Jedną z konsekwencji niżu demograficznego jest konieczność likwidacji niektórych szkół oraz zwalnianie nauczycieli. W warunkach wysokiego bezrobocia przedstawiciele tej grupy zawodowej mają wielki problem ze znalezieniem nowego zajęcia. MEN postanowiło im pomóc, przekazując 100 mln zł na... staże i szkolenia.

Źródło: Thinkstock
Polska szkoła w liczbach
W Polsce mamy ok. 400 tysięcy nauczycieli (nie licząc kadry akademickiej). To jedna z najliczniejszych grup zawodowych. Równocześnie liczba uczniów systematycznie maleje. Od 2008 do 2012 roku liczba etatów w szkolnictwie zmniejszyła się o 10 tys., a liczba uczniów o 1 milion! W roku szkolnym 2011/2012 liczba uczniów w całym kraju wyniosła 5,4 mln (nie licząc studentów). To 14% ludności Polski.
Przeciętnie na jednego nauczyciela przypada 17 uczniów. Jednak jeśli nie będziemy uwzględniać szkół policealnych i uzupełniających liceów ogólnokształcących, to przeciętnie na jednego nauczyciela w szkole podstawowej przypadnie 12,4 ucznia; w gimnazjach 11,7 ucznia; w liceach 15,8 ucznia, a w liceach profilowanych i technikach odpowiednio po 13,9 i 12,7.
| Rodzaj szkoły | Gimnazjum | Liceum | Licea profilowane | Technikum | |
Liczba uczniów przypadająca na jednego nauczyciela | 12,4 | 11,7 | 15,8 | 13,9 | 12,7 |
Średnio w jednej klasie uczy się osiemnaścioro dzieci, a przeciętnie na jedną szkołę przypada 165 osób. To oczywiście wartości średnie. Są oddziały, gdzie uczy się po 30 osób w jednej klasie, a są szkoły, gdzie klasy trzeba łączyć, by utrzymać placówkę. W sumie w Polsce mamy 13,7 tys. szkół podstawowych, 7510 gimnazjów i 10,9 tys. szkół ponadgimnazjalnych wszystkich typów.
Wydatki i zarobki nauczycieli w Polsce i na świecie
W 2011 roku wydatki publiczne na oświatę i wychowanie z budżetu państwa i jednostek samorządu terytorialnego wyniosły 58 mld zł, co stanowi ok. 3,9% PKB. Z tego część oświatowa subwencji ogólnej wyniosła prawie 37 mld zł. Na same wynagrodzenia w oświacie wydajemy ok. 20 mld zł rocznie.
W krajach OECD nauczyciele przy tablicy spędzają średnio 782 godziny rocznie. W Polsce zaś ok. 520. To drugi wynik od końca – gorzej jest tylko w Grecji. Roczne zarobki polskich belfrów wahają się od 10 tys. do 20 tys. dolarów rocznie, mierząc parytet siły nabywczej. To również jeden z najgorszych wyników wśród członków OECD. Nawet w Meksyku są wyższe wynagrodzenia. Przeciętnie zarobki w OECD wahają się w graniach od 28 tys. do 45 tys. dolarów rocznie. W Niemczech nauczyciele zarabiają od 47 tys. do blisko 70 tys. dolarów rocznie.
Coraz mniej potrzebni nauczyciele
Niestety dla nauczycieli, liczba uczniów będzie systematycznie spadać. W związku z tym tylko w tym roku pracę straci ok. 7 tys. pedagogów. Dużo więcej będzie miało inny problem – będą musieli pracować na niepełny etat, co wiąże się z mniejszymi zarobkami - tylko w 2012 roku w niepełnym wymiarze pracowało 130 tysięcy osób. Rząd podejmuje pewne kroki, by ratować nauczycieli. Coraz częściej pojawiają się opinie, że wysłanie ok. 200 tys. sześciolatków do szkół tak naprawdę ma na celu ratowanie miejsc pracy w szkołach.
Jednak nawet takie działania nie uchronią części pedagogów przed utratą pracy. Zwolnieni nauczyciele to olbrzymi kłopot, bo zwykle nie mogą znaleźć pracy, która odpowiadałaby ich kwalifikacjom. O ile w mieście jest łatwiej o zatrudnienie, o tyle na wsi znalezienie zajęcia jest prawie niemożliwe. A młode pokolenie patrzy na ludzi, którzy do niedawna wmawiali im, że nauka jest najważniejsza, a teraz sami nie mogą sobie poradzić na rynku.
100 mln zł na szkolenia dla nauczycieli
Prawdopodobnie właśnie z tego powodu MEN postanowił przeznaczyć 100 mln zł na programy aktywizacji zawodowej zwolnionych nauczycieli. Skądś to znamy – resort pracy od lat prowadzi programy walki z bezrobociem, które co prawda przynoszą sukces statystyczny, ale nie tworzą trwałych miejsc pracy. Nie da się także ukryć, że wciąż ponad 2 mln ludzi zarejestrowanych jest jako osoby bezrobotne.
Rząd z bezrobociem walczy tymi samymi metodami od lat. O wątpliwej skuteczności tych działań świadczą np. założenia do budżetu na 2014 rok, gdzie przewiduje się, że stopa bezrobocia na koniec grudnia przyszłego roku wyniesie 13,8%. Wydajemy miliardy złotych na przekwalifikowanie, staże i szkolenia dla młodych ludzi po studiach, którzy są dużo bardziej elastyczni na rynku pracy niż nauczyciele pracujący przy tablicy od np. 15 lat. Zatem istnieje ryzyko, że podobne programy skierowane do byłych pedagogów będą miały jeszcze mniejszą skuteczność, niż pieniądze wydawane na staże i szkolenia dla studentów. Moim zdaniem MEN, przekazując te 100 mln zł, tak naprawdę umywa ręce - udaje, że robi cokolwiek, byle tylko nikt nie oskarżył ich o pozostawienie pedagogów na pastwę "wolnego rynku". No chyba, że w ramach tych pieniędzy pozatrudnia się nauczycieli do prowadzenia szkoleń dla... byłych nauczycieli. Ale jaki byłby wtedy sens zamykać szkoły?
Źródła:1. Teachers' salaries Annual statutory salaries in public institutions, OECD-ilibrary 25-06-2013
2. Oświata i wychowanie w roku szkolnym 2011/2012, Główny Urząd Statystyczny 2012-12-04
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl





























































