Polska wielokrotnie protestowała przeciwko zarówno przebiegowi procesu Julii Tymoszenko, jak i warunkom, w których ona teraz przebywa - powiedział Marcin Bosacki. Podkreślił, że strona polska uzmysławiała władzom w Kijowie, i to na najwyższym szczeblu, że ta sprawa zaszkodzi interesom Ukrainy. Rzecznik resortu zaznaczył jednak, że zdaniem strony polskiej, wezwania do bojkotu EURO są absolutnie nieuzasadnione i tych dwóch spraw nie należy łączyć.
Marcin Bosacki przypomniał, że Julia Tymoszenko sama mówiła, by interesów Ukrainy nie czynić zakładnikiem jej osobistego losu. Powiedział, że Tymoszenko wzywała, by ci, którzy chcą jej pomóc nie szkodzili jednocześnie interesom Ukrainy. "Polska temu wezwaniu będzie wierna", dodał.
O bojkot ukraińskiej części mistrzostw apelują między innymi były premier Włoch Silvio Berlusconi i niemiecki minister środowiska Norbert Roettgen, a komisarz Unii Europejskiej Viviane Reding nie wybiera się na mecz otwarcia, który zostanie rozegrany w Warszawie. W liście do szefa UEFA Michela Platiniego napisała o "dramatycznej sytuacji na Ukrainie, jeśli chodzi o przestrzeganie praw człowieka".
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Sylwia Białek/dabr
Źródło:IAR




























































