Można sądzić, że Ferrari prowadzone przez Macieja Zientarskiego jechało z dużą prędkością - mówi rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji Komisarz Marcin Szyndler.
Auto wypadło z jezdni, według relacji świadków "przeleciało" nad trawnikiem i uderzyło w filar podtrzymujący wiadukt nad ulicą Puławską w Warszawie. Siła uderzenia spowodowała zmiażdżenie auta i wyrzucenie kierowcy oraz pasażera na zewnątrz samochodu. Auto spłonęło. Biorąc pod uwagę zniszczenia i relacje świadków można sądzić, że Ferrari jechało z dużą prędkością.
Dokładną przyczynę wypadku poznamy dopiero po wykonaniu ekspertyz. Auto jechało z centrum Warszawy w kierunku Piaseczna ulicą Puławską. Do zdarzenia doszło wczoraj około 21:50.
Źródło:IAR



























































