Zakłady ubezpieczeń nie chcą zwracać poszkodowanym wydatków poniesionych na ekspertyzy niezależnych rzeczoznawców. Ich zdaniem koszty te nie wchodzą w skład szkody podlegającej wyrównaniu lub też brak jest normalnego związku przyczynowego między zdarzeniem wywołującym uszczerbek a szkodą. Do problemu podchodzą jednak zbyt szablonowo i dlatego często nie mają racji odmawiając uwzględnienia tego kosztu w wypłacanym odszkodowaniu. Okoliczności konkretnej sprawy mogą bowiem uzasadniać zarówno zlecenie przez poszkodowanego wykonania profesjonalnej ekspertyzy niezależnemu rzeczoznawcy, jak też dochodzenie zwrotu poniesionego z tego tytułu i wcale niemałego przecież wydatku.


Jeden na drugiego...
Przekonała się o tym spółka B. będąca właścicielem uszkodzonej w wyniku kolizji drogowej Mazdy. Okoliczności zdarzenia były takie, że w stojącą przed przejściem dla pieszych Mazdę uderzył znajdujący się tuż za nim Volkswagen. Było to wynikiem uderzenia Volkswagena, stojącego częściowo na torach, przez nadjeżdżający tramwaj. Posiadacz Volkswagena był ubezpieczony w innym towarzystwie niż Zakład Komunikacji Miejskiej. Poszkodowana spółka zwracała się o wypłatę odszkodowania zarówno do jednego, jak i drugiego towarzystwa. Obaj ubezpieczyciele odmawiali likwidacji szkody, wzajemnie przerzucając na siebie odpowiedzialność za uszkodzenie Mazdy.
W tej sytuacji spółka zleciła opracowanie opinii niezależnemu rzeczoznawcy z Polskiego Związku Motoryzacyjnego. Z uzyskanej ekspertyzy wynikało, że do zaistnienia kolizji drogowej przyczynili się zarówno kierowca Volkswagena, jak i osoba prowadząca tramwaj. Koszt sporządzenia opinii wyniósł 841,80 zł. Taką kwotę musiał wyłożyć jej zleceniodawca, czyli poszkodowana. Ponieważ zakłady ubezpieczeń dalej szły w zaparte, spółka zdecydowała się dochodzić odszkodowana, w tym kosztu opinii rzeczoznawcy, na drodze sądowej.
Przeczytaj także
... a odpowiedzialni obaj
Sąd I instancji uznał, podobnie jak rzeczoznawca z PZM, że winę za spowodowanie kolizji ponoszą obaj pozostali jej uczestnicy, tj. kierujący Volkswagenem i prowadzący tramwaj. W konsekwencji zobowiązał oba pozwane towarzystwa ubezpieczeniowe do pokrycia szkody, na którą składał się koszt naprawy samochodu Mazda oraz koszt opinii rzeczoznawcy wykonanej na zlecenie poszkodowanej.

Jeden z pozwanych zakładów, nie mogąc się pogodzić z takim rozstrzygnięciem, wniósł apelację. Jego zdaniem sąd naruszył przepisy przyjmując, że koszt opinii rzeczoznawcy wykonanej na zlecenie powoda w postępowaniu przedsądowym pozostaje w normalnym związku przyczynowym ze szkodą spowodowaną wypadkiem komunikacyjnym. Zgodnie z art. 361 § 1 Kodeksu cywilnego, o który to przepis tutaj chodziło, obowiązany do odszkodowania (czyli w tym przypadku zakład ubezpieczeń) ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła. Ponieważ sąd II instancji miał wątpliwości, czy koszt opinii rzeczoznawcy zleconej jeszcze przed wszczęciem procesu należy zaliczyć w skład szkody podlegającej wyrównaniu przez ubezpieczyciela sprawcy wypadku, zapytał o to Sąd Najwyższy. Odpowiedź była korzystna dla poszkodowanej (zob. niżej).
ReklamaZobacz także
| Odszkodowanie przysługujące z umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów może - stosownie do okoliczności sprawy - obejmować także koszty ekspertyzy wykonanej na zlecenie poszkodowanego. |
| Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 18 maja 2004 r., sygn. akt III CZP 24/04 |
Również w starszych orzeczeniach Sąd Najwyższy zajmował się tym problemem. Przykładowo w wyroku z dnia 2 września 1975 r. (sygn. akt I CR 505/75) stwierdził, że dokonana przed wszczęciem postępowania sądowego i poza zabezpieczeniem dowodów ekspertyza może być istotną przesłanką zasądzenia odszkodowania; w takim wypadku koszt ekspertyzy stanowi szkodę ulegającą naprawieniu (art. 361 K.c.).
Przeczytaj także
Koszty pełnomocnika
Odmiennie traktowane są natomiast poniesione na etapie przedsądowym koszty wynagrodzenia pełnomocnika poszkodowanego (np. koszt opinii radcy prawnego, wynagrodzenie biura pomocy poszkodowanym w wypadkach). W orzecznictwie dominuje bowiem pogląd, że nie mieszczą się one w odszkodowaniu należnym poszkodowanemu w kolizji drogowej, gdy podstawą odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń jest umowa ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, zawarta ze sprawcą szkody (tak np. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 20 lutego 2002 r., sygn. akt V CKN 908/00). Jeżeli jednak w trakcie postępowania w sądzie korzystamy z usług profesjonalnego pełnomocnika (radcy prawnego czy adwokata), sąd na stosowny wniosek zasądzi na naszą rzecz zwrot kosztów zastępstwa procesowego według obowiązujących w tym zakresie przepisów.
Przeczytaj także
Tylko w uzasadnionych przypadkach
Należy jednak uczulić naszych Czytelników, że nie zawsze żądanie zwrotu kosztu opinii niezależnego rzeczoznawcy będzie uzasadnione. Zdaniem Sądu Najwyższego ocena, czy poniesione koszty ekspertyzy sporządzonej na zlecenie poszkodowanego w postępowaniu przedsądowym są objęte odszkodowaniem przysługującym od ubezpieczyciela z umowy odpowiedzialności cywilnej, musi być dokonana przy uwzględnieniu całokształtu okoliczności sprawy. W szczególności zależy ona od ustalenia, czy zachodzi normalny związek przyczynowy pomiędzy poniesieniem tego wydatku a wypadkiem, oraz czy poniesienie tego kosztu było obiektywnie uzasadnione i konieczne także w kontekście określenia konkretnego ubezpieczyciela, jak i ułatwienia zakładowi ubezpieczeń ustalenia okoliczności wypadku i rozmiarów szkody.
Inaczej mówiąc, musimy mieć istotne powody do tego, by wyręczyć zakład ubezpieczeń w ustaleniu jego odpowiedzialności czy rozmiarów poniesionej szkody. Jeżeli bowiem ubezpieczyciel nie neguje swojej odpowiedzialności i należycie przeprowadza czynności zmierzające do ustalenia rozmiarów szkody (co niestety zdarza się dość rzadko), zlecanie opinii niezależnemu rzeczoznawcy może się okazać tylko niepotrzebną stratą pieniędzy. Z pewnością nie należy tego robić pochopnie, lecz najpierw dać szansę towarzystwu na przeprowadzenie określonych czynności zmierzających do likwidacji szkody, pamiętając przy okazji, że zakład ubezpieczeń ma w zasadzie tylko 30 dni od daty zawiadomienia o szkodzie na wypłatę odszkodowania. W razie zaniżonego świadczenia warto zażądać ponownej kalkulacji szkody, przypominając, że za okres opóźnienia w wypłacie należnego odszkodowania należą się nam ustawowe odsetki (wynoszące w chwili obecnej 11,5% w skali roku). Chcąc poznać rzeczywiste rozmiary szkody, nie musimy jednak samodzielnie zlecać i płacić za ekspertyzę. Kierując pozew do sądu możemy bowiem zawnioskować o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego sądowego. Koszty procesu pokryje strona przegrywająca sprawę.
autor: Tomasz Konieczny
Gazeta Podatkowa Nr 217 z dnia 2006-02-06





























































