Czy to możliwe, żeby do innego kraju polecieć za złotówkę? Tak, bo na fali coraz większej popularności latania i coraz bardziej zaciętej walki o klienta najbardziej korzystają pasażerowie.


Z Wrocławia do Norwegii, z Warszawy do Belgii, z Gdańska do Holandii, z Krakowa do Włoch - za 1 zł, za 19 zł do wzięcia także Niemcy, Francja i kilka innych kierunków - zaciekła walka konkurencyjna sprawia, że kto chce być na rynku pierwszym, musi wychodzić do klientów z odważnymi propozycjami. Skutkiem tego, co bardziej cierpliwi i mniej wybredni pasażerowie za lot samolotem płacą po kilka złotych.
Jak to możliwe, że tani bilet jest tak tani
– Wyznaczanie ceny biletu jest jednym z najbardziej skomplikowanych procesów wewnątrz samej linii lotniczej – mówił w wywiadzie dla Bankier.pl Sebastian Mikosz, były prezes linii lotniczych LOT. – To wypadkowa momentu zakupu, konkurencji na danej trasie, możliwości połączeń pośrednich, promocji i taryfikatorów innych przewoźników, prognozowanej ceny ropy i co najmniej kilku innych ważnych czynników, które wpływają na to, jak i za ile linia jest gotowa sprzedać swój bilet – wyjaśniał.
W obliczu tylu składowych ceny biletu, niemożliwym wydaje się zorganizowanie przelotu za kilka czy nawet kilkanaście złotych, o dobrze brzmiącej w reklamach złotówce nie mówiąc. Tymczasem nie dość, że jest to do zrobienia, to taką okazję od czasu do czasu klienci mogą upolować bez większych trudności. Siedząc później w samolocie z biletem, za który zapłaciło się ledwie kilka złotych wypada być dumnym, bo większość współtowarzyszy podróży za ten sam rejs zapłaciła wyższą cenę.
Przeczytaj także
Wszystko to za sprawą taryf, które w branży tzw. low costów są przepustką do najbardziej atrakcyjnych cenowo biletów. Jednym razem to (tak, jak aktualnie w Ryanair) element oficjalnej promocji, innym - miła niespodzianka czekająca w systemie rezerwacyjnym na nielicznych szczęśliwców, jeszcze innym - wynagrodzenie za uczestnictwo w programie lojalnościowym (jak często w Wizz Air). Występuje tu duża różnorodność (powodów obniżki, tras) i przypadkowość (terminów, poziomu cen), ale mimo to, podróżowanie za kilka złotych jest w praktyce możliwe.
Uwaga: niska cena nie zawiera…
Żeby się nie rozczarować, szukając biletów po najniższej proponowanej cenie trzeba pamiętać, że hasło "lot za kilka złotych" nie dotyczy wszystkich biletów, tras ani pasażerów, i że nie będzie obowiązywało wiecznie. O niską cenę niestety trzeba się trochę postarać. Ta wyświetlana w systemie rezerwacyjnym zwykle „nie zawiera opłat i kosztów opcjonalnych”. Oznacza to, że do upolowanego za kilka złotych biletu w ostatnim kroku rezerwacji doliczane jest jeszcze ok. 30 zł (opłata administracyjna), a jeśli mamy dodatkowe wymagania wobec lotu, stawka wzrasta o kolejnych kilkadziesiąt złotych.
Przeczytaj także
Wysokość opłat w wielu przypadkach można obniżyć do zera. W dwóch najpopularniejszych w kraju tanich liniach lotniczych żeby to zrobić, trzeba kupić bilety przy użyciu konkretnej karty płatniczej. W Ryanair z opłaty administracyjnej obecnie zwalnia się płacących kartą prepaid MasterCard PAYBACK (wydawana w BZ WBK za jednorazową opłatą 20 zł). W Wizz Air pierwszym krokiem do zniżki jest płacenie za bilet kartą kredytową Citibank Wizz Air (zwalnia z opłaty rezerwacyjnej w wysokości 36 zł), krokiem drugim byłoby członkostwo w Wizz XClusive Club (roczna składka członkowska wynosi 130 zł), które jest przepustką do najtańszych biletów na największej liczbie tras.
Przeczytaj także
Żeby i koszty opcjonalne pozostały zerowe, należy przede wszystkim odprawić się online, zabrać ze sobą jedynie bagaż podręczny, zrezygnować z pierwszeństwa wejścia na pokład, dodatkowego ubezpieczenia czy dokonywania jakiejkolwiek zmiany lotu. Każda z tych opcji u taniego przewoźnika oznacza dodatkowy i to nie mały wydatek.
Wypada też pamiętać, że bilet z reguły będzie droższy tuż przed datą wylotu i na najpopularniejszych trasach, na które prawdopodobnie i bez promocji znajdą się chętni (z Polski to np. Londyn czy Dublin). Pocieszeniem fakt, że i od tych reguł zdarzają się odstępstwa, bo przewoźnicy proponują niskie ceny w nieoczekiwanych momentach i również na obleganych trasach.
Dokąd można polecieć za kilka złotych
W sklepach wakacyjne wyprzedaże poprzednich kolekcji, a u tanich przewoźników trwa festiwal niskich cen na jesienny sezon, głównie wrzesień i październik. Ryanair od kilkunastu dni sprzedaje wybrane bilety za mniej niż 10 zł, o kierunkach objętych promocją informuje tutaj. Są wśród nich m.in. Bruksela Charleroi, Sztokholm Skavsta, Rzym, Mediolan Bergamo (z Modlina), Eindhoven, Oslo Rygge (z Gdańska) czy Bolonia (z Krakowa). Z Wizz Airem przy dobrych wiatrach można polecieć za granicę za mniej niż 20 zł na przykład z Katowic do Dortmundu (19 zł), z Wrocławia do Paryża Beauvais (19 zł) lub Oslo Torp (4 zł).
Ceny tanich biletów kuszą, choć wciąż pozostają tylko jedną ze składowych kosztu podróży. Na sam tylko rachunek za transport złoży się jeszcze opłata za pokonanie drogi na lotnisko w kraju i z lotniska zagranicznego (często oddalonego od największych atrakcji, stolic czy dużych miast) do docelowego miejsca podróży.


























































