Akcje IBM-a przeceniono o blisko 6%, sprowadzając ich cenę do najniższego poziomu od 5 lat. Analitycy od kilkunastu dni obniżają prognozy zysków amerykańskich spółek. Nic dziwnego, że odbicie na S&P500 ugrzęzło w strefie 2.000 punktów.


Notowania akcji IBM-a spadły we wtorek o 5,7% do 140,67 USD, wyznaczając najniższy kurs od października 2010 roku. Tak rynek ukarał spółkę, która po poniedziałkowej sesji zaraportowała wyniki za trzeci kwartał. Był to 14. kwartał z rzędu, w którym IBM zaraportował spadek przychodów. Przez ostatnie dwa lata kurs spółki spadł z 215 do 140 USD, a więc o 35%.
Jakby tego było mało, IBM obniżył całoroczną prognozę zysku netto, co nie mogło się spodobać akcjonariuszom. Problem w tym, że w ślad za informatycznym gigantem mogą pójść inne amerykańskie spółki. Analitycy z Wall Street od trzech tygodni tną oczekiwany zysk przypadający na indeks S&P500.
Obecne rynek oczekuje, że przez nadchodzące 4 kwartały EPS przypadający na S&P500 wyniesie 125,46 USD, co wyznaczałoby oczekiwany C/Z rzędu 16,2. To niespecjalnie niska wycena, ale z pewnością nie są to notowania okazyjnie niskie. Zwłaszcza że oczekiwany EPS dla indeksu S&P500 praktycznie od roku tkwi w miejscu, wahając się pomiędzy 120 a 130 USD.

Taka postawa spółek nie daje pola dla istotnych wzrostów cen akcji. Dlatego też póki co trudno oczekiwać, aby S&P500 szybko przebił wyznaczony w maju szczyt wszech czasów (2134,72 pkt.). To pułap o niemal równo sto punktów wyższy od kursu z wtorkowego zamknięcia, na którym S&P500 stracił 0,13% i obniżył się do 2030,77 pkt.
Krzysztof Kolany




























































