Program na Adroida - Word Translator - miał tłumaczyć teksty, ale w rzeczywistości wykradał dane do logowania z aplikacji mobilnych polskich banków – podała firma Eset. Pobrało go ponad 10 tys. osób, z czego 40 proc. stanowili nasi krajanie.
Program tuż po pobraniu sprawdzał, czy w telefonie znajdują się bankowe aplikacje mobilne. Jeśli tak, pobierał specjalny dodatek, dzięki któremu jego działanie pozostawało niezauważalne. Kiedy użytkownik spróbował się zalogować, aplikacja wyświetlała niewidzialną nakładkę, która przechwytywała hasło i login.
Znajdujący się w programie do tłumaczenia wirus Android/Spy.Banker.AKT przechwytywał również wiadomości SMS, zawierające jednorazowe kody poświadczające transakcje internetowe, dając cybeprzestępcy możliwość przelania pieniędzy na dowolne konto bankowe bez wiedzy użytkownika.
Program został pobrany 10 tys. razy ze sklepu Google Play. Za połowę pobrań odpowiadali mieszkańcy Czech, kolejne 40 proc. to mieszkańcy Polski, 5 proc. Włosi, a kolejne 5 proc. mieszkańcy Meksyku i Australii.
Żeby w przyszłości nie dać się nabrać na podobne oszustwo, warto sprawdzać oceny i komentarze użytkowników. Kamil Sadkowski, starszy analityk zagrożeń w Eset, radzi, by zwracać uwagę na nadawane aplikacji uprawnienia – czerwona lampka powinna się nam zaświecić w sytuacji, gdy prosta aplikacja, np. latarka, wymaga dostępu do wiadomości SMS.

WB





























































