REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Gdzie się wybrać na narty i ile zapłacimy za zimowe szaleństwo?

Hanna Hylińska2010-12-30 16:00
publikacja
2010-12-30 16:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Śniegu przybywa, więc żal nie wykorzystać uroków zimy i nie wybrać się na narty czy snowboard. Górskie miejscowości zachęcają do aktywnego wypoczynku. Ofert jest dużo – zarówno w Polsce, jak i u naszych południowo-zachodnich sąsiadów – tych bliższych i dalszych. Ile pieniędzy ubędzie z naszego portfela, jeśli wybierzemy się na kilkudniowy, zimowy urlop?

Zima coraz piękniejsza, górskie ośrodki wypoczynkowe tętnią życiem, a miejsc noclegowych w terminie styczeń-luty ubywa. Pogoda zachęca do wyjazdu na południe kraju, jednak noclegownie korzystając z dobrej passy, często podnoszą ceny do poziomów przekraczających możliwości statystycznego Polaka.

Polska: rodzinnie, tłoczno, ale przyjemnie


Do chętnie odwiedzanych miejsc należy Zieleniec. Położony jest blisko Polanicy-Zdroju, Dusznik i Kudowy, czyli miejscowości, które zarówno w zimie jak i w lecie przyciągają wielu turystów. Dzięki turystycznej okolicy znalezienie noclegu i spędzenie kilku dni na stoku jest łatwiejsze – niektóre hotele, pensjonaty i pokoje gościnne wciąż dysponują wolnymi miejscami. Do spędzenia urlopu u podnóży stoku zachęca również sam Zieleniec – za co najmniej 4 noclegi w miejscowych pensjonatach, fanatycy górskich sportów dostaną darmowy karnet na wyciągi. Największe kolejki czekają narciarzy oczywiście w piątki i weekendy. Niedługo większy ruch będzie zauważalny także w dni powszednie, ponieważ od 17 stycznia rozpoczynają się ferie zimowe. Cena karnetu ważnego w godzinach 9:00-16:00 to 79 złotych za bilet normalny i 73 złote dla dzieci do 13 roku życia oraz seniorów. Karnet obowiązuje na wszystkich wyciągach w Zieleńcu. Istnieje również możliwość wykupienia karnetów na wybrane wyciągi, na określoną liczbę godzin.

Czarna Góra to kolejne miejsce, do którego narciarze i snowboardziści chętnie zaglądają. Trasy sięgające 1600 metrów na zróżnicowanym poziomie trudności – od łatwych, dostosowanych do nauki jazdy na nartach lub desce, po trasy bardzo trudne, niepolecane amatorom, stworzone dla osób dobrze radzących sobie z jazdą po śniegu. Karnet całodzienny kosztuje 73-79 złotych i podobnie jak w Zieleńcu, można wykupić tańszy karnet na określoną liczbę godzin i wyznaczone wyciągi.

Szklarska Poręba także proponuje trasy dostosowane do poziomu jazdy narciarzy i snowboardzistów. Czynne są największe wyciągi (Szrenica I, Szrenica II, Karkonosz-Express), jednak nie można jeszcze korzystać z orczyków. Obecnie Szklarska Poręba ma najtańsze karnety w porównaniu do opisywanych wcześniej miejsc. Tu dorośli zapłacą za karnet 79 złotych, młodzież – 62 złote, a dzieci – 47 złotych. Kupując taki karnet, można jeździć na wszystkich dostępnych wyciągach od godziny 8:30 do 16:00. Tak jak w poprzednich przypadkach – istnieje możliwość skorzystania z wielu wariantów karnetów.

Karpacz – kolejna z wielu propozycji dla osób lubiących sporty zimowe. To nieco tańsza propozycja – za całodniowy karnet zapłacimy 70 zł za bilet normalny, 55 zł za ulgowy. Dodatkowo od 3 do 28 stycznia i między 1 a 31 marca w Karpaczu obowiązuje sezon niski, czyli za karnet zapłacimy mniej – wersja dla dorosłych – 60 złotych, i dla osób korzystających z ulgi – 45 złotych.

Nawet 8 kilometrów jazdy – tyle szusować mogą osoby, które wybiorą się na Kasprowy Wierch. Piękne widoki Tatr odpowiednio kosztują – karta dzienna uprawniająca do wjazdów wybraną koleją – Gąsienicową lub Goryczkową – kosztuje 90 złotych, zarówno dorosłych jak i młodzież i dzieci. Obie trasy przeznaczone są dla doświadczonych narciarzy i snowboardzistów. Nie ma przymusu wykupienia karnetu całodziennego – można skorzystać z tańszych, parogodzinnych propozycji.



Ceny noclegów wahają się średnio od 30 do nawet kilkuset złotych za dobę. Część pensjonatów oferuje nocleg z wyżywieniem, co dodatkowo zwiększa koszty wyjazdu. Tańsze noclegi najczęściej są oddalone od wyciągów od kilku do nawet kilkudziesięciu kilometrów.

Czechy wciąż przyciągają Polaków


Szpindlerowy Młyn jest jedną z najchętniej odwiedzanych przez Polaków miejscowości w Czechach. Całodzienny bilet dla osoby dorosłej to koszt około 112 złotych, zaś dla dziecka, juniora i seniora – ok. 72 złotych. Podobnie jak w Karpaczu, przez większą część stycznia ceny na korzystanie z wyciągów są niższe – pomiędzy 3 a 30 stycznia bilet normalny kosztuje ok. 96 złotych, zaś ulgowy – ok. 64 złotych. Jeśli chodzi o nocleg w Szpindlerowym Młynie w niedalekiej odległości od wyciągów, w najbliższych tygodniach może być ciężko. Trudno znaleźć wolne pokoje w terminie 6-9 stycznia – w tym roku po raz pierwszy Święto Trzech Króli wypadające w czwartek uznano za dzień wolny i sporo rodaków postanowiło wziąć w piątek urlop, dzięki czemu mogą odpoczywać łącznie przez 4 dni. Cena noclegów w odległości do 6 km od bazy wyciągowej waha się w przedziale 40 – 150 złotych/doba za hotel do trzech gwiazdek.

Kolejnym miejscem, które Polacy chętnie polecają jest Pec. Miasteczko, w którym na stałe mieszka 600 mieszkańców, w sezonie zimowym gości tysiące turystów. Narciarze i snowboardziści wydadzą na karnet całodzienny od 60 do ok. 96 złotych. Można także kupować pojedyncze zjazdy – każdy z nich kosztuje ok. 6 zł, niezależnie od wieku osoby lubiącej ten typ zimowego sportu. Ceny noclegów w każdej miejscowości, w której czynne są wyciągi, kształtują się w podobnej cenie.

Truntov jest kolejną miejscowością położoną na terenie naszych sąsiadów, którą chętnie odwiedzamy. Łączna długość tras zjazdowych to 9,3 km, z czego połowę stanowią trasy łatwe, zaś pozostałe kilometry przeznaczone są dla doświadczonych narciarzy. Średnia cena za nocleg bez wyżywienia to około 48 złotych.


Harrachov kojarzy się przede wszystkim ze skoczniami (łącznie jest ich 8) i z odbywającymi się w tym miejscu zawodami o Puchar Świata w Skokach Narciarskich. Jednak osoby lubiące twardo stąpać, a raczej jeździć po śniegu również znajdą coś dla siebie. Narciarze mają do dyspozycji 9 wyciągów, a łączna długość tras to ponad 8,5 km. Karnet całodzienny dla osoby dorosłej to koszt ok. 95 złotych, zaś dla dzieci ok. 76 złotych.

Austria – wyższa szkoła jazdy


Narty w Austrii będą kosztować sporo więcej niż wyjazd na południe kraju czy do Czech – wzrosną koszty związane z transportem i noclegiem. Narciarze i snowboardziści chętnie odwiedzają Tyrol, gdzie siedem noclegów ze skipasem na sześć dni kosztuje od ok. 700 złotych wzwyż. Tak dobra cena nie trafia jednak zbyt często – niektóre ośrodki wyznaczają konkretne terminy, w których nawet noclegi z wyżywieniem będą cenowo odpowiadać polskim realiom. Narciarze chwalą tu Zillertal, gdzie jeździć mogą osoby, które na nartach spędziły już dobrych kilka godzin jak i ci, którzy dopiero rozpoczynają naukę jazdy. Z Polski blisko będzie do Salzburga, który co sezon gości wielu narciarzy i snowboardzistów. Zazwyczaj cena za nocleg w przystępnych warunkach zaczyna się od 25 euro.

Świetna zabawa, spore koszty


Dodatkowy i chyba największy koszt, niezależnie od miejsca, które wybierzemy, to sprzęt. Narty lub snowboard z butami, wiązaniami, kurtką, odpowiednimi spodniami, rękawicami, kaskiem i goglami to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych. Zależnie od tego, w jakiej klasy sprzęt chcemy zainwestować, tyle zapłacimy. Warto rozejrzeć się za używanymi nartami lub deską – sporty zimowe nie należą do najprostszych - wiele osób szybko się zniechęca i sprzedaje po korzystnej cenie sprzęt użyty zaledwie kilka razy.

Hanna Braun,
h.braun@bankier.pl
Bankier.pl

Źródło:
Tematy

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~zimowe szaleństwa
ile za zimowe szaleństwo... to w zależności gdzie masz ochote pojechac jak w Nasze góry np. Czarna Góra to koszt: 50 zł za karnet + paliwo (w zal. skąd jedziesz) + wypożyczenie sprzętu na cały dzień ok. 60-70 zł (jesli nie masz swojego za 10,000 zł :D).
To chyba tyle, ale jeśli już się wybierasz to proponuję Czechy Pec lub Wielką
ile za zimowe szaleństwo... to w zależności gdzie masz ochote pojechac jak w Nasze góry np. Czarna Góra to koszt: 50 zł za karnet + paliwo (w zal. skąd jedziesz) + wypożyczenie sprzętu na cały dzień ok. 60-70 zł (jesli nie masz swojego za 10,000 zł :D).
To chyba tyle, ale jeśli już się wybierasz to proponuję Czechy Pec lub Wielką Upe ze wzg. na lepsze warunki na stoku.
~Giga
Jak tyle wydałes to jesteś frajerski - tyle.
~zfrajerowałeś się
10,000 zł za sprzęt ...a jeżdzić chociaż umiesz ;P
~Spirit
No to przeplaciles sporo.
~domin
sprzet za 10000 zl, ale rozum to nawet chyba zlamanego grosza nie wart ;-)
~asertywny
ja za swój zapłaciłem 9500 ale kupiłem na promocji.
~jg
Dnia 2010-12-31 o godz. 08:05 ~asertywny napisał(a):
> ja za swój zapłaciłem 9500 ale kupiłem na promocji.
a ja wam go porysuje w kolejce
~mateusz
Mam sprzęt narciarski za 10 tys. zł. A wy za ile ?

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki