REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kraków: zapadł wyrok w sprawie biura tłumaczeń "Symultanka"

2017-03-24 16:06
publikacja
2017-03-24 16:06
Dodaj Bankier.pl w Google
Kraków: zapadł wyrok w sprawie biura tłumaczeń "Symultanka"
Kraków: zapadł wyrok w sprawie biura tłumaczeń "Symultanka"
/ YAY Foto

Przed krakowskim sądem zapadł wyrok w sprawie nieprawidłowości przy tłumaczeniu dokumentów do rejestracji samochodów z zagranicy w biurze tłumaczeń "Symultanka" dowiedział się w piątek PAP w Sądzie Okręgowym w Krakowie.

Sprawa dotyczyła masowego tłumaczenia dokumentów rejestracyjnych samochodów sprowadzanych z zagranicy przez wynajęte osoby bez uprawnień tłumacza przysięgłego i poświadczania nieprawdy oraz fałszowania dokumentów.

Główni oskarżeni Jan S. i jego matka Ewa S., którym zarzucono założenie grupy przestępczej i kierowanie nią, a także przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów i karnoskarbowe, zostali skazani na następujące kary: Jan S. - 5 lat pozbawienia wolności i 400 tys. zł grzywny, Ewa S. - na 3 lata więzienia i 320 tys. zł grzywny.

Dodatkowo Jan S. był oskarżony o posiadanie dwóch filmów pornograficznych z udziałem dzieci oraz 19 filmów zawierających treści pornograficzne związane z prezentowaniem przemocy, które rozpowszechniał. W śledztwie Jan S. nie przyznał się do zarzuconych mu przestępstw i odmówił złożenia wyjaśnień.

Wakacje na giełdzie

Pozostali oskarżeni, wśród których byli zarówno tłumacze przysięgli, firmujący przetłumaczone dokumenty, jak i osoby bez uprawnień dokonujące tłumaczeń, zostali skazani na kary od półtora roku do trzech miesięcy więzienia w zawieszeniu na różne okresy próby, wynoszące od roku do trzech lat.

Sąd zarządził także przepadek korzyści majątkowych uzyskanych z przestępstwa i zastosował zakazy wykonywania zawodu tłumacza przysięgłego lub prowadzenia działalności polegającej na tłumaczeniu.

Ze względu na ogrom zarzutów wyrok liczył blisko 1,7 tys. stron i początkowo sąd zapowiadał, że jego ogłaszanie łącznie z uzasadnieniem może przeciągnąć się na dwa albo trzy dni. Ostatecznie jednak wyrok udało się ogłosić w całości pierwszego dnia.

Śledztwo w tej sprawie wszczęto po zawiadomieniu prokuratury w sierpniu 2007 r. przez Urząd Kontroli Skarbowej w Krakowie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa fałszowania dokumentów oraz poświadczania nieprawdy w dokumentach wydawanych przez przysięgłego tłumacza języka niemieckiego Ewę S., prowadzącą biuro tłumaczeń "Symultanka" w Krakowie.

Według prokuratury, grupa działała od kwietnia 2005 do czerwca 2008 r. Założyli ją i kierowali nią Jan S. i Ewa S., a Michał G. i Paweł M. im w tym pomagali.

Jak ustaliła prokuratura, prowadzone przez tłumacza przysięgłego języka niemieckiego Ewę S. biuro tłumaczeń "Symultanka od 2005 r. do czerwca 2008 r. zajmowało się głównie tłumaczeniem z języka niemieckiego na polski dokumentów rejestracyjnych samochodów sprowadzanych z zagranicy.

Dla biura pracowały osoby, które nie były tłumaczami, tzw. pisacze. Tłumaczenia wykonywano na podstawie kopii - faksu lub skanu, a nie oryginalnych dokumentów, jak tego wymaga prawo. Były one potem drukowane na kartkach in blanco zawierających pieczęcie tłumacza przysięgłego i podrobione podpisy tłumacza. Praca odbywała się na zmiany w dni i noce. Najwięcej tłumaczeń było z języka niemieckiego, włoskiego, a potem z angielskiego, niderlandzkiego i francuskiego.

W 2007 r. biuro zaczęło się intensywnie rozwijać, jego oddziały powstały w 35 miastach w Polsce, m.in. w Krakowie, Gliwicach, Wrocławiu, Rzeszowie, Łodzi, Gdańsku i Warszawie.

Oddziały te były tworzone w tych samych budynkach, w których miały siedziby Urzędy Celne (albo w ich bezpośrednim sąsiedztwie), co zapewniało stały dopływ klientów. Biuro pobierało opłaty za całość dokumentów składających się na komplet danego tłumaczenia, oferowało także jednodniowe terminy, było więc konkurencyjne.

Proces w tej sprawie trwał trzy lata, początkowo oskarżonych było 50 osób. W toku postępowania 11 z nich dobrowolnie poddało się karze. W dwóch innych procesach zapadły wyroki skazujące na kolejnych 16 osób.

Jak podawały media, oskarżony w tym procesie Jan S. był właścicielem sieci klubów typu go-go, których klienci skarżyli się na oszustwa. Po wszczęciu postępowań w kilku prokuraturach w Polsce kluby zmieniły nazwę. Krakowska prokuratura nadal prowadzi śledztwo w sprawie wyłudzenia pieniędzy w dwóch takich krakowskich klubach od 22 klientów w latach 2013-2016. W postępowaniu tym nikomu nie postawiono zarzutów.

Anna Pasek (PAP)

hp/ karo/

Źródło:PAP
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (9)

dodaj komentarz
~SLAVISTłumaczenia
"Tłumaczenia wykonywano na podstawie kopii - faksu lub skanu, a nie oryginalnych dokumentów, jak tego wymaga prawo."

nie ma takiego zapisu w polskim prawie.
~Bubol
Urzędnicy od lat nie mogą zrozumieć co to znaczy "Fahrzeugbrief", więc trzeba ten dokument tłumaczyć przy każdej rejestracji samochodu.
~edd
Ten pedofil ukradł miliony fałszując niemieckie umowy sprzedaży pojazdów i wyłudzając pieniądze po podaniu ludziom pigułki gwałtu. Teraz dostał wyrok 5 lat, z czego odsiedzi połowę. To jest wyrok jak za zwykły przekręt np. z akcyzą na winie czy paliwach albo wyłudzenie VAT-u.
Polski wymiar sprawiedliwości to jakaś kpina!
~tlumacz
"Tłumaczenia wykonywano na podstawie kopii - faksu lub skanu, a nie oryginalnych dokumentów, jak tego wymaga prawo."

Panie redaktorze. To zdanie jest nieprawdziwe. Tłumacz przysięgły może sporządzać tłumaczenia na podstawie różnych dokumentów źródłowych. Mogą to być kopie, zdjęcia, skany, wydruki faksu itp. Ważne
"Tłumaczenia wykonywano na podstawie kopii - faksu lub skanu, a nie oryginalnych dokumentów, jak tego wymaga prawo."

Panie redaktorze. To zdanie jest nieprawdziwe. Tłumacz przysięgły może sporządzać tłumaczenia na podstawie różnych dokumentów źródłowych. Mogą to być kopie, zdjęcia, skany, wydruki faksu itp. Ważne jest, żeby w klauzuli poświadczającej tłumaczenie nie było poświadczenia zgodności tłumaczenia z oryginałem, jeżeli tłumaczowi takiego oryginału nie przedłożono.
Jako tłumacz przysięgły bardzo proszę o skorygowanie tego błędu rzeczowego, ponieważ moi klienci mogą niesłusznie potraktować mnie jako przestępcę.
~Eskimos
A może po prostu zatrudniac w urzędzie kogoś ze znajomością języka angielskiego i niemieckiego?
Wbrew pozorom znajomość tych języków robibsie standardem, a nie wyjątkiem.
~Kamil
Eskimos. Znajomość języka obcego jest standardem. Natomiast znajomość języka obcego na poziomie tłumacza przysięgłego już nie. Chociaż zgadzam się, że wymóg tłumaczenia dokumentów samochodowych jest absurdem.
~Damian
Zorganizowana grupą przestępczą więc jest w Polsce każda firma? tak to jest jak mąż wraca po popijawie do domu http://almoc.pl/img.php?id=7249 to też musi być zorganizowane
~Kamil
Damian. Naprawdę aż taki z ciebie ignorant?
~Obywatel
COCOMO i wszystko jasne. Co tydzień był w kościele i plackiem leżał przed ołtarzem, a pod kościołem zaparkowane Ferrari California. W sumie pomysłowy facet zupełnie jak Marcin P. z Amber Gold tyle, że z atrofią wyobraźni.

Powiązane: Kraków

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki