Boże Narodzenie A.D. 2009 przywita nas światowymi cenami cukru nienotowanymi od czasu stanu wojennego. Ten ważny nie tylko z kulinarnego punktu widzenia surowiec stał się także jednym z ulubieńców zarządzających funduszami hegingowymi działającymi na amerykańskich giełdach.
W XXI wieku rynek cukru stał się rynkiem „wiecznej hossy”. Niebagatelne wzrosty cen tego surowca były jednak przeplatane głębokimi korektami, co jednak nie zmienia faktu, że obecnie funt cukru kosztuje trzykrotnie więcej niż latem 2007 roku i choć do historycznych maksimów jeszcze wiele mu brakuje, to jednak jest najdroższy od roku 1981. Tylko od początku roku cukier podrożał o 121%.
Fundamentalne przyczyny wzrostu cen cukru są podobne do tych, jakie kierowały innymi surowcami rolnymi. Wraz ze wzrostem liczby ludności oraz rosnącą zamożnością obywateli Indii czy Chin, rośnie popyt na słodycze, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu były domeną Europejczyków, Amerykanów i Arabów. Tymczasem obecnie największym konsumentem cukru są Indie, których populacja zbliża się do 1,2 miliarda ludzi. To więcej niż ludność Europy, USA i Kanady razem wzięta. Dodatkowo w ostatnich latach pojawiło się nowe źródło popytu na cukier (a konkretnie na trzcinę cukrową), która coraz częściej zużywana jest do produkcji biopaliw. W tej branży prym wiedzie Brazylia, która na dodatek jest największym na świecie producentem cukru, odpowiadająca za jedną czwartą globalnej podaży (w sumie ok. 160 mln ton). Równocześnie podaż tego surowca (jak zresztą większości towarów rolnych) jest dość sztywna – nie da się z dnia na dzień zwiększyć produkcji. Stąd nawet silna zwyżka cen wydaje się być uzasadniona, a dalsze wzrosty – niewykluczone.
Jednakże współczesne rynki towarowe mają swoje drugie dno. Rosnący odsetek obrotu przypada bowiem na spekulacyjnie nastawione instytucje finansowe, które często kierują się specyficznymi czynnikami i nie zawsze zwracają uwagę na realny bilans popytu i podaży na dany surowiec. W przypadku aktywności tych podmiotów najlepszym aktualnym i ogólnodostępnym źródłem informacji są tygodniowe dane amerykańskiego nadzoru giełdowego.
Raporty CFTC wskazują, że interesujące fundamenty, jakimi może się pochwalić cukier, nie przeszły bez echa wśród zarządzających funduszami inwestycyjnymi. Giełdowy rynek cukru w ubiegłym tygodniu zwabił rekordową liczbę tzw. dużych traderów. Cukrowymi kontraktami handlowało aż 246 takich podmiotów, z czego połowę stanowili gracze o spekulacyjnym nastawieniu. W ten sposób cukier swoją popularnością zdystansował m. in. miedź i srebro, ustępując jednak złotu i ropie naftowej. W połowie grudnia otwarto pozycje opiewające na 202 miliony ton cukru – to o 32% więcej niż wyniosła wartość ubiegłorocznej globalnej produkcji tego surowca.
Lecz giełdowy rynek cukru wyróżnia się jeszcze jedną ciekawą prawidłowością. W przeciwieństwie do ropy czy miedzi od pięciu lat jest to praktycznie „rynek jednokierunkowy”. Fundusze i inni duzi spekulanci praktycznie rzecz biorąc grają tylko na wzrosty. Gdy grube ryby decydują się obstawić spadki, to zazwyczaj jest to dobry sygnał zajęcia długiej pozycji, sygnalizujący początek nowej fali wznoszącej.
Cena cukru (prawa oś) w USD za sto funtów oraz pozycja netto non-commercials (w liczbie kontraktów)
Według najnowszych danych długa pozycja funduszy (czyli różnica pomiędzy ilością pozycji długich i krótkich) wyniosła 185.204 kontrakty, co można uznać za relatywnie spore zaangażowanie. Stosunek pozycji długich do krótkich wyniósł 6,24, co świadczy o dość wyraźnej jednomyślności zarządzających. Obstawiany jest praktycznie tylko jeden kierunek – w górę. Zazwyczaj taki układ spekulacyjnych pozycji w połączeniu z silnym ruchem wzrostowym po stronie cen świadczy o rosnącym ryzyku korekty.
Warto też odnotować, że trwający od stycznia trend wzrostowy nie był poprzedzony krótką pozycją netto po stronie spekulantów. Dodatkowo niemal paraboliczny przebieg ostatniej fali wzrostów każe zachować szczególną ostrożność przy inwestowaniu. A dla konsumentów może to być dobra wiadomość, dająca szansę na dokonanie tańszych zakupów przed Wielkanocą. Przy czym cena cukru na giełdach światowych to obecnie ok. 1,68 złotych za kilogram, podczas gdy w polskich sklepach towar ten kosztuje ok. 2,90 zł., co zawdzięczamy takim wspaniałym wynalazkom jak unijne subsydia i cła oraz podatek VAT.
Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl































































