Były prezes banku centralnego Finlandii Erkki Liikanen ma największe szanse na objęcie w przyszłym roku schedy po obecnym prezesie EBC Mario Draghim, donosi agencja Bloomberg.
Na nieco ponad rok przed końcem kadencji Mario Draghiego potrzeby gospodarek południa i północy strefy euro są wyjątkowo rozbieżne. Niemcy, których gospodarka stabilnie się rozwija, domagają się jak najszybszego zakończenia programów stymulacji gospodarki. Zupełnie przeciwne stanowisko zajmują Włochy, które obawiają się, że pogorszenie warunków finansowania podkopie tamtejsze wątłe ożywienie gospodarcze. Zdaniem uczestników ankiety Bloomberga największe szanse, by zmierzyć się z zadaniem pogodzenia interesów jednych i drugich ma Erkki Liikanen, były minister finansów i prezes banku centralnego Finlandii, a do ubiegłego roku członek rady prezesów EBC.
- Zważywszy na spory wewnątrz strefy euro Erkki Liikanen może być bardzo dobrym kandydatem na następcę Mario Draghiego. Nie prezentował skrajnego stanowiska w kwestii żadnego z niekonwencjonalnych narzędzi używanych przez EBC – komentuje w rozmowie z Bloombergiem Lauri Vaittinen, dyrektor w fińskim towarzystwie Mandatum Life.
Szanse Fina na objęcie przyznawanego w sposób polityczny stanowiska
mocno wzrosły po pojawieniu się doniesień, jakoby Niemcy skłaniali się do
wysunięcia kandydata na eksponowane stanowisko polityczne i byli skłonni
zaprzestać forsowania na fotel szefa EBC prezesa Bundesbanku Jensa Weidmanna. Jeśli
Erkki Liikanen zostanie wybrany na szefa EBC, w momencie rozpoczęcia kadencji
będzie miał 69 lat, więcej niż trzej ostatni prezesi instytucji. Jednocześnie
miałby za sobą blisko 50-letnią karierę w polityce i bankowości, którą
rozpoczął, będąc pierwszym Finem wybranym na posła w wieku zaledwie 21 lat.
MWIE, Bloomberg
































































