REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na Giełdzie

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 05.07.2022 r.

    2022-07-06 07:10
    publikacja
    2022-07-06 07:10

    Wtorek, 5 lipca, był sto trzydziestym pierwszym dniem inwazji Rosji na Ukrainę. 

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 05.07.2022 r.
    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 05.07.2022 r.
    fot. STRINGER / / FORUM

    » W Mariupolu zaczęły zawalać się ostrzelane budynki. Relacja z 4 lipca 2022.

    Władze: Rosja zwiększyła liczbę swych okrętów na Morzu Czarnym

    Rosja zwiększyła swoje zgrupowanie okrętów na Morzu Czarnym, obecnie jest na nich 40 pocisków rakietowych Kalibr - powiadomił Serhij Bratczuk, rzecznik administracji obwodu odeskiego na południu Ukrainy.

    "Obecnie w akwenie (Morza Czarnego) znajdują się cztery okręty nawodne i dwa podwodne. W sumie jest na nich 40 rakiet Kalibr" - poinformował Bratczuk w serwisie Telegram.

    "W północno-zachodniej części Morza Czarnego znajdują się obecnie trzy nawodne i dwa podwodne okręty wroga gotowe do użycia ponad 30 pocisków Kalibr" - podawało ukraińskie Dowództwo Operacyjne Południe w nocy z poniedziałku na wtorek.

    BBC: "chersońska Bucza". Rosjanie porywają, torturują i zabijają ludzi na południu Ukrainy

    Mieszkańcy okupowanych przez siły rosyjskie miejscowości w obwodach zaporoskim i chersońskim na południu Ukrainy są porywani, torturowani, zabijani - pisze BBC Ukraina. Obrońcy praw człowieka określają sytuację na południu kraju jako "chersońska Bucza".

    Rosjanie na okupowanych terytoriach najczęściej uprowadzają mężczyzn, a przyczyną "zatrzymania" może być jakiekolwiek doświadczenie pracy w strukturach siłowych, np. w policji, ale też w ochronie supermarketu - pisze BBC.

    Mieszkanka Chersonia opowiedziała portalowi, że kilka razy z okna widziała, jak w pole wywożone są ciała. Wyciągano je z samochodu, niesiono trochę dalej od drogi i wyrzucano. Pewnego razu kobieta zobaczyła w trawie zwłoki mężczyzny.

    "Było widać, że go torturowano. Patrzyłam przez okno na to pole i czułam się winna, bo nie mogę niczego zrobić i nikomu o nim opowiedzieć. Wyjechałam z Chersonia, a ten mężczyzna tam leży" - mówi kobieta, płacząc.

    Serhij Danyłow z Centrum Badań nad Bliskim Wschodem, który analizuje sytuację na południu kraju, relacjonuje, że z wielu miejscowości w obwodzie chersońskim docierają informacje o masowych zatrzymaniach mężczyzn, niezależnie od wieku. "Trzymani są w dołach, mocno bici. Bez przyczyn. Wszyscy z rzędu" - mówi.

    "Mojemu znajomemu, weteranowi walk w Donbasie, wsadzili wkręt w kolano. Tak często robią tam z ludźmi" - zaznacza Danyłow.

    Tamiła Taszewa, przedstawicielka prezydenta Ukrainy na Krymie, mówi, że na południu Ukrainy Rosjanie pojmali i torturują w piwnicach ok. 500-600 osób. Miejsca pozbawienia wolności są według niej prawie w każdej miejscowości. Według niej niektórzy są tam przetrzymywani jedną dobę, a inni - miesiącami.

    Sytuację na południu Ukrainy obrońcy praw człowieka określają jako "chersońska Bucza". Osoby z okupowanych terytoriów opowiadają o brutalności rosyjskich żołnierzy, o tym, że w rowach, na polach znajdowane są ciała, a w miejscowościach Wysokopilla i Archanhelske widziano masowe groby.

    "Sytuacja na południu jest taka sama jak była w Buczy. Nawet gorsza. Szczególnie w małych wsiach, w których mieszka 500-600 osób, gdzie nie było gdzie się schować. Okupacja trwa już czwarty miesiąc. Panuje tam bezprawie, ale o konkretnych faktach, miejscach zabójstw i pochówków dowiemy się dopiero po wyzwoleniu południa, w szczególności północno-zachodniej części obwodu chersońskiego" - wskazuje Danyłow.

    BBC pisze, że ludzie - według relacji mieszkańców - są uprowadzani codziennie. Podczas gdy wcześniej zabierano ich na demonstracjach, to teraz porywani są prosto z domów - mówi Nadija Dobrianska z centrum praw człowieka ZMINA, które zgromadziło setki świadectw w sprawie zatrzymań.

    "Rosjanie porywają aktywistów, żeby zmniejszyć opór mieszkańców i nakłonić ich do współpracy. Ci, których uwolniono, (...) mówią o torturach i nieludzkich warunkach przetrzymywania" - wskazuje Dobrianska.

    "Łysy - czyli nazista. Bokserki z Simpsonami - czyli amerykański agent" - powiedzieli Rosjanie Serhijowi (imię zmieniono) podczas zatrzymania w Chersoniu. Mężczyzna służył w Obronie Terytorialnej i wpadł w rosyjską zasadzkę.

    Serhij był w niewoli przez miesiąc - najpierw w Chersoniu, a później na Krymie. Był poddawany torturom: rażono go prądem, bito, złamano mu żebra, wybito zęby, zakładano worek na głowę. Mężczyzna widział dziesiątki ludzi, którzy również byli torturowani.

    Serhij znalazł się na liście jeńców do wymiany. Dwóch innych członków chersońskiej Obrony Terytorialnej, którzy byli z nim uwięzieni - Denysa Myronowa i Witalija Łapczuka, pobito na śmierć.

    Serhij opowiedział, że Myronow umierał powolną śmiercią przez miesiąc, jego ciało przekazano bliskim w ramach wymiany. Ciało Łapczuka znaleziono w rzece. Miał związane ręce i nogi, zranioną głowę, obciążnik przy nogach.

    "Ludzie znikają w dzień i w nocy. Strasznie tam żyć. Moi bliscy są wystraszeni, prawie nie mają łączności, rzadko wychodzą z domu, usuwają wszystkie wiadomości. Bo po prostu na ulicy mogą cię zatrzymać i sprawdzić dokumenty, telefony. W każdej chwili mogą cię zabrać" - opowiada Natalia (imię zmieniono). Jej brat cioteczny również zniknął; niedawno znaleziono jego ciało ze śladami tortur.

    Odessa przygotowuje się do walki

    Granicząca z ostrzeliwanym od miesięcy przez wojska rosyjskie obwodem mikołajowskim Odessa jest gotowa do walki. Punkty kontrolne są ustawione we wszystkich kluczowych dla miasta miejscach. Do większości zabytków nie ma dostępu. Przejść mogą jedynie mieszkańcy okolicznych budynków. Jednak strategicznym miejscem jest wybrzeże, które przygotowane jest na ewentualny atak Rosjan.

    Alarmy przeciwlotnicze słychać w Odessie częściej niż na zachodzie czy północy Ukrainy. Miasto stale narażone jest na ataki rakietowe. Od dłuższego czasu udaje się je zasadniczo udaremniać, ale pojedyncze rosyjskie rakiety trafiają w miejscowości w obwodzie odeskim. Ostatni ostrzał miał miejsce w oddalonej od Odessy o 80 km miejscowości Serhijiwka. 1 lipca rosyjskie pociski trafiły w blok mieszkalny i ośrodek wypoczynkowy zabijając 21 osób i raniąc 36.

    W samej Odessie ludzie starają się żyć normalnie. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że miasto trochę opustoszało. Część sklepów jest zamknięta od początku rosyjskiej inwazji. Choć otwarte są restauracje i bary, widać w nich tylko pojedyncze zajęte stoliki. "Ciężko powiedzieć, ilu ludzi wyjechało dokładnie, ale czuć, że miasto trochę wymarło. Myślę, że została połowa mieszkańców” - powiedział w rozmowie z PAP.PL pochodzący z Odessy Andrij. "Ci, którzy wciąż tu są już raczej nie wyjadą. Są gotowi bronić naszego miasta przed okupantem. Nikt z nas nie chce dożyć dnia, kiedy w Odessie zawiśnie rosyjska flaga. Nie dopuścimy do tego" - dodaje.

    Przed wojną w miesiącach letnich jedną z głównych atrakcji miasta była plaża. Dziś zamknięta dla wszystkich jest stale monitorowana przez wojsko i policję. Tu zagrożeniem jest nie tylko potencjalny rosyjski atak z morza. Niebezpieczeństwo mogą sprowadzić na siebie sami odessyjczycy. Co jakiś czas ktoś mimo zakazu wchodzi na plażę lub do wody. A zarówno morze, jak i wybrzeże są zaminowane. Niestety mimo patroli dochodzi do wypadków, najczęściej śmiertelnych.

    Reporterki PAP.PL były świadkami tego typu niebezpiecznej sytuacji. Do morza z betonowego brzegu wskoczył młody mężczyzna. Miał szczęście, bo jego wyczyn zauważyli żołnierze i policjanci, którzy siłą wyciągnęli go z wody. Dlaczego ryzykował życiem? "Chciałem tylko popływać"- mówił. Na dłuższą rozmowę nie ma szans, bo mężczyzna został natychmiast zabrany na pobliski komisariat. Z kolei patrolujący wybrzeże Ukraińcy w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że najczęściej tego typu śmiałkowie nie zdają sobie sprawy z zagrożenia.

    "Nie zważają na tabliczki ostrzegające przed minami, ani na nasze apele. Wydaje im się, że najgorsze, co może się wydarzyć, to wejście do miasta Rosjan czy wybuch rakiety. Rozumiem, że ludzie chcą normalnie żyć, ale dzisiaj plaża jest linią frontu" - powiedział jeden z żołnierzy.

    O tym, że istotnie jest to front i strategiczne miejsce z punktu widzenia bezpieczeństwa miasta, można przekonać się również przy próbie zrobienia zdjęcia, na którym widać linię wybrzeża. „Jest zakaz fotografowania plaży i infrastruktury na niej się znajdującej. Nawet ze specjalnym zezwoleniem od władz obwodu można fotografować tylko i wyłącznie wodę i niebo” – tłumaczy jedna z patrolujących wybrzeże policjantek. Dodała, że obostrzenia są potrzebne, by wróg nie miał dostępu do bieżących informacji na temat tego, co aktualnie dzieje się na wybrzeżu.

    "Rosjanie cały czas nas obserwują, ale nie musimy ułatwiać im zadania. Dodatkowo, jeśli otworzymy plażę, to wszyscy ludzie, którzy przyjdą na niej wypoczywać, staną się łatwym celem. Oprócz tego, byłby to znak dla wroga, że plaża jest bezpieczna również dla niego. Desant z morza stałby się dużo bardziej prawdopodobny" - wyjaśnia. Z tego powodu każde podejrzane zachowanie wzbudza natychmiastowe zainteresowanie funkcjonariuszy.

    "W mieście niestety są dywersanci, którzy zbierają informacje i przekazują je okupantowi, dlatego musimy być tym bardziej ostrożni i sprawdzać też takie osoby, które na pierwszy rzut oka wyglądają np. jak turyści" - podkreśliła policjantka.

    Mer: zmasowany ostrzał Słowiańska

    Siły rosyjskie prowadzą zmasowany ostrzał Słowiańska w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy - poinformował we wtorek mer miasta Wadym Lach.

    "Słowiańsk! Zmasowany ostrzał miasta! (...) Wszyscy mają pozostać w schronach. Dodatkowe informacje podamy później" - napisał mer w mediach społecznościowych (https://tinyurl.com/y2wrtcr9). Ostrzelano centrum i osiedle Północne.

    Korespondent Radia Swoboda relacjonuje, że rosyjskie wojska ostrzelały od razu kilka osiedli, powodując liczne pożary. Zginęła co najmniej jedna osoba (https://t.me/svoboda_radio/9400).

    Słowiańsk jest wymieniany przez ekspertów i przedstawicieli ukraińskich władz jako miasto będące kolejnym celem rosyjskiego natarcia w Donbasie.

    Mer Melitopola: 200 wojskowych Rosji zginęło w niedawnym ataku na ich bazę

    Około 200 Rosjan zginęło w niedawnym ataku sił ukraińskich na bazę wojsk rosyjskich w okupowanym Melitopolu, a ponad 300 zostało rannych - powiedział we wtorek Iwan Fedorow, mer miasta lojalny wobec władz w Kijowie.

    Urzędnik, którego cytuje agencja UNIAN, powiedział, że nie są to dane oficjalne, niemniej "dość wiarygodne". Jak poinformował, podczas ataku zniszczone zostały koszary, magazyny paliwa i smarów oraz magazyny amunicji.

    O ukraińskim ataku na Melitopol, leżący w obwodzie zaporoskim na południowym wschodzie kraju, poinformowano w niedzielę. Fedorow mówił wówczas, że zniszczona została jedna z czterech baz na terenie miasta.

    Amerykański think tank Instytut Badań nad Wojną (ISW) ocenia, że w ataku w Melitopolu siły ukraińskie mogły użyć amerykańskich wyrzutni wieloprowadnicowych HIMARS.

    ISW: Rosja szykuje się do przerwy operacyjnej; Ukraińcy atakują nową bronią z Zachodu

    Rosja prawdopodobnie szykuje się do przerwy operacyjnej, by zregenerować część wyczerpanych sił; Ukraińcy coraz częściej atakują tymczasem rosyjską infrastrukturę wojskową głęboko za linią frontu dzięki nowej broni z Zachodu – ocenia amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW).

    Według ekspertów Instytutu po zajęciu Lisiczańska i granic obwodu ługańskiego przez wojska rosyjskie prezydent Władimir Putin nakazał przeprowadzenie pauzy operacyjnej. Siły rosyjskie, które brały udział w walkach o Siewierodonieck i Lisiczańsk, potrzebują najprawdopodobniej istotnej przerwy, ale nie jest jasne, czy armia Rosji pozwoli sobie na dość długi przestój, by zregenerować siły – napisano w raporcie ISW.

    Rosyjskie straty:

    Od początku inwazji na Ukrainę wojsko rosyjskie straciło około 36 350 żołnierzy, w tym około 150 w ciągu ostatniej doby – ogłosił we wtorek Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

    Minionej doby Rosja straciła też pięć czołgów, 18 pojazdów opancerzonych, dwa systemy artylerii, wieloprowadnicową wyrzutnię rakiet i dwa drony – napisano w komunikacie opublikowanym na Facebooku (https://tinyurl.com/4wefpkxk).

    Łączne straty Rosji od 24 lutego do 5 lipca wynoszą według ukraińskiego sztabu: 1594 czołgi, 3772 pojazdy opancerzone, 217 samolotów, 187 helikopterów, 806 systemów artylerii, 247 wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet, 105 systemów przeciwlotniczych, 2634 pojazdy i cysterny, 15 jednostek pływających i 660 dronów. 

    Były rosyjski dowódca wojskowy i zatwardziały nacjonalista Igor Girkin (znany pod pseudonimem Striełkow) ostro skrytykował tymczasem sposób prowadzenia wojny przez Kreml. Jego zdaniem rosyjskie wojska nie osiągnęły zakładanych celów drugiej fazy „specjalnej operacji wojskowej” na Ukrainie, po wycofaniu się spod Kijowa. Girkin ocenił również, że Rosja zapłaciła zbyt wysoką cenę za stosunkowo niewielkie zdobycze terytorialne w obwodzie ługańskim.

    „Oświadczenie Girkina bezpośrednio podważa wysiłki Kremla, by przedstawić Lisiczańsk jako istotne zwycięstwo lub punkt zwrotny, i pokazują, że rozczarowanie wśród elementów ultra nacjonalistycznych w przestrzeni informacyjnej Rosji w dalszym ciągu jest głębokie” – napisano w raporcie ISW.

    Jednocześnie siły ukraińskie coraz częściej atakują rosyjską infrastrukturę wojskową w głębi okupowanych terytoriów Ukrainy ogniem pośrednim i przekazanymi przez USA wyrzutniami HIMARS. W ostatnich dniach pojawiły się doniesienia o uderzeniach na rosyjskie składy amunicji w obwodzie charkowskim, w pobliżu frontu, ale także w obwodzie donieckim, około 75 km od linii frontu.

    „Zwiększone możliwości sił ukraińskich w zakresie uderzeń na krytyczne rosyjskie instalacje wojskowe przy użyciu przekazanych przez Zachód systemów HIMARS pokazują, jak zachodnia pomoc wojskowa zapewnia Ukrainie nowe i potrzebne zdolności wojskowe” – ocenili eksperci ISW.

    W raporcie dodano, że wojska rosyjskie kontynuowały w poniedziałek działania ofensywne na zachód do Bachmutu oraz nieskuteczne ataki na północ od Charkowa. Ukraińscy partyzanci atakowali natomiast używane przez Rosjan linie kolejowe w okolicach Melitopola i Tokmaku. Rosyjskie władze mogą szykować pobór Ukraińców na okupowanych terytoriach - napisano.

    Sztab Generalny: wznowiono działania bojowe w obwodzie donieckim

    W obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy wznowione zostały działania bojowe, wojska rosyjskie atakują w rejonie miejscowości Spirne i Nowołuhańske - podał w komunikacie we wtorek Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

    Działania ofensywne w kierunku Spirnego Rosjanie prowadzą "z częściowym powodzeniem" - głosi komunikat sztabu. Rosjanie atakują tam przy użyciu artylerii i lotnictwa.

    Do ostrzałów rakietowych i lotniczych doszło w pobliżu Słowiańska. Na kierunku Słowiańska siły ukraińskie odparły próbę szturmu w kierunku miejscowości Dołyna.

    Poza Donbasem wojska rosyjskie ostrzeliwały miejscowości w pogranicznych rejonach obwodu sumskiego i czernihowskiego. Na południu Ukrainy ostrzelały kilkanaście miejscowości położonych w obwodach mikołajewskim i chersońskim, na południe od linii Krzywy Róg-Mikołajów.

    Sztab zapewnił, że artyleria i lotnictwo ukraińskie kontynuują ataki na zgrupowania wojsk rosyjskich i magazyny, szczególnie w południowym obwodzie chersońskim. Podkreślił też, że morale oddziałów rosyjskich jest niskie i wojskowi "starają się uzyskać możliwość otrzymania lekkich ran", by móc wrócić do kraju. (https://tinyurl.com/3vuz7hjk) 

    Armia: Rosja ma na Morzu Czarnym trzy okręty i dwie łodzie podwodne

    Obecnie Rosja ma na Morzu Czarnym trzy okręty i dwie łodzie podwodne, wyposażone łącznie w ponad 30 pocisków Kalibr, poinformowało we wtorek na Facebooku Dowództwo Operacyjne „Południe”, donosi Ukrinform.

    „W północno-zachodniej części Morza Czarnego znajdują się obecnie trzy nawodne i dwa podwodne okręty wroga gotowe do użycia ponad 30 pocisków Kalibr” – czytamy w komunikacie Dowództwa Operacyjnego „Południe”.

    Jak donosi Ukrinform, Rosja dodatkowo wzmocniła grupę morską na Morzu Czarnym okrętem podwodnym.

    PAP

    Źródło:PAP
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Powiązane: Wojna w Ukrainie

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki