Według Marcinkiewicza, ułaskawienie jednego ze skazanych w tzw. aferze starachowickiej byłoby "psuciem państwa". Zwrócił uwagę, że Sobotka wciąż może zabiegać o korzystny dla siebie werdykt w sądzie. Dodał, że w żadnym wypadku nie powinno się to odbywać drogą znajomości albo - jak powiedział premier - nawet "czegoś więcej". Korzystanie osób z otoczenia SLD z prawa łaski od ustępującego prezydenta Marcinkiewicz nazwał "kolesiostwem".
Szef rządu przyznał jednocześnie, że słuszna jest decyzja Aleksandra Kwaśniewskiego w sprawie ułaskawienia Sławomira Sikory, którego losy opisał film "Dług". Według Marcinkiewicza prezydent podjął ją ze względu na dyskusję o innych ułaskawieniach.
Premier oczekuje, że prokuratura i minister skarbu sprawdzą, czy doszło do nieprawidłowości w Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie. Kazimierz Marcinkiewicz nawiązał do publikacji Rzeczpospolitej. Dziennik ujawnia, że władze fundacji wypłaciły sobie nagrody w łącznej wysokości stu kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Według premiera, niezbędne są zmiany w fundacji. Marcinkiewicz nie sprecyzował jednak, czy ma na myśli zmianę zarządu. Ocenił, że działaność fundacji była w ostatnim czasie "uśpiona", w przeciwieństwie do wypłacania nagród.
"Rzeczpospolita" przypomina, że profesor Jerzy Sułek - dawny PRL-owski dyplomata, który od 4 lat kieruje Fundacją - i jej sekretarz Janusz Drap wprowadzili zasadę, że członkom zarządu przysługują roczne nagrody w wysokości do trzech pensji. Również zmiana tego regulaminu jest niezbędna - powiedział premier.
Źródło:IAR































































