Komisja ds. Amber Gold przyjęła raport końcowy

Sejmowa komisja śledcza ds Amber Gold przyjęła raport końcowy ze swoich prac wraz z przyjętymi w czwartek poprawkami. Posłowie Krzysztof Brejza (PO-KO), Witold Zembaczyński (Nowoczesna) i Krzysztof Paszyk (PSL-UED) zapowiedzieli złożenie zdań odrębnych.

Szefowa komisji Małgorzata Wassermann
Szefowa komisji Małgorzata Wassermann (fot. Michal Dyjuk / FORUM)

Za przyjęciem raportu z niemal trzyletnich prac komisji śledczej głosowało 6 posłów, przeciwko było 3 - byli to posłowie Brejza, Zambaczyński i Paszyk, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Przed ostatecznym głosowaniem przyjęte zostały cztery z kilkunastu poprawek zgłoszonych do projektu raportu przez posła Paszyka oraz pięć redakcyjno-techcznicznych autopoprawek zgłoszonych przez szefową komisji Małgorzatę Wassermann (PiS), która w maju zaprezentowała projekt raportu.

Posłowie Brejza, Zmebaczyński i Paszyk zapowiedzieli zgłoszenie zdań odrębnych do raportu. Szefowa komisji wyznaczyła na to tydzień. W głosowaniu ustalono, że sprawozdawcą komisji ws raportu będzie Jarosław Krajewski (PiS).

W raporcie znalazło się m.in. stwierdzenie, że "powstanie i ekspansja Grupy Amber Gold były wynikiem słabości państwa, dysfunkcjonalnością organów stojących na straży praworządności i wymiaru sprawiedliwości, systemowych luk prawnych, bierności i pobłażliwości aparatu urzędniczego, a także braku stosowania przepisów prawa przez organy władzy publicznej".

Komisja śledcza ds. Amber Gold powstała w lipcu 2016 roku. Pracę rozpoczęła we wrześniu tego samego roku.

Komisja przyjęła cztery poprawki posła PSL

Sejmowa komisja śledcza przyjęła w czwartek 4 z 17 poprawek zgłoszonych przez Krzysztofa Paszyka (PSL-UED) do raportu końcowego, odrzucone zostały te mówiące m.in, że komisja nie wskazała źródeł finansowania biznesu Marcina P. ani jego mocodawców. Paszyk złoży zdanie odrębne.

Większość komisji przyjęła cztery poprawki Paszyka - trzy o charakterze redakcyjnym i doprecyzowującym. Wszystkie poprawki Paszyka popierali, poza nim samym, posłowie PO i Nowoczesnej; pozostali członkowie komisji, z wyjątkiem czterech zaakceptowanych poprawek, głosowali przeciw.

Jedna z przyjętych poprawek posła PSL dotyczyła fragmentu raportu mówiącego, że prokuratura od 9 kwietnia 2010 "jest w posiadaniu pisemnej informacji o wykreśleniu Amber Gold Sp. z o.o. z listy domów składowych z uwagi na karalność prezesa zarządu spółki Marcin P.". Doradca posła Paszyka zaznaczał, że wykreślenie Amber Gold z listy domów składowych nastąpiło w czerwcu 2010, więc prokuratura nie mogła o tym wiedzieć wcześniej, czyli w kwietniu 2010 roku. Komisja zaakceptowała poprawkę.

Większość komisji odrzuciła natomiast m.in. poprawkę, w której Paszyk postulował, aby w raporcie komisji więcej miejsca zostało poświęcone należącej do Amber Gold spółce lotniczej OLT Express. Szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS) argumentowała, że dane dotyczące tej spółki, które chciałby w raporcie umieścić Paszyk, można znaleźć w Krajowym Rejestrze Sądowym.

Wassermann rekomendowała również odrzucenie poprawek zakładających skreślenie fragment raportu zwierający m.in. stwierdzenie, że "sprawa Amber Gold pokazała jak w soczewce, że państwo polskie w latach 2009-2015 było pozbawione woli realizacji dobra wspólnego". Paszyk ocenił, że jest to sformułowanie zbyt daleko idące i na wyrost. "Nie można przystać na coś takiego, bo gdyby faktycznie w tamtych latach państwo polskie był pozbawione woli realizacji dobra wspólnego, to nie nastąpiłoby objęcie nadzorem SKOK-ów przez KNF" - powiedział poseł PSL.

Wassermann ripostowała, że fragment, o którym mówił Paszyk jest zawarty we wnioskach raportu, czyli części ocennej. "Oceniamy działalność państwa na przykładzie sprawy Amber Gold i niestety moja ocena jest skrajnie negatywna (...). Trzy lata prowadzenia działalności, powiedziałabym, papierowej (przez Amber Gold) na oczach wszystkich instytucji siłowych w Polsce, to jest nie do uwierzenia, że coś takiego mogło się wydarzyć (...). W przypadku Amber GOld premier Donald Tusk tolerował fakt trzech lat kompletnej nieudolności (...) Ja oceny działalności państwa polskiego nie zmienię" - podkreśliła Wassermann.

Odrzucony został także postulat Paszyka, aby napisać we wnioskach końcowych raportu, że "komisja śledcza nie wskazała źródeł pochodzenia środków finansowych na rozpoczęcie działalności szefa Amber Gold Marcina P., ponadto komisja nie wskazała mechanizmów i nieformalnych powiązań, dzięki którym Marcin P. rozpoczął i prowadził piramidę finansową oraz że komisja nie odpowiedziała na podstawowe pytanie, kto był pomysłodawcą i wydawał wiążące polecenia związane z działalnością Marcina P., komisja w swojej pracy nie wskazała również miejsca ulokowania środków, które Marin P. ukradł tysiącom Polaków".

Wassermann sprzeciwiając się tym zapisom mówiła, że nie był to przedmiot prac komisji, komisja nie miała takich uprawnień, a działania w tym zakresie prowadzi prokuratura.

Po rozstrzygnięciu w sprawie jego poprawek, Paszyk zapowiedział, że złoży zdanie odrębne do raportu z prac komisji.

Brejza i Zembaczyński zapowiedzieli zdania odrębne

Krzysztof Brejza (PO-KO) i Witold Zembaczyński (Nowoczesna) zapowiedzieli złożenie zdania odrębnego do raportu komisji śledczej ds. Amber Gold. Zdaniem Brejzy komisja "nie zbliżyła się do żadnej prawdy", a Zembaczyński nazwał raport "mistyczną opowieścią".

Na czwartkowym posiedzeniu komisji Brejza ocenił w swoim końcowym wystąpieniu, że celem jej pracy było "upolowanie Donalda Tuska, Michała Tuska, Pawła Adamowicza". "Ale każdego dnia pracy komisji odkrywaliście fakty niewygodne dla was i niestety nie ma to odzwierciedlenia w tym raporcie" - powiedział pod adresem posłów PiS.

Dodał, że nie ma tam np. informacji, że jedną z przyczyn afery były niewystarczające kompetencje KNF w wyniku kształtu ustawy przyjętej z inicjatywy PiS w 2006 roku. "Nie ma nic o karierach prokuratorów, którzy tą sprawą się zajmowali, karierach za rządów PiS" - powiedział Brejza.

"Nie zbliżyliście się do żadnej prawdy" - stwierdził pod adresem posłów PiS. Zarzucił niedopuszczenie niektórych wniosków dowodowych, niewłaściwe prowadzenie obrad przez przewodniczącą Małgorzatę Wassermann (PiS). "Polowanie jest nieudane, ja pod tą powieścią nie mogę się podpisać" - podsumował.

Z kolei Zembaczyński powiedział, że zrezygnował ze zgłaszania poprawek do projektu raportu, by nie dawać przewodniczącej komisji okazji do powielania "mistycznej opowieści". Stwierdził, że w raporcie pominięto odpowiedzialność ówczesnego ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina, dziś wicepremiera w rządzie PiS. Dodał, że sprawozdanie zawiera "medialne tezy", które nie mają podstaw w materiale dowodowym. Taką tezą - mówił - jest np. stwierdzenie, że nad szefem Amber Gold Marcinem P. był parasol ochronny, na co nie ma dowodów. Dodał, że komisja nie przesłuchała też np. ministrów Mariusza Kamińskiego czy Zbigniewa Ziobro, którzy mogliby coś powiedzieć o ustaleniach swoich służb w sprawie takiego parasola ochronnego.

Wnioski końcowe komisji są zatem polityczne i wykraczają poza zadania komisji - przekonywał Zembaczyński.

Wassermann zwróciła uwagę Brejzie, że nawet jeśli przepisy o nadzorze z 2006 roku były niewystarczające, rząd PO miał trzy lata do 2009 roku, gdy powstała spółka Amber Gold, by je zmienić. Z kolei Zembaczyńskiemu powiedziała, że jest gotowa podjąć z nim dyskusję merytoryczną, gdyby podjął on pracę nad raportem, a nie ograniczył się do pięciominutowego, efektownego występu przed kamerami.

Dopytywała, na czym zdaniem Zembaczyńskiego polegała wina ministra Gowina, skoro nie mógł bezpośrednio wpływać na prace prokuratorów czy orzeczenia sadów. Zaznaczyła, że akurat Gowin jako minister sprawiedliwości zachował się w tej sprawie wzorowo. "Tylko dlatego, że jest dziś członkiem rządu PiS, nie opisałam go w peanach, na jakie zasługuje" - powiedziała przewodnicząca komisji.

Zembaczyńskiemu zarzuciła, że podchodząc w taki sposób do raportu dyskwalifikuje swoja własną trzyletnią prace, bo w raporcie wykorzystane są także jego pytania, zadawane świadkom. "Kończmy już tę farsę, bo szkoda czasu" - skomentował poseł Nowoczesnej.

autor: Karol Kostrzewa, Piotr Śmiłowicz

kos/ pś/ mok/

Źródło: PAP
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 3 mith21

Prokurator, który "gubił teczki" w sprawie AG został awansowany przez PiS. A czy została wyjaśniony wątek prawicowych gazet? Czy udajemy, że nie było sprawy?

! Odpowiedz
10 9 psokal

No dobrze, to kiedy pierwsze aresztowania i wyroki? Chyba że państwo jest tak słabe że nie potrafi pociągnąć do odpowiedzialności nikogo, mimo że rząd zarzuca im rozkradzenie 290 miliardów złotych. To dopiero słabe państwo!

! Odpowiedz
4 4 karbinadel

Czyżbyś przeoczył, że proces właśnie się kończy, a teraz trwa odczytywanie wyroku?

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% VI 2019
PKB rdr 4,7% I kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,3% VI 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 057,82 zł V 2019
Produkcja przemysłowa rdr -2,7% VI 2019

Znajdź profil