Po umocnieniu euro teraz kolej na następne europejskie waluty – korony szwedzką i norweską, uważają specjaliści banku HSBC.
W pierwszej połowie 2018 r. banki centralne w Sztokholmie i Oslo zmuszone zostaną do rozpoczęcia wycofywania się z łagodnej polityki, a to da sygnał do umocnienia skandynawskich walut, piszą w nocie do klientów analitycy HSBC. Ich zdaniem przed końcem roku korona norweska umocni się o około 10 proc., do pułapu 8,50 NOK za euro, a notowania korony szwedzkiej sięgną 8,90 SEK za euro, co oznaczałoby niespełna 8-procentową zwyżkę. Obie skandynawskie waluty umocniły się w ciągu ostatnich 12 miesięcy wobec euro o około 1 proc., po tym jak od 2012 r. znacznie osłabły.
Jednocześnie jednak za słabsze perspektywy norweskiej waluty uznał Vasileios Gkionakis z banku UniCredit. Zamknął on pozycję nastawioną na umocnienie korony do euro. Wbudowane w jej wycenę oczekiwania jednej lub dwóch podwyżek stóp w ciągu dwóch lat mogą się nieco cofnąć, osłabiając norweską walutę, argumentuje specjalista, zaznaczając, że mimo to korona powinna zyskiwać w dłuższym terminie.
Tymczasem według HSBC spośród głównych walut na umocnienie mają szanse także dolar australijski i nowozelandzki. Bank Anglii nie będzie przeciwdziałał osłabieniu funta, dzięki któremu gospodarka dostosowuje się do nowych warunków. Jednocześnie potencjał umocnienia do dolara wyczerpało euro, którego notowania powinny w ciągu najbliższych 12 miesięcy wahać się w okolicach 1,20 USD.
„Nie polecalibyśmy już w tym momencie gonienia zwyżek notowań euro” – piszą specjaliści HSBC.
MWIE, Bloomberg

































































