REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kontrole na granicach ciosem dla przedsiębiorców. "Nie ma racjonalnego uzasadnienia"

2025-07-03 04:16, akt.2025-07-03 06:55
publikacja
2025-07-03 04:16
aktualizacja
2025-07-03 06:55
Dodaj Bankier.pl w Google

Rząd przywraca kontrole na granicach z Litwą i Niemcami. Pilnować będzie ich również wojsko. Przewoźnicy już boją się, że ruch ten może być dla ich branży poważnym ciosem - pisze w czwartkowym wydaniu "Dziennik Gazeta Prawna". Kontrole, które będą odbywać się na granicach z Niemcami i Litwą, będą kontrolami wyrywkowymi - zaznaczył w środę wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk. Dodał, że kontrolowane mają być głównie autobusy i podejrzane samochody.

Kontrole na granicach ciosem dla przedsiębiorców. "Nie ma racjonalnego uzasadnienia"
Kontrole na granicach ciosem dla przedsiębiorców. "Nie ma racjonalnego uzasadnienia"
fot. Novikov Aleksey / / Shutterstock

Gazeta przypomina, że kontrole graniczne na przejściach z Niemcami i Litwą mają zacząć się w najbliższy poniedziałek i zauważa, że bliźniacze kontrole Niemcy prowadzą już od października 2023 r. Zwraca również uwagę, że skala cofania migrantów z Niemiec do Polski znana jest jedynie ze źródeł niemieckich.

"Te pokazują zaś, że w tym roku, do 29 czerwca nasi zachodni sąsiedzi odnotowali z terytorium Polski 4,6 tys. nielegalnych wjazdów. Największą grupę osób zawracanych do Polski (40 proc.) stanowili obywatele Ukrainy, a licznie reprezentowani byli też Afgańczycy, Somalijczycy, Syryjczycy, a nawet Kolumbijczycy. Spośród nich jedynie 856 udowodniono, że do Polski dostali się przez Białoruś" - czytamy. Dziennik zauważył również, że w pierwszej połowie tego roku na granicy polsko-litewskiej Straż Graniczna zatrzymała 412 migrantów, próbujących przez terytorium Polski dostać się na Zachód.

Według "DGP", na nadchodzące kontrole z niepokojem patrzą polscy przedsiębiorcy. "Szczególne obawy ma branża transportowa, stanowiąca w Europie liczącą się siłę. To właśnie nasi przewoźnicy obsługują aż 33 proc. europejskiego handlu drogowego, a na własnej skórze odczuli już wprowadzenie podobnych kontroli przez stronę niemiecką" - zaznacza gazeta.

Duszczyk: Na granicach będą prowadzone kontrole wyrywkowe; zależy nam na płynności ruchu

Szef rządu Donald Tusk we wtorek poinformował o tymczasowym przywróceniu kontroli na granicy Polski z Niemcami i Polski z Litwą. Wyjaśnił, że jest to konieczne, aby zredukować niekontrolowane przepływy migrantów. Zgodnie z projektem rozporządzenia, który ukazał się w środę na stronach Rządowego Centrum Legislacji, kontrole zostaną przywrócone 7 lipca i będą obowiązywać do 5 sierpnia.

Wakacje na giełdzie

Wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk zaznaczył w środę w TVP Info, że kontrole te mają być prowadzone w sposób wyrywkowy. Dodał, że zgodnie z procedurami granicznymi strefy Schengen, podczas takich kontroli sprawdzane są głownie autobusy i samochody, wobec których „istnieje jakiekolwiek podejrzenie, że tam mogą być przewożeni migranci, którzy nie mają prawa wjazdu na terytorium państwa, które dokonuje tej kontroli”.

„Przekraczałem granicę cztery dni temu w prywatnej podróży i polegało to na tym, że musiałem zwolnić, policja niemiecka spojrzała na mój samochód, spojrzała na nas i w ogóle nas nie zatrzymywali” - powiedział wiceszef MSWiA. Dodał, że jest to kontrola selektywna i „u nas będzie dokładnie tak samo”.

Duszczyk podkreślił, że Polska jest lepiej niż Niemcy przygotowana do prowadzenia takich kontroli. „Mamy specjalnie przygotowane tzw. Schengen-busy, czyli miejsca, w których możemy dokonać pełnej kontroli” - zapewnił. Dodał, że migrant będzie mógł tam zostać sprawdzony, czy kiedykolwiek był zarejestrowany w Schengen Information System (SIS). „Musimy sprawdzić, czy przypadkiem jego odciski palców nie były gdzieś wcześniej pobrane, czy gdzieś nie popełnił przestępstwa w przeszłości. Dlatego mamy taki Schengen-bus z internetem, który pozwala nam to sprawdzić. Zrobimy to absolutnie profesjonalnie” - zaznaczył.

Wiceszef MSWiA zauważył, że wprowadzenie kontroli granicznych było planowane od "dobrych dwóch tygodni" po to, aby „wszystko zostało dopięte na ostatni guzik”.

Na pytanie o to, czy boi się, że oznacza to koniec strefy Schengen odpowiedział, że był jedną z osób, która wprowadzała Polskę do strefy Schengen. „Dla mnie jest personalnie bardzo trudne to, co się dzisiaj dzieje. Jestem autorem stwierdzenia, że upadek Schengen może oznaczać upadek Unii Europejskiej” - stwierdził. Jednocześnie dodał, że „to, co robimy, to nie jest zabijanie Schengen, tylko obrona Schengen”.

„Musieliśmy zareagować na to, co robią nasi partnerzy z Niemiec. Niemcy prowadzą kontrolę graniczną od 2017 roku z Austrią. Prowadzą kontrolę ze wszystkimi swoimi granicami. My zrobiliśmy analizę. Nie wprowadzamy kontroli granic ze Słowacją, czy Czechami, bo tam nie ma to po prostu sensu. Dzisiaj więc pokazujemy, że da się obronić Schengen, tylko musimy na chwilę się cofnąć, żeby za jakiś czas wrócić do normalności” - powiedział.

W środę na stronie Rządowego Centrum Legislacji opublikowany został projekt rozporządzenia w sprawie przywrócenia tymczasowo kontroli granicznej. Jego autorzy wskazali, że jest on odpowiedzią na poważne zagrożenie nielegalną imigracją na polsko-niemieckim oraz polsko-litewskim odcinku granicy państwowej.

Ekspert: Nie ma racjonalnego uzasadnienia dla wprowadzenia kontroli na granicach z Niemcami i Litwą

Na naszych granicach nie ma żadnego problemu, dlatego nie ma też racjonalnego uzasadnienia dla wprowadzenia jakichkolwiek kontroli na granicach z Niemcami i Litwą - ocenił w rozmowie z PAP dr hab. Witold Klaus, prof. Instytutu Nauk Prawnych PAN, badacz migracji. Dodał, że taki ruch nie przyniesie żadnych korzyści.

Szef rządu Donald Tusk we wtorek poinformował o tymczasowym przywróceniu kontroli na granicy Polski z Niemcami i Polski z Litwą. Wyjaśnił, że jest to konieczne, aby zredukować niekontrolowane przepływy migrantów. Zgodnie z projektem rozporządzenia, który ukazał się w środę na stronach Rządowego Centrum Legislacji, kontrole zostaną przywrócone 7 lipca i będą obowiązywać do 5 sierpnia.

W ocenie prof. Klausa rozporządzenie jest niezasadne, bo na polskich granicach „nie dzieje się nic wyjątkowego”. „Na żadnej granicy, ale przede wszystkim na granicy z Niemcami czy granicy z Litwą, tutaj nic się nie zmieniło od lat. Tam nie ma żadnego problemu, dlatego nie ma też żadnego racjonalnego uzasadnienia dla wprowadzenia jakichkolwiek kontroli na obu tych granicach” - powiedział.

Klaus zwrócił uwagę, że dane zarówno niemieckiej policji, jak i polskiej Straży Granicznej pokazują „niezwykle małe liczby”. „Z granicy litewskiej nie są publikowane żadne dane. W związku z tym nie wiadomo kompletnie, skąd wziął się pomysł polskiego rządu, żeby wprowadzić tam kontrole graniczne” - zaznaczył.

W jego ocenie wprowadzenie kontroli granicznych nie przyniesie korzyści ani po stronie bezpieczeństwa, ani korzyści politycznych polskiemu rządowi i obecnej koalicji rządzącej. „Jest to więc kolejny argument za tym, że działania rządu są irracjonalne, chybione, wprowadzone bez żadnej podstawy faktycznej” - zaznaczył. Zwrócił jednocześnie uwagę, że kontrole spowodują znaczne utrudnienia w ruchu, opóźnienia w przekraczaniu granicy i znaczne koszty po polskiej stronie, m.in. związane - jak zaznaczył - z obsługą przejść.

„To będzie generowało bardzo duże koszty i w kontekście debaty o tym, z jakimi ograniczeniami budżetowymi mamy do czynienia, tym bardziej irracjonalna jest ta decyzja” - ocenił.

Dodał, że największe szkody kontrole przyniosą mieszkańcom terenów przygranicznych po obu stronach granicy - Polakom, którzy pracują w Niemczech, i właścicielom polskich sklepów, gdzie zakupy robią Niemcy.

Na pytanie, czy nie chodzi o walkę z tzw. kontrolami obywatelskimi, które organizowane są przez skrajną prawicę, odparł, że „od tego mamy inne służby”. „To policja powinna kontrolować takie osoby, sprawdzać, co robią, a nie Straż Graniczna. Oczywiście obecność tych bojówek na granicy zachodniej i medialny szum dookoła tego spowodowały odpowiedź polskiego rządu, natomiast ta odpowiedź jest kompletnie chybiona” - powiedział.

Odnosząc się do zdjęć migrantów, publikowanych w mediach społecznościowych przez środowiska prawicowe, zaznaczył, że nie ma pojęcia, kim są ci ludzie. „Wielokrotnie mamy do czynienia z tym, że osoby ze skrajnej prawicy publikują zupełnie przypadkowe zdjęcia z jakimś komentarzem, nie mającym nic wspólnego z osobami, które na tych zdjęciach są przedstawione” - zauważył.

Zwrócił uwagę, że migranci z Niemiec do Polski są przekazywani głównie w ramach umowy o readmisji lub nie są w ogóle wpuszczani na teren Niemiec. Dodał, że takie przekazania nie dzieją się bez wiedzy strony polskiej.

„Istnieje cała procedura, w którą zaangażowane są obie strony. Jeżeli niemiecka policja chce przekazać kogoś w ramach procedury readmisji do Polski, to jest to notyfikowane i takie osoby są przekazywane między jedną służbą a drugą, praktycznie z rąk do rąk.

Pytany o to, co dzieje się dalej, odparł, że „wszystko zależy od tego, co to jest za osoba i jaki ma status prawny w Polsce”. „Możemy założyć, że duża część tych osób ma po prostu prawo do pobytu w Polsce i wtedy nic się nie dzieje, takie osoby są po prostu wpuszczane do Polski. Jeżeli natomiast nie ma prawa pobytu, to wobec takiej osoby wszczynana jest procedura powrotowa. Ponadto Straż Graniczna może wnioskować o umieszczenie takiej osoby w ośrodku strzeżonym, choć nie musi tego robić, to zależy od indywidualnej sytuacji” - powiedział.

W środę na stronie Rządowego Centrum Legislacji opublikowany został projekt rozporządzenia w sprawie przywrócenia tymczasowo kontroli granicznej. Jego autorzy wskazali, że jest on odpowiedzią na poważne zagrożenie nielegalną imigracją na polsko-niemieckim oraz polsko-litewskim odcinku granicy państwowej.

Zgodnie z Kodeksem granicznym Schengen, gdy poważne zagrożenie porządku publicznego lub bezpieczeństwa wewnętrznego w państwie członkowskim jest niemożliwe do przewidzenia i wymaga podjęcia natychmiastowego działania, państwo członkowskie może wyjątkowo i w trybie natychmiastowym przywrócić kontrolę graniczną na granicach wewnętrznych.

Wzmożonych działań rządu domagali się politycy opozycji. „Niemcy regularnie przerzucają nielegalnych migrantów na naszą stronę. Państwo abdykowało, a chaos i bezkarność rosną z dnia na dzień. Funkcjonariusze nie mają narzędzi, by działać. Zostali zostawieni sami sobie” - napisał w poniedziałek Jarosław Kaczyński na platformie X. Zdaniem prezesa PiS, „państwo z dykty zawiodło po raz kolejny, a to zwykli ludzie – obywatele – zaczynają się organizować, by bronić granicy”.

Na niektórych odcinkach granicy polsko-niemieckiej pojawiły się osoby związane z tzw. Ruchem Obrony Granic, powołanym przez Roberta Bąkiewicza. Członkowie tego ruchu deklarują, że „pilnują granicy przed osobami próbującymi ją nielegalnie przekroczyć”.

Marcin Chomiuk (PAP)

mchom/ aba/ lm/

mchom/ lm/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
harrytracz
A wpadł ktoś na to żeby ścigać osoby które się tym zajmują?
Ktoś tych migrantów przewozi, ktoś ich informuje, są jacyś kurierzy, organizatorzy, do kogoś ta kasa z przemytu ludzi płynie.
Może zamiast wywalać kasę na program pilotażowy 4-dniowego tygodnia pracy albo dopłat do rowerów elektrycznych, dofinansować służby żeby
A wpadł ktoś na to żeby ścigać osoby które się tym zajmują?
Ktoś tych migrantów przewozi, ktoś ich informuje, są jacyś kurierzy, organizatorzy, do kogoś ta kasa z przemytu ludzi płynie.
Może zamiast wywalać kasę na program pilotażowy 4-dniowego tygodnia pracy albo dopłat do rowerów elektrycznych, dofinansować służby żeby zinfiltrowały tę mafię przemytniczą i zamknąć do pierdla kogo trzeba?
pogo0
Uwielbiam ludzie, którzy myślą tak zero-jedynkowo.
Zatrzymajmy całe państwo, olejmy wszystko póki nie rozwiążemy jednego problemu. A jak już go rozwiążemy to i jego olejmy i zajmijmy się kolejnym! To nic, że tamten wróci jak nie będziemy się nim już zajmować. To nic, że ludzie produkujący i organizujący rowery nic nie zrobią z
Uwielbiam ludzie, którzy myślą tak zero-jedynkowo.
Zatrzymajmy całe państwo, olejmy wszystko póki nie rozwiążemy jednego problemu. A jak już go rozwiążemy to i jego olejmy i zajmijmy się kolejnym! To nic, że tamten wróci jak nie będziemy się nim już zajmować. To nic, że ludzie produkujący i organizujący rowery nic nie zrobią z pilnowaniem granic. To nic, że ludzie pilnujący granic nie będą w stanie nawet wydać tych pieniędzy, które dostaną, bo jest ich za mało, nie mają aż tyle sprzętu, a uzupełnienie tego zajmie lata tylko po to by chwilę później stał się zbędny...

Powiązane: Kryzys migracyjny na granicy polsko-niemieckiej

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki