Już niedługo w Polsce pojawi się możliwość zarejestrowania samochodu z kierownicą po prawej stronie. „Anglik” będzie znacznie tańszy niż auto kupione w Polsce, jednak jego użytkowanie może nastręczać pewnych trudności. Decyzja może sprowadzać się do odpowiedzi na pytanie, na ile wyceniamy bezpieczeństwo swoje i innych użytkowników dróg.

foto: Thinkstock
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok, w którym nakazuje Polsce dopuszczenie rejestrowania samochodów z kierownicą po prawej stronie. Wyrok jest efektem walki na drodze sądowej Polaka, któremu nie zezwolono na rejestrację samochodu sprowadzonego z Wielkiej Brytanii. Rząd nie sprecyzował na razie, kiedy chce dostosować polskie prawo do unijnych regulacji. Nie zmienia to faktu, że już niedługo nasze drogi zostaną zalane przez samochody z Wysp.
„Anglika” kupisz taniej
Dlaczego tak się stanie? Ponieważ ceny samochodów używanych w Wielkiej Brytanii są niższe niż w Polsce, a nawet niż w innych krajach UE. Wynika to ze specyfiki tamtejszego rynku – samochody tracą na wartości szybciej, a system ubezpieczeń wspiera użytkowników nowszych samochodów. W efekcie auta z Wysp mogą być tańsze nawet o 30% od egzemplarzy z Polski. Oznacza to, że na kilkuletni samochód średniej klasy wart ok. 35 tys. zł wydamy nawet 10 tys. zł mniej.
ReklamaObecnie samochodem z kierownicą po prawej stronie można w naszym kraju jeździć przez 30 dni. Po tym okresie pojazd trzeba zarejestrować w Polsce – aby to zrobić, musi on być przystosowany do ruchu prawostronnego. Wiąże się to z dokonaniem tzw. przekładki, czyli przeniesieniu kierownicy i pedałów na lewą stronę pojazdu, ale również wymianie świateł, lusterek i wycieraczek. Taki zabieg może kosztować od 5 do 10 tys. zł w zależności od modelu, ograniczając w ten sposób oszczędności na zakupie.
Jednak te przepisy niedługo przejdą do historii – samochodami sprowadzonymi z Wielkiej Brytanii będzie można legalnie jeździć w Polsce bez „przekładki”. A to stwarza szereg konsekwencji dla rynku samochodów używanych, ale przede wszystkim dla ruchu drogowego.
Jak żyć z kierownicą po drugiej stronie?
Ministerstwo Gospodarki spodziewa się, że po ustawowych zmianach, co roku na polskich drogach będzie przybywać 100-200 tys. sztuk samochodów z kierownicą po prawej stronie. Oznacza to, że w dwa lata po wejściu w życie nowych przepisów jeden na 50 samochodów na drodze będzie nieprzystosowany do ruchu prawostronnego.
Osoby przyzwyczajone do prowadzenia auta z lewego fotela mogą mieć problem z wyjeżdżaniem poza oś jezdni – z prawego fotela widoczność jest bowiem utrudniona. Przyzwyczajenia wymagać będzie także operowanie lewarkiem zmiany biegów lewą ręką (chyba, że sprawimy sobie „anglika” z automatyczną skrzynią biegów). Trudniej będzie nam płacić za przejazd autostradą, czy wjeżdżając na parking wielopoziomowy – pobieranie biletu parkingowego będzie utrudnione.
Największe problemy będzie jednak sprawiało wyprzedzanie. Znaczne ograniczenie widoczności sprawi, że wykonanie tego manewru będzie bardzo trudne, a nawet sama próba jego wykonania może stworzyć zagrożenie. O ile poruszanie się w mieście i na drogach wielopasmowych nie będzie stanowić problemu, tak wykonanie manewru wyprzedzania „anglikiem” na drodze jednopasmowej będzie wyczynem godnym kaskadera z Hollywood – a właśnie głównie takimi drogami jeździmy w naszym kraju. Do tego dochodzi problem z oświetleniem. W „angliku”, jadącemu po prawej stronie drogi wiązka światła będzie skierowana w kierunku osi jezdni, co będzie oślepiało jadących z naprzeciwka kierowców.
Eksperci ostrzegają, ubezpieczyciele podnoszą składki
Wejście w życie nowych przepisów niepokoi większość ekspertów ds. ruchu drogowego. - Kierowca ma w takim przypadku mocno ograniczoną widoczność. Szybki manewr wyprzedzania, parkowanie prostopadłe czy wyjazd z ciasnego miejsca postojowego mogą sprawiać problemy – zauważa inspektor Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. - Dopuszczenie w Polsce pojazdu zaprojektowanego i zbudowanego do ruchu lewostronnego wymaga znaczącego ograniczenia warunków poruszania się nim w stosunku do pojazdu przystosowanego do ruchu prawostronnego – dodaje w swoim komunikacie Instytut Transportu Samochodowego.
Nawet jeśli sprowadzimy „anglika” i nauczymy się nim bezpiecznie jeździć, nasz ubezpieczyciel prawdopodobnie pozostanie sceptyczny. Firmy ubezpieczeniowe podzielają obawy ekspertów – uznają, że jazda takimi autami w Polsce będzie cechowała się większym ryzykiem i z tego powodu podniosą składki ubezpieczeniowe właścicielom aut z kierownicą po prawej stronie. Szacuje się, że składka może być wyższa o 50 do 100% od standardowej. Może się również zdarzyć, że część firm będzie odmawiała ubezpieczenia OC samochodu z kierownicą po prawej stronie, zarejestrowanego w Polsce.
Nie ulega wątpliwości, że zakup „anglika” może być opłacalny pod względem finansowym. Jednak ceną, jaką przyjdzie zapłacić, będzie bezpieczeństwo i komfort użytkowania pojazdu. Dodatkowo trzeba się liczyć z tym, że i tak będziemy musieli poddać auto pewnym modyfikacjom (np. wymiana reflektorów), a koszt ubezpieczenia samochodu wzrośnie dwukrotnie.



















































