Srebro ma za sobą najbardziej gorący rok od trzech dekad. Biały metal do kwietnia wspinał się po coraz bardziej stromej paraboli, by niemal osiągnąć pułap 50 USD za uncję. Była to cena niewidziana na rynku od marca 1980 roku.
Źródło: Bankier.pl
Później jednak posiadacze srebra doświadczyli dwóch bolesnych krajów. W maju i wrześniu notowania tego szlachetnego kruszcu w ciągu kilku sesji straciły po 35%. Choć końcówka roku przyniosła dalszą przecenę srebra, to biały metal nie przebił wrześniowego dna i kończy rok tylko nieco niżej, niż go rozpoczynał.
Słabość srebra analitycy najczęściej tłumaczą umocnieniem dolara oraz oczekiwanym spadkiem popytu wynikającym z globalnego spowolnienia wzrostu gospodarczego. Choć srebro jest metalem szlachetnym, to za połowę zapotrzebowania odpowiada przemysł.
Niemniej w ostatnich tygodniach srebro traciło na wartości szybciej niż złoto i patrząc na parytet cen tych metali można mówić o niedowartościowaniu srebra względem złota. Pod koniec kwietnia jedna uncja złota była warta niespełna 32 uncje srebra i była to najniższa relacja od 31 lat. Obecnie uncja złota kupuje aż 54,9 uncji białego metalu. W poniedziałek relacja ta sięgnęła 55,4 i była najwyższa od listopada 2010 r.
Pytanie, czy to złoto jest drogie, czy to raczej srebro jest niedowartościowane, pozostaje otwarte i każdy inwestor musi sam na nie odpowiedzieć. Faktem jest tylko to, że światowe wydobycie srebra jest tylko niespełna 10-krotnie większe niż złota.
K.K.





























































