Od środy, kiedy to światło dzienne ujrzał raport o wyjątkowo dużym spadku zapasów ropy w USA, cena tego surowca wzrosła aż o 5$. Od początku roku kurs ropy naftowej zyskał prawie 50%. Ostatnia zwyżka wynika po części ze spadku wartości dolara, który dzisiaj rano względem euro zanotował najniższą wartość w historii notowań tych walut.
Pomimo bardzo wysokich cen ropy chyba nie ma co liczyć na kolejną decyzję OPEC w sprawie zwiększenia wydobycia. Sekretarz generalny kartelu Abdullah al-Badri powiedział, że rynek jest dobrze zaopatrzony w ropę, a ostatnie wzrosty cen są wynikiem napływu kapitału spekulacyjnego oraz słabości dolara.
W piątek o godzinie 9:20 za baryłkę ropy Brent płacono 88,91 dolarów, czyli aż o 1,52 dolara więcej niż wczoraj, kiedy to padł nowy rekord na tym kontrakcie. Stanowiący przedmiot obrotu w Nowym Jorku gatunek light crude podrożał o 1,72 dolara, osiągając cenę 92,18$ za baryłkę, co również jest nowym rekordem kursu ropy.
Tymczasem na Bliskim Wschodzie oprócz już istniejącego napięcia na granicy turecko-irackiej dołączyła eskalacja konfliktu w stosunkach amerykańsko-irańskich. W czwartek USA nałożyły na Iran nowe sankcje i oskarżyły reżim ajatollahów o rozprzestrzenianie broni masowego rażenia. Zaś na granicy turecko-irackiej stoi już 100 tys. tureckich żołnierzy przygotowujących się do ataku na 3 tys. partyzantów z Kurdyjskiej Partii Pracy, którzy wczoraj przypuścili atak na pozycje tureckie.
K.K.





























































