Przede wszystkim należy zdać sobie sprawę, że w każdej transakcji giełdowej, w której Kowalski kupuje akcje od Wiśniewskiego, jeśli jeden traci - to drugi zyskuje. Oczywiście ten pierwszy płacze - ten drugi drugi siedzi cicho, jak mysz pod miotłą - stąd dziennikarze słyszą (i przekazują czytelnikom) tylko powszechny lament.
Po drugie: akcja reprezentuje cząstkę wartości przedsiębiorstwa. Gdyby jednak oceniać firmy wedle ich wartości giełdowej, to prezesi chodziliby łysi - z powodu nieustannej huśtawki: jednego dnia p.Wilus Gates jest bogatszy o 700 milionów dolarów - jutro nie tylko wszystko to stracił, ale i dołożył 200 milionów - a pojutrze znów zyskał… Nie można od tego dostać ataku serca?
Więcej na blogu Janusza Korwin Mikke. Zapraszamy.





























































