Publikowane wczoraj dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych przyniosły pewne rozczarowanie. Okazało się bowiem, że nadzwyczajna „stymulacja” gospodarki zafundowana przez rząd i Rezerwę Federalną, przynosi dość mierne efekty. Dlatego też przed publikacją lipcowego raportu z amerykańskiego rynku pracy część inwestorów mogła zamknąć co bardziej ryzykowne operacje.
„Znowu pojawiają się obawy, że amerykańskie spowolnienie gospodarcze wywoła globalną recesję. Biorąc pod uwagę spadek cen surowców, waluty takie jak australijski dolar są narażone na spadki. Jenowi pomaga redukcja ekspozycji na ryzyko” – powiedział cytowany przez agencję Bloomberga Toru Umemoto, szef strategów walutowych w tokijskim oddziale Barclays Capital.
Widząc wzrost ryzyka część inwestorów zamyka pozycje typu carry trade, w ramach których za tanio pożyczone jeny kupowali wysokooprocentowane aktywa w Europie lub na Antypodach. Działania te najlepiej widać na parze AUDJPY, której kurs spada dzisiaj o 0,9%. Australijskiemu dolarowi szkodzą też spekulacje, że tamtejszy bank centralny zdecyduje się obniżyć główną stopę procentową wynoszącą obecnie 7,25%.
Z kolei euro traci 0,6% i o godzinie 10:00 było wyceniane na 167,24 jenów. Względem dolara jen zyskuje 0,4%, osiągając kurs 107,41. O 0,8% spada też kurs funta, który jest wyceniany na 212,08 jenów.
K.K.





























































