Dom Maklerski TMS Brokers liczy, że w ciągu roku pozyska kilkadziesiąt milionów złotych aktywów dzięki uruchamianej właśnie usłudze asset management - poinformował prezes DM TMS Brokers Marcin Niewiadomski.
DM TMS Brokers ma już pozwolenie Komisji Nadzoru Finansowego na świadczenie usług asset management.
"Chcielibyśmy pozyskać w pierwszym roku kilkadziesiąt milionów złotych aktywów. Zakładamy, że średnia inwestycja tego typu wynosić będzie około 200 tys. zł" - powiedział podczas wtorkowego spotkania z dziennikarzami prezes Niewiadomski.
Oferta asset management proponowana przez DM TMS Brokers skierowana jest do osób szukających alternatywnych rozwiązań inwestycyjnych wychodzących poza polski rynek. Inwestowanie na rynkach zagranicznych ma uniezależnić wyniki portfeli od koniunktury na GPW. Zarządzający posiadają dostęp do kilkudziesięcu rynków i około 30 tys. instrumentów finansowych. Portfele konstruowane będą głównie przy wykorzystaniu akcji spółek oraz funduszy typu ETF (opartych zarówno na akcjach, jak i na instrumentach dłużnych).

W opinii zarządzających DM TMS Brokers, globalny rynek akcji nie wchodzi jeszcze w okres bessy, chociaż trwająca już kilka lat hossa jest dojrzała i trudno będzie liczyć na znaczące wzrosty samych indeksów.
"W tej fazie koniunktury istotny jest właściwy dobór portfeli. Właściwa selekcja może generować inwestorom wartość dodaną" - uważa Paweł Jackowski, dyrektor departamentu zarządzania aktywami.
W opinii Sebastiana Trojanowskiego, zarządzającego z DM TMS Brokers, najsłabsze perspektywy ma przed sobą rynek amerykański, gdyż spada tam udział inwestycji i konsumpcji we wzroście gospodarczym. Dodatkowo zbliża się perspektywa podwyżki stóp procentowych przez Fed. DM TMS Brokers zakłada, że w tym roku dojdzie do jednego podwyżki, ale zapewne jeszcze nie w czerwcu, na co liczy część rynku.
"Aktywa amerykańskie powinny być konsekwentnie niedoważane, ich maksymalny udział w portfelach powinien w skali roku sięgać 40-45 proc." - powiedział Trojanowski.
Ciekawiej wyglądają akcje strefy euro, w tym zwłaszcza warto postawić na europejskie spółki konsumenckie i przemysłowe.
"W naszej ocenie należy przeważać rynki wschodzące, ale z wyjątkiem Polski" - powiedział Trojanowski.
Zgodnie z rankingiem DM TMS Brokers, najtańszym indeksem jest MSCI Russia, lecz w pewnym stopniu jest to zafałszowane przez duży udział spółek z sektora wydobywczego, które są zazwyczaj wyceniane na niskich wskaźnikach. Zwraca natomiast uwagę wciąż niewygórowana wycena spółek z włoskiego FTSE/MIB oraz DAX. Potwierdza się opinia o dość wymagającej wycenie rynku amerykańskiego. W strefie neutralnej pozostają IBEX, niemieckie małe i średnie spółki (z wyłączeniem technologicznych) oraz spółki brytyjskie z indeksu FTSE100. (PAP)
pr/ asa/































































