Polska zaproponowała zmiany w prawie UE umożliwiające wprowadzenie technologii dotyczącej plików cookies, by ograniczyć uciążliwe okienka z prośbami o zgodę i wzmocnić kontrolę użytkowników nad wykorzystaniem ich danych w internecie - poinformował PAP wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.


Pod koniec listopada 2025 r. Komisja Europejska przedstawiła projekt pakietu „Digital Omnibus”, tzw. cyfrowych omnibusów, który ma wprowadzić zmiany w unijnych regulacjach cyfrowych, m.in. w RODO, dyrektywie ePrivacy i akcie o sztucznej inteligencji.
W ramach omnibusu związanego z RODO Komisja zaproponowała, by zreformować zarządzanie plikami cookies w internecie, czyli tzw. ciasteczkami. Cookies zbierają m.in. informacje o zainteresowaniach internautów i historii przeglądanych stron, co pozwala np. na wyświetlanie personalizowanych reklam. Zgodnie z unijną dyrektywą ePrivacy zanim jednak strona zapisze albo odczyta dane, użytkownik musi wyrazić na to zgodę - klikając w odpowiedni baner, który wyświetla się na odwiedzanej witrynie należącej do określonej firmy czy instytucji.
ReklamaZobacz także
Jak powiedział wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski, mechanizm ten powoduje tzw. cookie fatigue, czyli zmęczenie użytkowników ciągłym podejmowaniem decyzji w sprawie ciasteczek, z czym UE chce skończyć. Komisja zaproponowała więc, by użytkownik, zamiast ustawiać zgody na przetwarzanie danych na każdej stronie internetowej, mógł zrobić to tylko raz - z poziomu przeglądarki. Standerski zauważył, że pomysł ten wzbudził jednak obawy m.in. organizacji pozarządowych i firm zajmujących się badaniami internetu. Wskazywały one, że takie rozwiązanie przeniosłoby władzę nad danymi od właścicieli stron internetowych do producentów przeglądarek, wśród których pozycję dominującą na rynku mają big techy, takie jak Google czy Microsoft.
- Polska opublikowała dokument do dyskusji z innymi państwami członkowskimi, żeby zupełnie inaczej podejść do zarządzania ciasteczkami. Zaproponowaliśmy wdrożenie tak zwanych Privacy Enhancing Technologies (PET), czyli technologii, które domyślnie ograniczają śledzenie działań użytkowników na stronach internetowych i minimalizują wykorzystywanie zebranych danych. Każdy powinien móc sam zdecydować, czy chce korzystać z personalizowanych treści, czy woli ograniczyć wykorzystywanie swoich danych przez firmy - tłumaczył PAP wiceminister Standerski.

Dodał, że według polskiej propozycji użytkownicy mieliby możliwość ustawienia swoich preferencji prywatności raz, tak aby obowiązywały one automatycznie na wszystkich stronach internetowych.
Obecnie brzmienie przepisów ws. ciasteczek jest dyskutowane w Radzie Unii Europejskiej, gdzie do końca czerwca prezydencję sprawuje Cypr. - Prezydencja cypryjska dąży do jak najszybszego zamknięcia prac nad projektem omnibusa, najlepiej do 26 czerwca. Natomiast Polska, wraz z Niemcami zaproponowała Radzie wydłużenie prac nad przepisami o dwa – trzy miesiące. Mamy poparcie Danii i szukamy innych państw członkowskich, by stworzyć mniejszość blokującą, która ewentualnie zastopowałaby przyjęcie przez Radę UE przepisów w obecnej formie - zadeklarował Standerski.
Jak przekazał PAP prezes spółki Polskie Badania Internetu (PBI) Krzysztof Mikulski, w najnowszej wersji projektu omnibusa nie ma już pomysłu przeniesienia administracji zgodami na wykorzystanie danych do przeglądarek należących do big techów.
Mikulski zauważył, że dane z plików cookies umożliwiają też pomiar liczby użytkowników odwiedzających dany portal, czy czasu spędzonego przez nich na określonych stronach. Jest to ważne m.in. dla wydawców mediów internetowych, którzy często zarabiają na wyświetlanych reklamach. Jak wskazał Mikulski, międzynarodowa koalicja organizacji i firm zajmujących się pomiarem oglądalności mediów i internetu w UE - Audience Measurement Coalition (AMC), do której należy spółka PBI, oceniła, że obecne brzmienie przepisów omnibusa „może osłabić niezależny pomiar mediów i w praktyce utrwalić przewagę największych platform”. Chodzi m.in. o to, że w omnibusie zapisane są ograniczenia dotyczące łączenia danych z różnych usług badawczych, co może uniemożliwić tzw. pomiary cross media, czyli np. odbiorców internetu, telewizji i radia.
AMC zaapelowało więc o odrzucenie przez Radę UE przepisów w obecnym brzmieniu i o dalszą pracę nad nimi.
Mikulski pozytywnie ocenił propozycję Polski dotyczącą zastosowania technologii PET. Pokreślił przy tym, że PET powinny być certyfikowane oraz precyzyjnie i kazuistycznie opisane w wytycznych unijnych. Prezes PBI jest natomiast przeciwny rozwiązaniu, według którego wyrażenie zgody na przetwarzanie danych przez użytkownika byłoby jest jednorazowe. „Nie wolno zgodzić się na oderwanie zgody od wydawcy, bo zgoda jest działaniem autonomicznym i prywatna relacją użytkownika z danym wydawcą, a nie z internetem jako takim” - ocenił Mikulski.
Odejście od banerów zgód poparła natomiast austriacka organizacja pozarządowa Noyb, broniąca prawa do prywatności. Na swojej stronie internetowej podała, że w zależności od badania, od 3 do 10 proc. internautów chce przetwarzania swoich danych. Jednak dzięki nieuczciwym praktykom, np. ukrywaniu przycisków „Nie wyrażam zgody” lub zaznaczonym domyślnie polom zgody, branża osiąga wskaźniki uzyskania zgody sięgające nawet 90 proc.
Organizacja Noyb popiera „zastąpienie banerów dotyczących plików cookie automatycznym sygnałem, który przekazywałby preferencje dotyczące zgody na pliki cookie między urządzeniem, użytkownikiem a stronami internetowymi”, czego w obecnej propozycji przepisów już nie ma.
Głosowanie Rady UE ws. omnibusa cyfrowego i plików cookies będzie miało miejsce w piątek 26 czerwca.
Monika Blandyna Lewkowicz (PAP)
mbl/ mmu/





























































