Miron Kertyczak: Dzień dobry.
CS: Panie prezesie, Kuczma i Janukowycz grają na zwłokę, opozycji wystarczy sił by dopiąć swego?
MK: Wystarczy sił. Ukraina i opozycja ukraińska długo czekała na te wybory, walczyła o prawo do wolnego wyboru lidera i prezydenta kraju i teraz na pewno wytrwa choćby to miało trwać, jak powiadają niektórzy, do Wielkiej Nocy, kiedy to można będzie jajkami obóz władzy obrzucić. Także nie mam co do tego wątpliwości, bo sprawa jest zasadnicza - dotyczy wolnych wyborów, dotyczy demokracji i jest starciem między wyborem państwa rządzonego metodami dyktatorskimi a standardami europejskimi w procedurach demokratycznych.
CS: Jak pan wczoraj zareagował , gdy ukraiński parlament udzielił wotum nieufności rządowi Janukowycza?
MK: To jest, że tak powiem prawo parlamentu, parlament podejmuje decyzję a to oznacza przewartościowania w środowisku elit politycznych. Jednak dochodzi powoli do świadomości politycznych liderów, deputowanych, że coś złego stało się w ukraińskiej polityce. Bo nie można przyjąć za dobrą monetę tego, co jeszcze wczoraj oświadczał premier Janukowycz, że on nie może, nie umie rozmawiać językiem ultimatum a umie rozmawiać językiem prawdy. To po prostu jest obłudne i fałszywe, nie można tego przyjąć w dobrej wierze, jako „dobrą monetę”, bo ta ekipa, sztab pana Janukowycza pokazał, jakimi metodami uprawia politykę.
CS: Powinny odbyć się całe wybory na Ukrainie, czy tylko powtórzona II tura pana zdaniem?
MK: Moim zdaniem wystarczyłoby powtórzenie II tury, ale oczywiście to będzie wymagało konsensusu, uzgodnienia pewnego paktu politycznego różnych ugrupowań wpływowych w ukraińskiej polityce. Niestety jakoś tak się składa w tej ukraińskiej polityce, że wszystko, co proponuje opozycja to jest niezgodne z prawem, a wszystkie niegodziwości i fałszerstwa i łamania prawa, takie w warunkach recydywy, które wykonuje obóz władzy nie podlegają dyskusji. Zadziwiające zaiste dla mnie to zjawisko w ukraińskiej polityce.
CS: Ale z drugiej strony mamy jeszcze cały Donbas i te pielgrzymki do Moskwy liderów Donbasu, choćby szefa rady miejskiej ukraińskiego Doniecka.
MK: Ja powiedziałbym tak, że mamy cały Donbas odcięty od wolnego słowa i odcięty od tej wolnej przestrzeni informacyjnej, skazany tylko na media. Powiedzmy w największym skrócie, takie komercyjne, oligarchiczne i sprzyjające obozowi władzy i na media rosyjskie, o których obiektywności wiele dobrego powiedzieć nie możemy.
CS: No właśnie mamy z drugiej strony ten Donbas, nie boi się pan rozpadu Ukrainy?
MK: Oczywiście, że się nie boję. Ukraina jest państwem stabilnym, dość dużym i ma wystarczająco światłych ludzi żeby się nie poddać garstce agitatorów. Pod warunkiem oczywiście, że będą obowiązywały demokratyczne, cywilizowane reguły gry a nie knucie intrygantów, którzy będą przyjeżdżać z Moskwy jak mer Moskwy Łużkow czy inni pożal się boże politycy, którzy chcieliby uprawiać imperialną politykę tak jak w czasach doktryny Breżniewa.
CS: Wczoraj na Zachodzie a dokładnie we Francji „Le Figaro” opublikował tekst, z którego wynikało, że zdaniem Francuzów; francuskiej elity ekonomicznej Polska zbyt mocno wtrąca się w sprawy Ukrainy. Pan też tak uważa?
MK: Ja oczywiście tak nie uważam. Ja uważam, że i Polska i wszystkie kraje Unii Europejskiej, które stają w obronie wolnych wyborów robią to, bo to jest ważna rzecz i niezbędna dla ukraińskiej polityki. Ja myślę, że tutaj nie możemy, tak jak czyni to część lewicowych publicystów, czy lewicujących i we Francji i w Wielkiej Brytanii relatywizować ocen. Powinniśmy rozmawiać prostym językiem - fałszerstwo nazywać fałszerstwem. Imperatyw wolnych wyborów zgodnych ze standardami demokratycznymi jest definiowalny, to jest wszystko do sprawdzenia. To nie jest tak, że wymyślamy jakiegoś „czarnego luda” i żądamy niemożliwego od obozu władzy. Ja powiadam zawsze tak, że w Polsce po 89 roku mieliśmy 5 czy 6 kampanii wyborczych i nigdy nie było cienia wątpliwości nawet ze strony przegranych, że coś zostało zamataczone na etapie liczenia głosów. Tam mamy ewidentny przykład, że ponad 50% elektoratu uważa, że wybory zostały sfałszowane i są na to materialne dowody. Także ja myślę, że to na tym poziomie analizy powinniśmy podchodzić do problemu.
CS: Miejmy nadzieję, że druga tura wyborów prezydenckich na Ukrainie zostanie powtórzona. Jeżeli zostanie powtórzona to wtedy wiele wskazuje na to, że wygra ją Juszczenko. Jaka będzie Ukraina pod władzą Juszczenki?
MK: Pod władzą Juszczenki, czy po zwycięstwie opozycji będzie to Ukraina innych standardów demokratycznych, tych standardów, które my znamy i do których się przyzwyczailiśmy. Oczywiście będzie miała mnóstwo problemów, bo tam jest potrzebny poważny proces transformacji ustrojowej, która de facto nie odbyła się wskutek takiego procesu koncentracji władzy i status quo i prywatyzowania tych bardziej dochodowych gałęzi gospodarki. I ja uważam, że pod tym względem będzie inna. Drugi element to na pewno będzie to kraj wolności obywatelskich, które chociażby są wyrażane niezależnie od uczestnictwa w życiu publicznym, w wyborach, w postaci wolnych mediów. Także można będzie toczyć publiczną debatę przy otwartej kurtynie, wspierać się przy otwartej kurtynie, a nie stosować metod takiego „czarnego PR -u”, dyskredytacji przeciwnika i chwytów, których symbolem jest poorane bruzdami oblicze Wiktora Juszczenki, co przecież stało się w trakcie tej kampanii jeszcze przed I turą.
CS: Nie ma żadnych minusów jeśli chodzi o Wiktora Juszczenkę?
MK: Każdy polityk ma jakieś minusy, zawsze można szukać zastrzeżeń, szukać „dziury w całym”. Natomiast ja uważam, że też nie można mówić, jak niektórzy to czynią, że w sumie są to ludzie z jednego obozu, z jednej ekipy. Ja tylko przypomnę, że tak naprawdę ukraińska elita cała wywodzi się z radzieckiej Ukrainy. Ci, którzy chcieli walczyć z reżimem, przeszli przez Sybir albo tam zginęli jeszcze w obozach koncetracyjnych, nawet w latach 80 do 89 roku np. Wasyl Stus i inni opozycjoniści i umierali i siedzieli w łagrach Sybiru. Niech to będzie takie memento dla tych, którzy bardzo relatywnie oceniają tę relację z Rosją i relację oceny ukraińskiego świata polityki, bo przeszedł on bardzo trudną drogę.
CS: Nie bez powodu pytam o te potencjalne minusy Juszczenki, bo właściwie można wysnuć taki wniosek, że Ukraińcy walczą przede wszystkim o demokrację a nie o Juszczenkę. W tej chwili ta demokracja ma na nazwisko- Juszczenka, bo taki jest wybór narodu, ale może…?
MK: Ja sądzę, że ta demokracja, jeśli przyjrzeć się dokładnie ukraińskiej scenie politycznej ma imię formacji, ugrupowania Siła Narodu. Jest to koalicja wielu ugrupowań, wielu środowisk, które popierały w tej kampanii Wiktora Juszczenkę, ale gdyby problemem ukraińskiej polityki była tylko jedna osoba i kandydata Wiktora Juszczenki byłoby to zbyt mało by ustanowić demokrację. Skala protestu i poparcia społecznego wyrażonego w różnych miejscach Ukrainy pokazuje, że problem jest znacznie szerszy i że nie można podeptać dążeń milionów ludzi, którzy głosowali za demokracją i wolnością a przeciwko jednak tym działaniom dotychczas praktykowanym przez obóz władzy.
CS: Przygotował pan już szampana na tą wymarzoną wygraną Juszczenki?
MK: Dla mnie symboliczny szampan to będzie szampan na cześć ukraińskiej wolności. Wolności tak widzianej jak my ją postrzegaliśmy po przełomie solidarnościowym w 80 roku, wolności tak widzianej jak postrzegaliśmy ją po 89 roku, już po tym zwycięskim ostatecznie przełomie. Sądzę, że Ukraina jest właśnie na tym etapie, że będzie spotykać być może Nowy Rok w starym stylu wedle juliańskiego kalendarza właśnie ze świadomością, że oto zdobyła sobie wolność. A personalia w polityce są zawsze rzeczą wtórną choć ważną, bo politycy przychodzą i odchodzą, a standardy cywilizacyjne pozostają- dobre albo złe.
CS: Dziękuję bardzo, gościem Radia PiN 102fm był Miron Kertyczak, prezes Związku Ukraińców w Polsce. Dziękuję bardzo panie prezesie.
MK: Dziękuję.






















































