Somalijscy porywacze żądają 25 milionów dolarów okupu. Krzysztof Liedel zwraca uwagę na to, że "kartą przetargową" piratów są zakładnicy i wartość transportowanej ropy. Jego zdaniem, wysokość okupu może się zmienić w trakcie negocjacji.
Krzysztof Liedel przypuszcza, że saudyjski armator zastosuje rozwiązanie siłowe tylko wtedy, gdy uzna okup za zbyt wysoki. Wyklucza przy tym współpracę z władzami Somalii. Sugeruje, że Arabia Saudyjska może się zwrócić do Stanów Zjednoczonych lub Rosji z prośbą o uwolnienie załogi i statku.
Krzysztof Liedel przestrzega przed lekceważeniem piratów. Są oni bowiem doskonale zorganizowani i uzbrojeni. Natomiast atakowane statki nie są uzbrojone. Atakowane przez piratów załogi najczęściej więc poddają się. Armatorzy zaś płacą okup, a to zachęca piratów do kolejnych ataków.
Według Krzysztofa Liedla, przyczyn piractwa należy upatrywać w biedzie. Piraci somalijscy to najczęściej bezrobotni rybacy i byli partyzanci.
Porywacze żądają dostarczenia okupu w ciągu 10 dni. Informację tę podała agencja AFP, powołując się na rozmowę z jednym z piratów. Zagroził on, że po upływie tego terminu, zostaną "podjęte działania, które mogą być katastrofalne".
Źródło:IAR





























































