Na WGPW próba wybicia indeksów spaliła na panewce – zadecydowały dane makro z USA
A już się wydawało, że dzisiaj będzie koniec akumulacji... Była taka szansa, ale dane z USA nie pozwoliły. Początki sesji były nerwowe. Do góry, przejście na minusy i znowu w górę. Znakomicie zachowywała się TPSA, Elektrim, Agora, odbijał mocno sektor bankowy. Bardzo szybko, już przed 11.00 popyt pognał rynek ponad 1080 pkt. Ani Euroland, ani nasz rynek nie czekały na dane makro z USA. W okolicach 1084 pkt. rynek uspokoił się na chwilę, żeby znowu szybko ruszyć do góry. W ten sposób już nieco po 12.00 WIG-20 dotarł do 1190 pkt. i rozpoczęła się korekta.Została przyśpieszona przez to, że agencja Standard & Poor obniżyła rating niezabezpieczonych polskich obligacji złotowych. Poza tym indeksy w Eurolandzie zaczęły się obniżać w oczekiwaniu na dane z USA. Po dojściu w okolic 1080 pkt. rynek uspokoił się i wszedł w fazę wyczekiwania (w tym czasie rósł kurs Pekao) – taka sytuacja trwała do 14.30.
Dane w USA były fatalne. Nie tylko PKB wzrósł dużo mniej niż oczekiwano, ale dane z pierwszego kwartału zostały zweryfikowane w dół. To wywołało natychmiast spadek, ale bez paniki i stabilizację powyżej 1070 pkt. Widać było, że fundusze nie poddały się do końca i liczyły na zlekceważenie danych przez Wall Street. Zresztą początek sesji wyraźnie na to wskazywał, że Amerykanie wierzą, że to, co było się nie liczy, a przyszłość będzie świetlana. Ale taka sielanka trwała do 16.00, kiedy został podany fatalny odczyt PMI w rejonie Chicago. Tu już nie było wyczekiwania, a indeksy w Eurolandzie mocno spadały (ponad 4% licząc od sesyjnych szczytów).
Te dane zostały podane o 16.00 więc wpłynęły jedynie na fixing, który znacznie obniżył WIG-20. Trzeba jednak zauważyć, że wiele spółek nie poddało się nastrojom i pozostało na plusach (szczególnie Pekao i Agora). Dziwnie za to zamknął się Computerland, który przez całą sesję był dosyć silny (a wczoraj wyjątkowo silny) – prawie –5%. Nic nie pomógł nasz deficyt obrotów bieżących (niski) – zresztą zmian w eksporcie i imporcie były minimalne i niewiele mówiące.
Fundusze wyraźnie miały zamiar dzisiaj zakończyć akumulację i czekały na dobre dane makro w USA. Zawód był duży. Wzrosty muszą poczekać. Być może na falę C korekty w USA, bo nie ulega wątpliwości, że po korekcie taka nastąpi. W obrazie WIG-20 znowu nie ma zmiany.




























































