Podczas gdy ceny cukru na świecie w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy spadły o niemal 1/4, obywatele Unii Europejskiej zapewne nie odczują ulgi w portfelach. Szereg wspólnotowych barier doprowadza do sytuacji, gdzie Unia Europejska odnotowuje kolejne w tym roku niedobory cukru na rynku.Jest to tym bardziej zastanawiająca sytuacja, jeśli pomyśleć, że niegdyś Unia Europejska była drugim największym eksporterem cukru na świecie. Kluczowym czynnikiem obniżenia produkcji surowca w państwach członkowskich była przegrana UE na Panelu Światowej Organizacji Handlu. Unijny eksport cukru jest tym samym ograniczony do ilości ustalanej przez Światową Organizację Handlu. W toku dalszych negocjacji konieczna jest redukcja unijnych ceł i wsparcie eksportu.

Największymi producentami cukru w Europie są Francja, Niemcy i Polska. W czasie gdy reszta świata mierzy się z największym przesyceniem cukru na rynkach od czterech lat, bariery Unii Europejskiej doprowadzają do kolejnego, rocznego niedoboru cukru na rynku europejskim.
Kto cukrem wojuje, od cukru ginie
Jeszcze kilka lat temu Unia Europejska bez większych problemów zaspokajała swoje słodkie potrzeby. Zmieniło się to wraz z interwencją Światowej Organizacji Handlu w 2006 roku, kiedy to Unii Europejskiej zakazano stosowania wysokich dopłat do rodzimego cukru. Dzięki temu Unia nie mogła już zasypywać światowych rynków cukrem znacznie tańszym od lokalnego. Przestały cierpieć na tym biedniejsze państwa, które dotąd nie mogły konkurować z tanim unijnym cukrem.
Według danych Komitetu Europejskich Konsumentów Cukru podaż cukru w UE spadnie o 1,1 milionów ton w ciągu roku, kończącego się we wrześniu 2012 r. Członkami Komitetu są między innymi Nestle SA, Unilever czy Kraft Foods Inc. Z kolei Grupa Macqurie Ltd. szacuje, że globalna produkcja cukru wzrośnie w tym czasie o 5,32 milionów ton.

Światowe ceny cukru w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy spadły o 23 proc. Unia Europejska nie może pochwalić się takim wynikiem, gdyż ceny cukru w 27 krajach członkowskich osiągnęły dwuletnie szczyty. Wspólnoty Europejskie od 2006 roku wydały około 5,2 miliarda euro, aby ograniczyć przemysł cukrowniczy. Równocześnie wspólnocie nie udało się ograniczyć ceł importowych, pozostawiając konsumentom wybór: płacić za cukier 60 proc. drożej albo słodzić herbatę jedną łyżeczką cukru zamiast dwóch.
- Nie możemy kupić cukru, bo w UE go już nie ma - mówi James Lambert, szef brytyjskiego R&R Ice Cream Plc., cytowany za Bloombergiem. Według niego wszystkie produkty takie jak napoje gazowane, lody czy wyroby piekarnicze podrożeją, i to znacznie.
W takiej sytuacji Unia Europejska ma kilka możliwości. Może na przykład zezwolić lokalnym producentom produkować więcej cukru przeznaczonego do przeciętnej konsumpcji, a zmniejszyć zużycie przemysłowe, np. przy produkcji etanolu. Pozwoliłoby to na zwiększenie sprzedaży o około 500 000 ton w tym roku, niestety równocześnie ograniczając przemysł.
Innym wyjściem jest zwiększenie limitów importu cukru - tego nieobciążonego opłatami celnymi, które obecnie wynoszą 339 EUR za tonę surowego i 419 EUR za tonę przetworzonego cukru. W tym roku Komisja Europejska zwiększyła import (zwolniony z cła) o 500 000 ton oraz kolejne 356 566 ton po obniżonych stawkach celnych. Komisja planuje znieść limity produkcji w 2015 roku, co jest jednym z pomysłów na modyfikację Wspólnej Polityki Rolnej. Jednak takie rozwiązanie faworyzuje cukier spoza Unii, a przekreśla rodzimą produkcję.
Przyszedłem ratować polski cukier
Nie ulega wątpliwości, że kraje takie jak Polska mają znacznie większe zdolności produkcyjne, które po 2006 r. były silnie ograniczane przez Unię Europejską. Doprowadza to do jednostkowych wybuchów paniki na rynku (napędzanej przez samych konsumentów), w efekcie których cena cukru na sklepowych półkach sięgała nawet 10 zł za kilogram - tańszy cukier kupowano wtedy w Niemczech.
Jedną z refleksji, jaka może nasuwać się po zbadaniu obecnej sytuacji w Europie, jest skojarzenie z polską produkcją filmową "Kariera Nikosia Dyzmy", w której główny bohater skandował: "przyszedłem ratować polski cukier" i został premierem.
Komentuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl | |
Ustrój socjalistyczny słynął z tego, że dzielnie przezwyciężał problemy nieznane w żadnym innym systemie. Podobnie jest z Unią Europejską, której urzędnicy głowią się, jak zlikwidować niedobór cukru, utrzymując przy tym blokadę nałożoną na tańszy import. Brukselscy etatyści nie wiedzą też, w jaki sposób utrzymać wysokie ceny i niską produkcję, aby przy tym nie narazić się konsumentom zmuszonym do przepłacania za cukier. Ten węzeł gordyjski można rozwiązać jednym cięciem, równocześnie likwidując dopłaty i limity produkcji oraz znosząc cła importowe. Rynek sam dostosowałby cenę cukru do bieżącego popytu i podaży. Tyle że w tym procesie nie brałby udziału żaden europejski urzędnik. |
Krzysztof Gołdy
Bankier.pl
k.goldy@bankier.pl
» Porównanie cen: Podrożał cukier, ale nie cały koszyk zakupów
» Kto sponsoruje hossę na rynku cukru?
» JP Morgan chomikuje brazylijski cukier














Ustrój socjalistyczny słynął z tego, że dzielnie przezwyciężał problemy nieznane w żadnym innym systemie. Podobnie jest z Unią Europejską, której urzędnicy głowią się, jak zlikwidować niedobór cukru, utrzymując przy tym blokadę nałożoną na tańszy import. Brukselscy etatyści nie wiedzą też, w jaki sposób utrzymać wysokie ceny i niską produkcję, aby przy tym nie narazić się konsumentom zmuszonym do przepłacania za cukier. 














































