Jakub Faryś dla Bankier.pl: Niższa sprzedaż nowych aut nie zetnie cen

Marcin Kaźmierczak2020-09-14 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2020-09-14 06:00
Bankier.pl

W 2020 r. sprzedaż nowych aut w Polsce będzie niższa o ponad 100 tys. w porównaniu z ubiegłym rokiem. – Nie powinno się to jednak przełożyć na obniżkę cen nowych samochodów. Producenci dostosują produkcję do niższego popytu – mówi w rozmowie z Bankier.pl Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

"20 wyzwań na 20-lecie Bankier.pl" to specjalny program, w ramach którego redakcja razem z zaproszonymi gośćmi rozmawia o przyszłości 20 gorących obszarów gospodarki. W tym odcinku rozmawiamy o przyszłości rynku motoryzacyjnego w Polsce.

Choć sprzedaż nowych aut w Polsce odbija się od dna, Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego przewiduje, że wynik na koniec 2020 r. może być gorszy od ubiegłorocznego o ok. 25 proc. Prezesa PZPM pytamy, czy niższa sprzedaż przełoży się na niższe ceny aut oraz kiedy Polacy zwrócą się ku autom elektrycznym.

– Nie oczekiwałbym raczej dużych rabatów pod koniec roku. Pamiętajmy, że w czasie pandemii stały fabryki, podobnie jak wytwórnie części i podzespołów. Nie mamy więc do czynienia z sytuacją, w której na placach stałyby dziesiątki czy setki tysięcy aut, z którymi nie ma co zrobić – mówi Jakub Faryś, prezes PZPM.

Pomimo ogólnego spadku sprzedaży związanego z pandemią koronawirusa, w relacji do ubiegłego roku wzrosła sprzedaż aut elektrycznych. Poziom sprzedaży wciąż jest jednak niski. Od stycznia do końca lipca 2020 r. Polacy zarejestrowali 1434 nowe „elektryki”. Czy zatem plan premiera Mateusza Morawieckiego, żeby w 2030 r. po polskich drogach jeździło 600 tys. „elektryków” jest realny?

– Nie wydaje się to możliwe. Aby osiągnąć ten wynik, roczna sprzedaż aut elektrycznych powinna oscylować wokół 60 tys. egzemplarzy – zaznacza Jakub Faryś. – Tymczasem nadal jesteśmy rynkiem ceny, a żeby „elektryki” były tańsze, potrzebny jest efekt skali. Poza tym, do wzrostu sprzedaży potrzebna jest również dobrze rozwinięta sieć ładowarek, aby komfortowo poruszać się takimi autami po kraju, a nie tylko po mieście. To wszystko niestety odstrasza potencjalnych kupców – dodaje.

» Zobacz też inne odcinki z serii "20 wyzwań na 20-lecie Bankier.pl"

Źródło:
Marcin Kaźmierczak
Marcin Kaźmierczak
redaktor Bankier.pl

Zajmuje się tematyką nieruchomości. Przygotowuje raporty dotyczące cen mieszkań, pisze o trendach na tym rynku, monitoruje najciekawsze inwestycje w Polsce i za granicą. Na co dzień śledzi także rynek motoryzacyjny, a swoimi spostrzeżeniami dzieli się w sekcji Moto portalu Bankier.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie Wrocławskim.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (2)

dodaj komentarz
maxymiliano
Mnie cieszy fakt że przydusiło leasing.
Handlowcy nie wiedzieli już ile za ratę brać. Każdy zajeżdżał wypasioną furą w garniturku od Bossa. Żyć nie umierać. Kiedyś pociągnąłem takiego za jęzor to wypaplał że dodatkowo do średniej krajowej mają firmowe pseudo szkolenia za granicą, kilkunastotysięczne kwartalne
Mnie cieszy fakt że przydusiło leasing.
Handlowcy nie wiedzieli już ile za ratę brać. Każdy zajeżdżał wypasioną furą w garniturku od Bossa. Żyć nie umierać. Kiedyś pociągnąłem takiego za jęzor to wypaplał że dodatkowo do średniej krajowej mają firmowe pseudo szkolenia za granicą, kilkunastotysięczne kwartalne premie, jakieś dodatkowe granty za wyrobienie jakiegoś targetu a za to wszystko płaciłem ja. Frajer przedsiębiorca.
Może teraz trochę pokory będą mieli. Będzie walka o klienta z mniejszymi prowizjami i pulowymi kompaktowymi wozidełkami. Jedna fura na czterech przedstawicieli wystarczy bo im już w dupach się poprzewracało. Kiedyś jedna laska gnała 120km z fakturą, bo jej po drodze było do kosmetyczki.
Z raty leasingu trzeba utrzymać biurowce, dyrektorów, sekretareczki, przedstawicieli i ich fury, wycieczki zagraniczne i szkolenia bo sami nie potrafią ustawy przeczytać. Potrzebna jest do tego firma doradcza.

Spadek obrotów o 24% to jeszcze za mało aby brać leasing.
Zobaczycie że jak spadnie o ponad 50% to banki nagle zaproponują raty o 30% tańsze.
Radzę poczekać. Nie pchlić się. Kupić na razie jakieś używki i przeczekać.
Jak będzie kolejny lockdown, a na to się zanosi to z ręką w nocniku nie wylądujecie z niezapłaconymi ratami bo firma stoi.
demeryt_69
Ta 'opcja etniczna' od stuleci zajmuje się handlem - szalom!

Powiązane: 20 wyzwań na 20-lecie Bankier.pl

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki