"Chciał, żeby szefem rządu był jego brat, a nie ja" - twierdzi były premier. Kazimierz Marcinkiewicz od wielu miesięcy sugerował, że próbowano go inwigilować, gdy stał na czele rządu. Do tej pory nie podawał jednak konkretów. "Dziennik" pisze, że Marcinkiewicz ujawnia kulisy sprawy dopiero, gdy traci posadę w londyńskim banku, a prasa rozpisuje się o jego flircie z Platformą Obywatelską. Były premier wysuwa najcięższe zarzuty przeciwko głowie państwa. Mówi, że Lech Kaczyński chciał wykorzystać służby specjalne przeciw urzędującemu premierowi. I że robił to, będąc tylko prezydentem elektem, który nie ma jeszcze żadnych uprawnień. Więcej na ten temat w "Dzienniku".
"Dziennik"/IAR/apl/Siekaj
Źródło:IAR



























































