Nie jest to jedyny pomysł na zdywersyfikowanie źródeł przychodów giełdy. Brane są również pod uwagę możliwości równoległego notowania w Nowym Jorku akcji spółek z Europy, a nie tylko reprezentujących je kwitów depozytowych (ADR-ów), czy też możliwości rozwoju segmentu tzw. ETF-ów, czyli notowanych na giełdach jednostek funduszy inwestycyjnych.
Do amerykańskiej komisji papierów wartościowych (SEC) wpłynął też wniosek o zgodę na rozszerzenie działalności w segmencie obligacji korporacyjnych. Poszukiwanie nowych przychodów ma prawdopodobnie związek z oczekiwanym przekształceniem NYSE w spółkę akcyjną.
Plan wcześniejszego otwierania giełdy w Nowym Jorku ma na celu przyciągnięcie na parkiet przede wszystkim inwestorów handlujących w Londynie. Sytuacja wydaje się o tyle prosta, że London Stock Exchange, aktualnie zajęta negocjowaniem warunków jej ewentualnego przejęcia przez Deutsche Boerse bądź Euronext, raczej nie będzie w stanie przygotować żadnego kontrataku.
Statystyki pokazują, że w pierwszych godzinach sesji na NYSE obroty są bardzo wysokie, co odzwierciedla wysoką aktywność graczy z zagranicy. Natomiast na giełdach europejskich bardzo często obserwuje się spory wzrost obrotów po południu, kiedy to Wall Street przystąpi już do pracy.
Obecnie na NYSE sesja rozpoczyna się o godzinie 9.30 czyli o 14.30 czasu londyńskiego.
E.P.





























































