Kurs funta do dolara amerykańskiego – popularnie zwany „kablem” – spadł do najniższego poziomu od 1985 roku. To efekt perturbacji na brytyjskim rynku finansowym, gdzie kolejne fundusze rynku nieruchomości zawieszają wypłaty pieniędzy.


O 9:00 za dolara płacono już tylko 1,2921 funta, czyli o 0,8% mniej niż we wtorek, gdy brytyjska waluta straciła prawie 2% i przebiła dołek osiągnięty po ogłoszeniu wyników czerwcowego referendum. Kilka godzin wcześniej najstarsza para walutowa świata osiągnęła najniższy poziom od maja 1985 roku (1,27955).
Słabość funta jest pochodną niepewności, jaka w londyńskim City zapanowała po czerwcowym referendum, w którym Brytyjczycy opowiedzieli się za opuszczeniem Unii Europejskiej. Nerwowość inwestorów objawiła się m.in. masowym wycofywaniem pieniędzy z funduszy nieruchomości, co w tym tygodniu doprowadziło do zawieszenia wypłat z trzech dużych funduszy.
Zobacz także
To nadzwyczajna sytuacja, gdy inwestorzy nie mają dostępu do pieniędzy zainwestowanych w dużych i renomowanych funduszach uchodzących za stosunkowo bezpieczne. Wypłaty zawiesiły przecież takie firmy jak Standard Life Investments, Aviva Investors i M&G Investments.
Zawirowania na brytyjskim rynku finansowym odczuwalne są także w Polsce, gdzie notowania funta w środę rano spadły do 5,1930 zł, momentami zniżkując nawet do 5,1370 zł – czyli do najniższego poziomu od dwóch lat. Jeszcze na początku grudnia brytyjska waluta kosztowała ponad sześć złotych.

Krzysztof Kolany



























































