Izrael ostrzegł w czwartek, że Iran może zaatakować jego cele za granicą, między innymi w Gruzji czy Turcji. Iran wcześniej zapowiedział, że sprawcy zamachu na eksperta ds. jądrowych Mohsena Fakhrizadeha zostaną "surowo ukarani". Teheran oskarża o to zabójstwo Izrael.


W swym ostrzeżeniu izraelskie biuro antyterrorystyczne napisało, że Iran mógłby próbować przeprowadzać ataki między innymi w Gruzji, Azerbejdżanie, Turcji, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Bahrajnie.
"W świetle ostatnich gróźb ze strony irańskich agentów oraz w świetle wcześniejszego zaangażowania irańskich agentów w ataki terrorystyczne w różnych krajach, istnieje obawa, że Iran będzie próbował działać w ten sposób przeciwko izraelskim celom" - podano.
Fakhrizadeh uważany jest za ojca irańskiego programu jądrowego. W latach 1989-2000 nadzorował irański programu jądrowy "Amad" (Nadzieja). Wywiad izraelski twierdził, że Fakhrizadeh kontynuował swą misję mimo deklarowanego zamrożenia programu zbrojeń jądrowych w Iranie.
Do zamachu na naukowca doszło 27 listopada, gdy Fakhrizadeh przemieszczał się samochodem w pobliżu Teheranu. Doszło do eksplozji pojazdu, a następnie ostrzelano samochód z broni automatycznej. Ranny Fakhrizadeh został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł.

W związku z groźbami Iranu rząd Izraela zaapelował do obywateli, aby unikali podróży do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Bahrajnu, z którymi ostatnio nawiązał stosunki dyplomatyczne. Wcześniej, zaraz po zamachu, władze Izraela ogłosiły najwyższy poziom alertu dla wszystkich swoich ambasad.(PAP)
jo/ kib/





























































