Finalne dane potwierdziły, że grudzień był drugim miesiącem z rzędu spadku inflacji HICP w strefie euro. Tyle że po pierwsze wciąż jest ona bardzo wysoka. A po drugie podniosła się tzw. inflacja bazowa.


Zharmonizowany indeks cen konsumpcyjnych (HICP) w strefie euro w grudniu był o 9,1 proc. wyższy niż przed rokiem - wynika z finalnych szacunków Eurostatu. Jest to drugi z rzędu spadek rocznej dynamiki HICP po tym, jak w październiku wskaźnik ten osiągnął historyczny rekord na poziomie 10,6%.
Dobrą wiadomością jest fakt, że według unijnych statystyków w grudniu ceny spadły o 0,4% względem listopada (gdy spadły o 0,1% mdm). Zawdzięczamy to silnemu spadkowi cen energii (o 6,6% mdm), która jednak wciąż była o 25,5% droższa niż przed rokiem. Ale jeszcze w październiku dynamika cen w tej kategorii wyniosła aż 41,5%.
Warto jednak dodać, że w grudniu odnotowano dalsze – i to na ogół silne – wzrosty cen we wszystkich pozostałych kategoriach towarów i usług konsumpcyjnych. Ceny żywności, alkoholu i tytoniu poszły w górę aż o 0,9% mdm. Dobra przemysłowe podrożały o 0,4%, a usługi o 0,7%. W rezultacie z 5,0% do 5,2% podniosła się inflacja bazowa – czyli wskaźnik pomijający ceny żywności, paliw i energii. To nowy rekord w przeszło 20-letniej historii europejskiej unii walutowej.
Dezinflacja rządowo sterowana
Trzeba przy tym dodać, że sam spadek wskaźników HICP w strefie euro w wielu krajach wynikał nie tylko z efektów rynkowych (np. niższych cen paliw), lecz z działań administracyjnych w zakresie cen energii. Spadki wskaźników inflacji w kilku krajach europejskich są zasługą nadzwyczajnych rozwiązań wprowadzanych przez władze. Na ogół są to wszelkiej maści subsydia bądź dopłaty do cen energii lub też wprowadzenie administracyjnych cen maksymalnych na prąd, gaz ziemny czy ciepło sieciowe. Tego typu działania stały m.in. za ostatnimi spadkami wskaźników CPI w Holandii, Czechach czy Hiszpanii.
W rezultacie wskaźniki inflacji w krajach Unii Europejskiej (zarówno CPI, jak i HICP) przestały być ze sobą porównywalne. Urzędowe limity cen energii albo przejściowe obniżki stawek podatków wpływają na obniżenia wskaźnika HICP (albo CPI), ale nie na spadek inflacji samej w sobie rozumianej jako spadek siły nabywczej pieniądza.
Inflacja HICP jest przy tym odmienną miarą wzrostu cen od najpopularniejszego i stosowanego przez GUS wskaźnika CPI. O różnicach między wskaźnikami pisaliśmy w artykule „Jak GUS mierzy inflację? Statystycy wyjaśniają”. W skrócie: obie miary stosują nieco odmienny system wag i uwzględniają nieco inny zakres wydatków.
Z danych GUS wynika, że w grudniu inflacja CPI w Polsce obniżyła się do 16,6 proc. po tym, jak w listopadzie inflacja wyniosła 17,5 proc., a w październiku 17,9 proc. Poprzednio ceny rosły w Polsce tak szybko na przełomie 1996 i 1997 r.. Więcej na ten temat piszemy w artykule zatytułowanym: „Dezinflacja w Polsce potwierdzona przez GUS. Ale wzrost cen jeszcze przyspieszy”.
Inflacyjna fala zaczęła opadać
To wszystko nie zmienia faktu, że grudzień przyniósł obniżenie rocznej dynamiki wskaźnika HICP w niemal wszystkich krajach Unii Europejskiej. Względem listopada inflacja HICP zmalała w 22 z 27 krajów UE. Najmocniej w Estonii (o 3,9 pkt. proc.), Niemczech (-1,7 pkt. proc.) oraz na Litwie (-1,4 pkt. proc.). Wzrost rocznej dynamiki HICP odnotowano jedynie na Malcie (o 0,1 pkt. proc.), w Szwecji (o 0,7 pkt. proc.) oraz na Węgrzech (o 1,9 pkt. proc.).
Ten ostatni kraj jest przypadkiem szczególnym, ponieważ ze względu na błędną politykę gospodarczą jesienią doszło tam do silnego wzrostu wskaźników inflacji, podczas gdy prawie wszędzie w Europie zaczęła się ona obniżać. Więcej na ten temat napisaliśmy w artykule zatytułowanym „Inflacja na Węgrzech przechodzi w galop”.
W dalszym ciągu najwyższa inflacja cenowa utrzymywała się w krajach Europy Środkowej. Pomijając nieszczęsne Węgry, to na Łowie i Litwie wciąż przekraczała 20%. W Rumunii, Bułgarii, Słowacji, Polsce, Czechach i Estonii sięgała 14-18%. Najniższe odczyty odnotowano w kilku krajach śródziemnomorskich: Hiszpanii (5,5%), Francji (6,7%), na Malcie (7,3%) i Cyprze oraz w Grecji (7,6%).






























































