REKLAMA

Firmy pogrzebowe nie dorobią się na koronawirusie

2020-11-26 07:11
publikacja
2020-11-26 07:11
Firmy pogrzebowe nie dorobią się na koronawirusie
Firmy pogrzebowe nie dorobią się na koronawirusie
fot. Patrick Zachmann / / Magnum Photos

Pomimo gwałtownego wzrostu liczby zgonów wyceniana na ok. 2,5 mld zł branża funeralna nie przewiduje w 2020 r. wzrostu przychodów i mówi o spadku rentowności - pisze czwartkowa "Rzeczpospolita".

"Każdy w naszej branży chciałby wrócić do sytuacji sprzed pandemii" – twierdzi cytowany przez dziennik Witold Skrzydlewski, właściciel jednej z największych firm pogrzebowych w Polsce, w której skład wchodzi 11 zakładów pogrzebowych i dwa krematoria.

Według gazety, od kilku tygodni ledwie nadążają one z realizacją zamówień, które zwiększył gwałtowny wzrost liczby zgonów w październiku i w pierwszych tygodniach listopada. "Przedstawiciele branży pogrzebowej zgodnie twierdzą, że to widoczny efekt zapaści w służbie zdrowia, którą jeszcze pogłębiła pandemia" - pisze "Rz".

Jak jednak ocenia cytowany przez gazetę Robert Czyżak, prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej i właściciel domu pogrzebowego Apokalipsa, pomimo gwałtownego wzrostu liczby pochówków w październiku i w pierwszej połowie listopada "przychody branży będą w tym roku na podobnym poziomie jak w 2019 r., a rentowność może nawet spaść". Obniża ją bowiem wzrost kosztów dezynfekcji, wynikający zarówno z rygorów sanitarnych, jak i wyższych cen. Ceny rękawiczek i środków do dezynfekcji poszły w górę o 400–500 proc. – zaznacza Czyżak. Potwierdza to gazecie Witold Skrzydlewski: jego firma tygodniowo wydaje teraz na dezynfekcję po 20 tys. zł, tyle, ile wcześniej na miesiąc.

"Rz" zwraca uwagę, że podczas gdy koszty zakładów pogrzebowych poszły w czasie pandemii w górę, to średnie wydatki na pochówki nie wzrosły. Zdaniem Roberta Czyżaka, jak pisze gazeta, pogrzeby organizowane w czasie pandemii są uboższe, szczególnie w przypadku osób zmarłych na Covid-19, których w obecnym reżimie sanitarnym nie można ani przygotować, ani ubrać do trumny.

W dodatku zamknięcie gastronomii sprawiło, że nie organizuje się konsolacji, zaś ograniczenia dotyczące dystansu, a także lęk przed zakażeniami, powodują, że w uroczystościach pogrzebowych uczestniczy mniej osób. Spadają więc wydatki na kwiaty i znicze - czytamy. (PAP)

maja/ robs/

Źródło:PAP
Tematy
Otwórz PKO Konto za Zero na selfie albo zamów kuriera!

Otwórz PKO Konto za Zero na selfie albo zamów kuriera!

Komentarze (5)

dodaj komentarz
niedowiary
Nawet grabarze mówią, że wzrost jest przez załamanie służby zdrowia ...
abcx
Nie tyle załamanie co leczony jest tylko COVID, masz raka to trzeba najpierw wirusa złapać żeby dostać się do szpitala :(
Przesadzam ale trochę to tak wygląda, chorzy na inne poważne choroby są taktowani jako chorzy gorszej drugiej kategorii.
niedowiary odpowiada abcx
Dokładnie tak!
meryt
niedowiary "Nawet grabarze mówią, że wzrost jest przez załamanie służby zdrowia"


To opinia przedstawicieli branży pogrzebowej (przedsiębiorców) a nie osób przez nich zatrudnionych do pracy fizycznej pry kopaniu :)

grabarz. "człowiek trudniący się kopaniem grobów"

"Przedstawiciele
niedowiary "Nawet grabarze mówią, że wzrost jest przez załamanie służby zdrowia"


To opinia przedstawicieli branży pogrzebowej (przedsiębiorców) a nie osób przez nich zatrudnionych do pracy fizycznej pry kopaniu :)

grabarz. "człowiek trudniący się kopaniem grobów"

"Przedstawiciele branży pogrzebowej zgodnie twierdzą, że to widoczny efekt zapaści w służbie zdrowia, którą jeszcze pogłębiła pandemia""
anannke odpowiada abcx
A nie bierzecie pod uwagę, że służba zdrowia może być po prostu przeładowana? Nigdy nie była w świetnej formie, a teraz doszło jeszcze o wiele więcej pracy. Jak zespsuje Ci się passat po przejechaniu 300k kilometrów to też jest spisek Sorosa?

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki