak chodziłem do szkoły to wychowawcę miałem mgr inż był od matmy fizyki i chemii jak słyszę o nauczycielu od jednego przedmiotu to aż mnie skęrca .

Nauczyciel od języków obcych powinien śmigać płynnie dwoma językami i stawkę mieć x dwa niż pozostali
To pokazuje jak nieudolny jest system kształcenia nauczycieli

Ja jak chodziłem do szkoły to wychowawcę miałem mgr inż był od matmy fizyki i chemii jak słyszę o nauczycielu od jednego przedmiotu to aż mnie skęrca .

Nauczyciel od języków obcych powinien śmigać płynnie dwoma językami i stawkę mieć x dwa niż pozostali którzy ich nie znają . Takie coś jest do zrobienia tylko minister edukacji musi być kuty na 4 łapy by coś takiego wprowadzić

Ja nie wiedziałem co to są różne kółka czy inne jakieś wynalazki były sztywne godziny od przedmiotów podstawowych i koniec a dzisiaj pozalekcyjnych wynalazków full i się dziwić , że kasy brakuje . Każda godzina przepracowna kosztuje więc jak brakuje kasy to się ogranicza liczbę zajęć do sztywnych
jogibeznogi odpowiada szymon_xyz
To się układa grafik tak by przedmioty które są 1 lub 2 razy w tygodniu wrzucić na 1 dzień i wtedy 1 nauczyciel może ogarnąć wszystkie klasy jedna po drugiej , Jeżeli mamy zabawę dzisiaj dwie czy trzy klasy mają dany przedmiot jutro kolejne 3 potem znowu 2 to cały tydzień jest rozpierdzielony w drzazgi

Język polski
To się układa grafik tak by przedmioty które są 1 lub 2 razy w tygodniu wrzucić na 1 dzień i wtedy 1 nauczyciel może ogarnąć wszystkie klasy jedna po drugiej , Jeżeli mamy zabawę dzisiaj dwie czy trzy klasy mają dany przedmiot jutro kolejne 3 potem znowu 2 to cały tydzień jest rozpierdzielony w drzazgi

Język polski czy matma to osobna bajka bo są codziennie ale przedmioty które nie są codziennie powinny być poukładane tak by nauczyciel ogarnął to na 1 lub maxymalnie 2 podejścia a nie zabawa w 4 x po 2 x
igła
Akcja do nauczycieli: POKAŻ PIT A PRAWDĘ NAM POWIE.
karola-k
Inny, ZAZDROŚĆ... Nikt nikomu nie bronił zostać nauczycielem... Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.

Powiązane: Zarobki nauczycieli

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki