Cena ropy naftowej na giełdzie NYMEX osiągnęła dziś rano w Singapurze rekordowy poziom 70,80 USD za baryłkę. Huragan Katrina zmusił kompanie naftowe w Zatoce Meksykańskiej do wstrzymania pracy w rafineriach i na platformach wiertniczych. Na otwarciu dzisiejszej sesji giełdy NYMEX baryłkę ropy wyceniano na 69,14 USD.
Ogólnie od początku roku ropa naftowa podrożała już o 65 proc. Główną przyczyną jest rosnący w zastraszającym tempie popyt na ten surowiec. Kompanie naftowe nie nadążają z jego zaspokajaniem, ceny na światowych rynkach szybują więc w górę.
Gospodarka w USA rośnie w stałym, szybkim tempie, do podtrzymania którego potrzebuje z roku na rok coraz więcej energii. Do tego Chiny donoszą o dziesięcioprocentowym wzroście PKB, stając się jedną z największych gospodarek świata, a przy okazji awansując na drugiego co do wielkości konsumenta ropy naftowej. Pod względem tempa rozwoju gonią je w Azji Indie - popyt tego kraju na ropę naftową rośnie więc podobnie szybko.
Oprócz szybkiego wzrostu zapotrzebowania, rok 2005 przynosi coraz to nowe wiadomości o zakłóceniach podaży ropy na świecie. Huragany i burze tropikalne co kilka tygodni zakłócają produkcję w Zatoce Meksykańskiej. Rząd Rosji, podwyższając bez opamiętania podatki nakładane na eksport ropy, wywołał w tym roku znaczny spadek dynamiki produkcji. W Iraku partyzanci wytrwale dewastują infrastrukturę na polach roponośnych, a żyjący z ropy Iran prowadzi program nuklearny, co grozi nałożeniem na niego sankcji ONZ.
W takiej sytuacji analitycy prorokują, że jeśli druga połowa roku 2005 nie przyniesie osłabienia tempa wzrostu gospodarczego światowych potęg, to ropa po 80 USD za baryłkę jest jeszcze w tym roku całkiem możliwym scenariuszem. Nikt nie zapowiada już, jak jeszcze przed dwoma miesiącami, powrotu notowań czarnego złota w okolicę 40-50 USD za baryłkę...
BaP




























































