Od 1 lipca minimalna godzinowa stawka w amerykańskich restauracjach sieci McDonald's będzie o dolara wyższa od lokalnych stawek minimalnych. Oznacza to podwyżkę o 10% dla ok. 90 tysięcy pracowników.



Ponadto do końca 2016 roku restauracje będące własnością firmy McDonald's w USA będą płacić przynajmniej 10 dolarów za godzinę, podczas gdy obecnie minimalna stawka wynosi 9,01 USD. Dodatkowo pracownikom zatrudnionym przez przynajmniej rok przysługiwać będzie płatny urlop wypoczynkowy w wymiarze 5 dni rocznie.
Zarząd firmy szacuje, że podwyżkę otrzyma ok. 90.000 pracowników, co jednak stanowi ok. 10% ludzi zatrudnionych w lokalach operujących pod szyldem McDonald's. W 3.100 placówkach operujących na zasadzie franszyzy decyzje będą zależeć od ich właścicieli.
„Rozumiemy, że zmotywowana siła robocza prowadzi do lepszej obsługi klientów i dlatego wierzymy, że na tej decyzji skorzystają nie tylko nasi pracownicy” - napisał szef McDonald's Steve Easterbrook. Kurs akcji McDonald's Corp. zareagował niewielkim, 1,2-procentowym, spadkiem.
Decyzja największej sieci fast-foodów w USA jest nie tylko pochodną żądań pracowników, ale też pierwszym od dłuższego czasu przejawem presji płacowej w największej gospodarce świata. Przez ostatnie 8 lat Amerykanie zdążyli zapomnieć o czymś takim jak realny wzrost wynagrodzeń: w latach 2007-13 mediana realnego dochodu gospodarstw domowych w USA obniżyła się o 8%.
K.K.





























































