Czwartkowy poranek przyniósł kontynuację umocnienia złotego. Kurs euro po raz pierwszy od czerwca ubiegłego roku zbliżył się do granicy 4,60 zł. Analitycy źródeł siły złotego doszukują się raczej w czynnikach „technicznych”, aniżeli fundamentalnych.


O 10:19 kurs euro kształtował się na poziomie 4,6134 zł, a więc bez większych zmian względem środowego wieczoru. Jednak wcześniej euro kosztowało nawet 4,6066 zł i było najtańsze od przeszło 10 miesięcy, czyli od czerwca 2022 roku. Od Wielkanocy kurs EUR/PLN obniżył się o 5 groszy, wyłamując się dołem z marcowo-kwietniowej konsolidacji.
- Dalsza aprecjacja złotego miała podłoże głównie techniczne, powiązane z wcześniejszym wyłamaniem się kursu EUR/PLN z trendu bocznego dołem. (…) Jednakże jastrzębi przekaz coraz częściej płynący z kluczowych banków centralnych, przesuwając oczekiwania rynkowe na bardziej odległy termin pierwszej obniżki stóp (m.in. Fed) czy w stronę wyższego terminalnego poziomu stóp (min. EBC i BoE), może wkrótce zacząć wywierać presję na wysokooprocentowane waluty naszego regionu, w tym złotego – napisali w Dzienniku Rynkowym ekonomiści PKO BP.
- Stąd do końca tygodnia oczekujemy zejścia kursu EUR/PLN w pobliże poziomu 4,60, skąd powinno nastąpić jego odbicie w górę – dodali eksperci z PKO BP.

Bez większych zmian pozostawała sytuacja na parze euro-dolar, gdzie wciąż nie udało się ustanowić nowego tegorocznego maksimum. W rezultacie dolar na polskim rynku kosztował 4,2037 zł i był o grosz tańszy niż dzień wcześniej.
Cały czas stabilne były tez notowania franka szwajcarskiego, którego rynek w czwartek o poranku wyceniał na 4,6945 zł. Funt brytyjski wart był 5,2303 zł i jego notowania od kilku dni utrzymują się blisko najniższych poziomów od września.
KK




























































