Nie jest jednak pewne czy do kolejnego etapu prywatyzacji w ogóle dojdzie. Przeciwna temu jest socjaldemokratyczna CSSD, według niej obecna sytuacja państwa nie sprzyja prywatyzacji. 4 października czeski parlament ma głosować nad wotum zaufania dla gabinetu Mirka Topolanka z liberalnej partii ODS. O przyszłości rządu, jak również o prywatyzacji CEZ-u, może zadecydować zaledwie jeden głos ( w 200-sobowej izbie koalicja może liczyć dziś na 100 głosów, tyle samo ma opozycja).
Zdaniem analityków jeśli gabinetowi Topolanka uda się wygrać batalię, szanse na sprzedaż 16 proc. akcji CEZ-u będą duże. Spółką CEZ będą zainteresowani zarówno duzi, jak i mali instytucjonalni inwestorzy. Duże nadwyżki w zapisach na spółki, które ostatnio debiutowały na GPW, świadczą o tym, że ofert jest zbyt mało w stosunku do kapitału. Dodatkowa prywatyzacja koncernu to duże wydarzenie, które z pewnością zwróci uwagę zagranicznych inwestorów na nasz rynek.
Zdaniem zarządzającego funduszem akcji w TFI SEB, Piotra Sieradzana czeskie przedsiębiorstwo prawdopodobnie wejdzie do indeksu WIG, a nawet WIG20. To może oznaczać, że instytucje, które przy inwestycjach kierują się tym, jakie spółki wchodzą w skład głównych indeksów, z pewnością będą przebudowywać swoje portfele.
Może się zdarzyć, że pojawienie się akcji CEZ na giełdzie spowoduje wyprzedaż akcji KGHM, Orlen czy PGNiG.
D. B.
Na podstawie: „Parkiet”
Autor: Bartomiej Mayer, „Inwestorzy żądni nowych akcji CEZ-u”





























































