

Sprzedaż detaliczna całkowicie zawiodła i wypadła poniżej prognoz analityków. Natomiast stopa bezrobocia była zgodna z przewidywaniami.
W maju sprzedaż detaliczna wzrosła o 3,8% w relacji do analogicznego okresu poprzedniego roku – poinformował Główny Urząd Statystyczny. Dane były zdecydowanie gorsze od prognoz analityków, którzy oczekiwali wzrostu sprzedaży o 6,8%. Natomiast przed miesiącem sprzedaż urosła o 8,4%.
Sprzedaż detaliczna w maju spadła w stosunku do kwietnia o 2,7%. Natomiast miesiąc wcześniej sprzedaż urosła w tempie 2,3% w relacji do poprzedniego miesiąca.
Stopa bezrobocia zgodnie z prognozami spadła do 12,5% w maju. Miesiąc wcześniej stopa bezrobocia wynosiła 13%. Dane były zgodne z prognozą pokazaną przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.

Komentarz eksperta
Sprzedaż znów rozczarowała
Dynamika sprzedaży detalicznej rozczarowała po raz drugi z rzędu, bo także na pozór wysoki wynik kwietniowy (będący jedynie efektem kalendarzowym i przesunięcia Wielkanocy) był niższy od oczekiwań analityków. Rezultat za maj (+3,8% rdr) jest jednak tak słaby, że zasługuje na głębszą analizę. Zwłaszcza że wcześniej sygnały ostrzegawcze nadeszły z przemysłu.
Bo jak to możliwe, że przy silnym spadku bezrobocia (z 13% do 12,5%), solidnym wzroście wynagrodzeń (4,8% rdr w firmach zatrudniających ponad 9 osób) główna miara konsumpcji ledwo rośnie i zawodzi kolejny miesiąc z rzędu? Zatem albo w danych tkwi jakiś błąd, albo polska gospodarka powoli wytraca impet i po trwającej rok fazie ożywienie weszła już w okres spowolnienia wzrostu. Na razie jednak jest za wcześnie, by o tym przesądzać.
/rm





























































