
Źródło: Thinkstock
Gdyby te dwa debiuty miały miejsce kilka lat wcześniej, znacznie trudniej byłoby o komplet pasażerów na pokładzie. Choć tym razem mowa o zupełnie innej klasie usług, to odkąd startujący z Warszawy pasażerowie doświadczyli wygody latania z OLT Express i weszli w nawyk podróżowania po Europie za grosze (Jak kupić bilet na samolot za 1 PLN?), łatwiej namówić ich nawet na znacznie dłuższe dystanse za odpowiednio wyższą cenę. Ostatni tydzień pokazał, że walka jest zacięta.
Emirates i Qatar już w Warszawie
Według uznanego w branży lotniczej rankingu Skytrax, Qatar Airways to obecnie najlepsza linia na świecie. W grudniu 2012 r. poszerzyła ofertę lotów bezpośrednich również o Polskę. Cztery razy w tygodniu zabierze pasażerów z Warszawy do swojego głównego hubu w stolicy Kataru, Doha (Tam mieszkam: Katar).
Sześciogodzinna podróż może też być pierwszym odcinkiem podróży w wielu innych obsługiwanych przez tego przewoźnika kierunkach, m.in. do australijskiego Melbourne, do Tokio, Seulu, Bangkoku, Kuala Lumpur, stolicy Filipin – Manili czy położonego na samym krańcu Południowej Afryki Kapsztadu. Qatar Airways kursuje też do obu Ameryk, w tym do Buenos Aires, Sao Paulo, Nowego Jorku, Chicago i Waszyngtonu.
Kurs do Dubaju na tablicy odlotów Lotniska Chopina (środa, 6.02.2013)

Źródło: lotnisko-chopina.pl
6 lutego br. w największym polskim porcie lotniczym pojawiła się inna znana międzynarodowa linia lotnicza – Emirates Airline. Pasażerów raz dziennie zabierze bezpośrednio do Dubaju (Tam mieszkam: Dubaj). Podróżni blisko sześciogodzinną podróż mogą spędzić w jednej z trzech klas (economy, business, first).
Na środowej konferencji prasowej zorganizowanej z okazji debiutu Emirates w Polsce przedstawiciele przewoźnika prognozowali, że ok. 30-40 proc. pasażerów startujących z Warszawy będzie się zatrzymywało w Dubaju. Pozostali ruszą stamtąd w dalszą podróż, między innymi do Australii, Indii i Chin.
Dubaj i Doha to tylko początek
To właśnie te krańcowe odcinki podróży, od Ameryki Południowej po Australię, będą miały dla latających z Polski pasażerów niemałe znaczenie. Doha z oferty Qatar Airways i Dubaj z Emirates co prawda brzmią dumnie, ale to tylko pojedyncze trasy, o ograniczonym w dłuższej perspektywie zainteresowaniu. Do zapełnienia Airbusów linii Emirates i Qatar potrzeba na każdym odcinku blisko 200 osób. Dlatego już teraz przewoźnicy walczą o zainteresowanie klientów, oprócz Doha i Dubaju proponując im także szeroką gamę możliwości opartych o te dwie lokalizacje.
Efektów było widać szczególnie wyraźnie w tygodniu poprzedzającym pierwszy lot Emirates z Warszawy do Dubaju. W internetowych serwisach wyszukujących tanie połączenia lotnicze trwał festiwal promocji na azjatyckie kierunki z oferty obydwu linii lotniczych. „Super ceny w Emirates” – sygnalizował serwis latamyzwroclawia.pl, „Super ceny w Qatar Airways” – pisał serwis mlecznepodroze.pl, „Tak niskich cen jeszcze nie było, lataj do Azji” – zachęcał serwis lataj.pl.
Nowe, sztandarowe kierunki wchodzących do Polski przewoźników były dostępne za niewiele ponad 1000 zł w dwie strony. Po tym, jak Emirates Airline zaproponowała Dubaj za 1164 zł, Qatar odpowiedział ceną 1075 zł. Promocyjne ceny dla latających z Warszawy dotyczyły też wielu innych kierunków. Jak podaje serwis FRU.pl, czerwcowa podróż do Hongkongu z Qatar Airways była możliwa nawet za 1486 zł w obie strony. Emirates do Pekinu zabierał za 1430 zł, tyle samo kosztował kierunek Szanghaj. Internet szybko obiegła propozycja lotu z Emirates na Malediwy (i z powrotem) za 1418 zł, Sri Lankę można było odwiedzić za niewiele więcej, bo 1641 zł.
Takie ceny, na takich odcinkach, w tak skumulowanej liczbie i zbliżonym czasie to ewenement i rzadka okazja dla podróżujących do Azji. Naturalnie to przede wszystkim okresowa promocja "na otwarcie". Podobne zjawisko - choć z cenami na poziomie kilku złotych - obserwowaliśmy na własnym podwórku przy okazji otwierania lotniska w Modlinie. Jeśli jednak taka doraźna akcja, jak ta "azjatycka", swoim zasięgiem zaczyna dotyczyć dużych, znaczących przewoźników i co najmniej kilkunastu atrakcyjnych kierunków, to oznacza już wymierne korzyści dla klientów branży lotniczej. Tempo reakcji przewoźników i ich skłonność do obniżki cen pokazała, jak szerokie jest pole do popisu. Z racji niedługiej jeszcze obecności lotniczych gigantów w Polsce należy się spodziewać, że to dopiero początek.
Malwina Wrotniak, Bankier.pl



























































