Notowania miedzi dobijają do 6000 dolarów za tonę, co przy silnym dolarze i słabym złotym okazuje się wybuchową mieszanką dla kursu KGHM. Akcje lubińskiej spółki osiągnęły najwyższe ceny od 18 miesięcy.


Na zamknięciu wtorkowej sesji w Nowym Jorku kurs kontraktów na miedź osiągnął najwyższy poziom od maja 2015 roku. W środę rano na Londyńskiej Giełdzie Metali kontraktami na miedź handlowano po cenie 5905 USD za tonę. Przez ostatnie półtora roku drożej było tylko podczas dwóch sesji w listopadzie, ale wtedy notowania czerwonego metalu zakończyły dzień poniżej obecnych poziomów.
Niemal dokładnie rok temu notowania miedzi osiągnęły najniższy poziom od 2009 roku, schodząc do 4300 dolarów za tonę. Oznacza to, że w ciągu 12 miesięcy czerwony metal podrożał o 38%.
Według analityków katalizatorem rosnących cen miedzi są obawy związane z niedostateczną podażą tego surowca. Na ten czynnik zwrócił ostatnio uwagę Bank Światowy, według którego w 2017 roku ceny metali wzrosnąć o 11%.
W ten trend wpisują się najnowsze doniesienia z Chile. Koncern BHP Billiton spodziewa się spadku wydobycia w kopalni Escondida do 1,07 mln ton rocznie. Escondida dostarcza ok. 5% światowego wydobycia rudy miedzi.

Na kłopotach innych producentów korzystają akcjonariusze KGHM-u. Na otwarciu środowej sesji akcje miedziowego kombinatu kosztowały 119,85 zł, osiągając najwyższą cenę od maja 2015 roku. W ciągu poprzednich 12 miesięcy kurs KGHM wzrósł o 115%.
Krzysztof Kolany



























































