Krajowi specjaliści bardzo krytycznie podchodzą do sposobu wydatkowania funduszy strukturalnych. W ich opinii może się on przyczynić do utraty wielkich sum pieniędzy. Z danych komisji Europejskiej wynika jednak, że są to zbyt daleko idące stwierdzenia - pisze "Gazeta Prawna".
Zdaniem Danuta Huebner, pierwszego komisarza w Unii Europejskiej, od czasu naszej akcesji do Unii wykorzystanie dotacji jest zbliżone do poziomu osiąganego niegdyś przez kraje starej Piętnastki. W związku z tym pozyskiwanie wsparcia można uznać za sprawne. Przypuszalnie obecny pułap nie zostałby osiągnięty, gdyby nie "rozgrzewka" w postaci funduszy przedakcesyjnych.
Zdolność do pełnego wykorzystania wsparcia będzie można sprawdzić pod koniec roku, kiedy ruszy tzw. zasada n+2. Zgodnie z nią środki niewykorzystane bądź nierozliczone w ciągu dwóch lat od ich przekazania ulegają zablokowaniu. Póki co nasz kraj wchłonął 22,4 proc. przyznanych środków, stanowiących równowartość 330 mln euro - powiedziała gazecie Huebner.
Warto wiedzieć, że bolączką Polski jest wysyłanie faktur za inwestycje pod koniec roku, przez co Bruksela ustala poziom wykorzystania funduszy w oparciu o wypłacone wcześniej sumy. Skutkuje to korektą budżetu i automatyczną redukcją kwot przeznaczonych do zwrotu. Tylko zaniechanie tej praktyki umozliwi równomierne wykorzystanie środków.
PS
Na podstawie: "Gazeta Prawna"
Tomasz Pietryga, "Fundusze unijne, prawdy i mity"
Czy Unia zablokuje niewykorzystane środki?
2006-01-20 14:05
publikacja
2006-01-20 14:05
2006-01-20 14:05





















































