Kanclerz Friedrich Merz zapewnił, że ograniczenie dostaw broni do Izraela nie oznacza zmiany polityki Niemiec wobec państwa żydowskiego. Decyzja szefa niemieckiego rządu spotkała się z krytyką ze strony partii chadeckich CDU i CSU.


- Zasady niemieckiej polityki wobec Izraela pozostają bez zmian – powiedział Merz w niedzielę w wywiadzie dla pierwszego programu niemieckiej telewizji publicznej ARD. - Będziemy nadal wspierać Izrael w działaniach obronnych – podkreślił szef niemieckiego rządu.
Merz zaznaczył, że w kwestii postępowania Izraela w Strefie Gazy między Berlinem a rządem Izraela istnieje „rozdźwięk”. Niemiecki rząd nie może wysyłać broni w miejsce konfliktu, który próbuje się rozwiązać wyłącznie środkami militarnymi, co może doprowadzić do setek tysięcy cywilnych ofiar. Merz powiedział, że przyjaźń niemiecko-izraelska wytrzyma obecną różnicę zdań.
Kanclerz zaznaczył, że decyzja o ograniczeniu dostaw broni nie została podjęta pod wpływem chwili, lecz była od tygodni przedmiotem dyskusji w rządzie. Merz nie podjął decyzji jednoosobowo, ale sam ponosi za nią odpowiedzialność.
Redakcja ARD zaznaczyła, że Merz przerwał urlop, aby udzielić stacji wywiadu, co świadczy o powadze sytuacji.
Merz zdecydował w piątek o wstrzymaniu dostaw broni, która może być wykorzystana do działań wojennych w Strefie Gazy. Decyzja kanclerza spotkała się ze sprzeciwem w jego partii CDU oraz w siostrzanej bawarskiej CSU.

Poseł CDU Roderich Kiesewetter napisał na platformie X: „Wiarygodność naszej racji stanu zależy od kooperacji w dziedzinie bezpieczeństwa i obietnicy ochrony żydowskiego życia i państwa Izrael”. Alexander Hoffmann z CSU uznał decyzję kanclerza za „odwrót od istniejącej od dekad tradycji” w stosunku do Izraela.
Jacek Lepiarz (PAP)
lep/ mal/


























































