Na WGPW przynajmniej chwilami nie było nudno
Początek był optymistyczny (dzięki PKN i KGHM), ale szybko zamienił się w niewiarę i wyczekiwanie w okolicach wczorajszego zamknięcia., a potem poniżej. Bardzo źle wyglądała Agora (przełamała wsparcie) i Softbank (również) – na już sporych obrotach; wyraźnie ktoś teraz z kolei z tych spółek postanowił wyjść. Generalnie jednak po prostu nie było popytu. Duża różnica zdań panowała na TPSA.Indeks zanurkował, ale kontratak popytu koło 11.00 wyprowadził rynek w okolice wczorajszego zamknięcia. I od tego momentu zaczął się powolny wzrost – bardzo pomagały znacznie rosnące indeksy w Eurolandzie. Warto zauważyć, że wzrost był praktycznie wyłącznie dzięki PKN i KGHM. Reszta spółek nie uczestniczyła.
Około 13.00 rynek zatrzymał się. Być może mecz Francja – Urugwaj mocno się do tego przyczynił. Taka sytuacja trwała prawie do końca pierwszej połowy (około 14.15) – wtedy podaż zaatakowała KGHM i PKN, a indeks zaczął opadać. Prawdopodobnie obawy o NASDAQ (PMI pokazywało spory spadek) wywołały taką zmianę nastroju u nas.
Dobre dane o ilości bezrobotnych w USA niewiele wpłynęły na rynek, ale lekkie odbicie wywołały. Potem zaczęła się druga połowa meczu i znowu marazm. Końcówka była nieciekawa i cała sesja zakończyła się dokładnie tak jak wczoraj. Jak już pisałem: dwie jaskółki wiosny nie czynią. KGHM i PKN nie mogą same pociągnąć rynku. Żadnego rozstrzygnięcia nie ma, a w obrazie technicznym WIG-20 nic się nie zmieniło.




























































