Propozycja Wielkiej Brytanii nie wnosi tak naprawdę nic nowego. Nie zmienia absurdalnej polityki rolnej. Nie usuwa niesprawiedliwego rabatu Brytyjczyków. Obniża po prostu środki. I to tylko nieznacznie.
W UE nie ma takiej fanaberii, której nie dałoby się wprowadzić w życie. Subwencjonuje się np. eksport whisky, gdyż chodzi tu o "zboże importowane w formie określonych napojów alkoholowych" . W celu "wzmocnienia ludzkiego wymiaru Europy" wspiera się wioski artystów, stowarzyszenia strzeleckie, orkiestry młodzieżowe i przedstawienia baletowe. Bruksela jednocześnie, z tego samego budżetu, subwencjonuje uprawę tytoniu i kampanie antynikotynowe.
W ramach programu „Pokój”, który wspiera proces pokojowy w Irlandii Północnej Unia przekazuje 1,6 milionom mieszkańców 100 mln euro. Finansowane są z niego szkolenia o równouprawnieniu kobiet i seminaria o społecznej zwartości policji, a także pochłaniający 30 tys. euro karnawałowy pochód z latarniami.
Innym ciekawym przykładem „właściwego” wykorzystywania subwencji jest teatr uliczny, który dostał 360 tys. euro na trzy lata. W 2004 roku zagrał jedno przedstawienie. W tym roku ma zagrać aż dwa.
We Włoszech budowane są drogi, które prowadzą donikąd. Fundusze pomocowe dla Sycylii na lata 2000-2006 wynoszą 6 mld euro. Większość tych pieniędzy znika w kieszeniach mafii.
Połowa unijnych dopłat idzie na rolnictwo. Brukselscy biurokraci zajmujący się rolnictwem rujnują ceny na rynkach światowych, trwoniąc wysoko dotowane pszenicę lub cukier. Jednocześnie finansują działalność typu "fair-trade" (uczciwy handel), która ma pomagać rolnikom w Trzecim Świecie bronić się przed niesprawiedliwym systemem cen na produkty rolne
Nawet KE nie wie ile pieniędzy przeznacza na tzw. organizacjom pozarządowym. Nawet obniżenie budżetu proponowane przez Brytyjczyków niczego nie zmieni. Obetnie to tylko przyrost. Na kolejne lata i tak przeznaczone jest 121 mld euro.
Ł.K. Źródło: "Der Spiegel”




























































