Czwartkowa sesja na nowojorskich giełdach przyniosła odreagowanie po spadkach wywołanych „gorętszym” od oczekiwań odczytem inflacji CPI. Inflacyjne lęki pozwolił nieco ukoić zbieżny z prognozami raport o cenach producentów.


S&P500 zakończył czwartek wzrostem o 0,74%, dochodząc do poziomu 5 199,06 pkt. Nasdaq zwyżkował o 1,68%, osiągając wartość 16 442,20 pkt. Wyraźnie słabiej wypadł Dow Jones, który stracił symboliczne 0,01%.
Dla średniej przemysłowej Dow Jonesa była to czwarta z rzędu sesja zakończona pod kreską. Dodajmy jeszcze, że DJIA od początku kwietnia odnotował tylko jedną wzrostową sesję. Benchmark ten radzi sobie zatem wyraźnie słabiej od S&P500 czy Nasdaqa.
Dzień wcześniej na Wall Street zagościły jednoprocentowe spadki po tym, jak już kolejny z rzędu odczyt inflacji CPI okazał się wyższy od oczekiwań ekonomistów. Może i skala zakorzenienia nie była zbyt okazała (raptem 0,1 pkt. proc.), ale już struktura samego wskaźnika (tj. bardzo silny wzrost cen usług) mogła niepokoić.

W takiej sytuacji Rezerwa Federalna raczej nie odważy się na czerwcową obniżkę stóp procentowych. Rynek terminowy wycenia szanse takiego scenariusza już tylko na 25%, choć jeszcze we wtorek było to ponad 70%. Zarazem liczba oczekiwanych w tym roku obniżek stopy funduszy federalnych została zredukowana z trzech do dwóch (po 25 pb. każda). Przypomnijmy, że jeszcze na początku roku rynek spekulował aż o 5-6 cięciach stóp w Fedzie.
Obawy o brak tak długo wyczekiwanych obniżek stóp potwierdził John Williams, szef nowojorskiego oddziału Fedu. – Nie ma wyraźnej potrzeby, aby w bardzo krótkim terminie dostosowywać politykę monetarną – powiedział Williams.
W czwartek na uspokojenie inflacyjnych nerwów inwestorzy otrzymali marcowe statystyki cen producentów (PPI). Wzrosły one tylko o 0,2% mdm i 2,1% rdr. W obu przypadkach były to wyniki o 0,1 pkt. proc. niższe od rynkowego konsensusu. Jak również zbieżne z 2-procentowym celem inflacyjnym Rezerwy Federalnej (która jednak patrzy na bazową inflację PCE).
Czwartkowa zwyżka nowojorskich indeksów opierała się o modne spółki technologiczne. Akcje Apple’a podrożały o 4,3%, Nvidii o ponad 4%, Broadcomu o 4,5%, a Google’a o 2,1%. O 1,65% w górę poszły notowania Tesli, a papiery Microsoftu i Amazona zyskały w granicach 1-2%.
KK



























































