Wtorkowy poranek przyniósł kontynuację osłabienia złotego. Po krótkim świątecznym rajdzie polska waluta znów znalazła się w odwrocie, czego efektem jest kosztujący cztery złote amerykański dolar.


O 10:40 za dolara płacono 4,004 zł, czyli o 3,6 grosza więcej niż w poniedziałek i o ponad osiem groszy więcej niż na zamknięciu 2015 roku. Euro drożało o niespełna dwa grosze, osiągając cenę 4,3146 zł. Frank szwajcarski zyskiwał prawie dwa grosze, dochodząc do poziomu 3,9770 zł.
Noworoczne osłabienie złotego dość powszechnie wiązane jest z wydarzeniami w Chinach, gdzie w poniedziałek doszło do załamania cen akcji.
Zobacz także
We wtorek sytuacja na chińskich parkietach wciąż była nerwowa, a manipulowane przez władze rynki akcji w Państwie Środka pozostają tykającą bombą.
To skłania globalnych inwestorów do unikania ryzyka i sprzedaży aktywów na rynkach wschodzących, do których zaliczana jest także Polska. Wczoraj warszawska giełda zanotowała najgorszy początek roku w historii, ze spadkiem WIG-u 20 o prawie 3%.
Po 90 minutach wtorkowej sesji WIG20 tracił 0,37%. Odwrót inwestorów zagranicznych widać też na rynku papierów skarbowych, gdzie rentowność polskich obligacji 10-letnich przekroczyła 3%. Wzrost rentowności obligacji oznacza spadek jej ceny.
Waluty w 2016 roku: słaby złoty się umocni

Rok 2015 zapisał się w historii jako okres słabego złotego, z frankiem, dolarem i funtem bijącymi wieloletnie rekordy. Analitycy walutowi prognozują, że rok 2016 przyniesie umocnienie złotego wobec euro i franka.
Jeśli sytuacja na międzynarodowych rynkach finansowych prędko się nie uspokoi, to złoty ma spore szanse wyznaczyć nowe rekordy słabości. W przypadku kursu EUR/PLN najbliższym przystankiem może być poziom 4,37 zł (roczne maksimum z 15 grudnia), a dla USD/PLN celem jest 11-letnie maksimum na poziomie 4,062 zł osiągnięte 3 grudnia.



























































