Do telewizora należy podłączyć specjalne urządzenie. Umożliwia ono połączenie ze stroną dostawcy usługi. Z dostępnej na ekranie listy wybieramy pożądany tytuł. W zależności od operatora film możemy obejrzeć od razu lub przełączyć na kanał, na którym co kilkanaście minut rozpoczyna się emisja filmu. Tego rodzaju systemy dystrybucji filmów działają już od kilku lat w dobrej klasy hotelach.
Największą barierą takiego rozwiązania jest przepustowość sieci. Najpopularniejsza w Polsce Neostrada nie jest w stanie zapewnić wszystkim użytkownikom potrzebnej przepustowości. Pomimo przeszkód wielu polskich operatorów telekomunikacji i telewizji kablowej jest już prawie gotowa do uruchomienia takiej usługi. TP SA nie zamierza się jednak spieszyć z wprowadzeniem nowej usługi, bowiem z badań rynkowych wynika, że nie ma wystarczającego zapotrzebowania na rynku. Ceny byłyby zbyt wysokie w stosunku do oczekiwań klientów.
Natomiast operator telefonii stacjonarnej Dialog chce wprowadzić usługę jak najszybciej, w ramach szerokopasmowego dostępu do internetu DSL.
Poważnie tę kwestię rozważają także najwięksi krajowi operatorzy telewizji kablowej. Jednak uprzedzają, że nie nastąpi to wcześniej niż za 2-3 lata.
Rozwiązaniem poważnie zainteresowani są także mniejsi dostawcy usług internetowych. Jednak dla nich największym problemem oprócz przepustowości sieci jest tzw. content czyli atrakcyjna oferta filmów. Za dostęp do bibliotek trzeba słono płacić wielkim wytwórniom. Czas pokaże, czy „wideo na żądanie” ma szanse na zyskowne zaistnienie na polskim rynku. Problemy techniczne i finansowe są do pokonania ale za cenę podwyższenia opłat. Czy zatem przeciętnego Polaka będzie stać na taki luksus?





















































